Nowa Unia, stare problemy

ML
opublikowano: 30-05-2019, 22:00

Cła nałożone przez prezydenta USA na UE są najważniejszym wyzwaniem dla kończącej kadencję Komisji Europejskiej.

Wybory europejskie zakończyły się większą fragmentacją Parlamentu Europejskiego. Nazajutrz po oddaniu głosów przez setki milionów Europejczyków liderzy krajowych partii i europejskich grup rozpoczęli rozmowy na temat najbliższych pięciu lat Unii Europejskiej (UE). Wśród dysput o kształcie europejskich grup politycznych czy obsadzania najważniejszych stanowisk ciągle jednak nie pojawiła się odpowiedź na pytanie, w jaki sposób UE zamierza rozwiązać handlowy spór z USA, największą gospodarką świata, który z każdym dniem się zaostrza.

Wojna na samoloty

Według doniesień Politico na spotkaniu z ministrami państw członkowskich Cecilia Malmström, komisarz do spraw handlu, ostrzegła, by przygotować się na kolejną podwyżkę ceł, która może dotknąć warte miliardy euro dobra eksportowe wspólnoty. Poprzednie decyzje amerykańskiej administracji postrzegane były przez UE jako nielegalne działania w świetle przepisów Światowej Organizacji Handlu (WHO), wobec czego stosowała cła odwetowe o podobnej wartości. Tym razem jednak działania USA będą w pełni legalne, a co za tym idzie — odwet będzie złamaniem prawa międzynarodowego.

To wszystko dzięki toczonemu na forum międzynarodowymod 14 lat sporu o państwowe subsydia dla Airbusa, europejskiego giganta branży lotniczej. Już w lipcu Trybunał Arbitrażowy WTO ma ogłosić ostateczny wyrok w sprawie wysokości nielegalnych dotacji, jakich europejskie państwa dopuściły się, by zwiększyć szanse Airbusa na globalnym rynku samolotów pasażerskich. W oczekiwaniu na to rozstrzygnięcie Robert Lightheizer, przedstawiciel USA ds. handlu, przedstawił wartą 21 mld USD listę europejskich produktów, które zostaną objęte sankcjami, jeśli zarzuty USA zostaną uznane za zasadne.

Paraliż WTO

WTO prowadzi analogiczną sprawę wobec Boeinga i wspierania jego działalności przez stan Waszyngton. Unijni urzędnicy podkreślają, że są gotowi na reakcję podobną do amerykańskiej, jak tylko WHO podejmie decyzję. Z punktu widzenia Europejczyków istnieje pewien poważny problem. Rozpatrywanie amerykańskiego wniosku o 6-9 miesięcy wyprzedza sprawę wniesioną przez UE. To oznacza, że jej rozstrzygnięcie powinno nastąpić między lutym a marcem przyszłego roku. Wydaje się jednak prawdopodobne, że ten wyrok może nigdy nie zapaść — 10 grudnia mija kadencja dwóch z trzech ostatnich sędziów Organu Apelacyjnego WTO, co grozi paraliżem tej instytucji, ponieważ administracja Trumpa konsekwentnie odmawia powołania do niej nowych sędziów.

W cieniu lotniczego sporu znajduje się święty Graal światowego handlu, czyli umowa handlowa pomiędzy USA a UE. Choć 3 tygodnie temu rozpoczęły się rozmowy w tej sprawie, o porozumienie będzie bardzo trudno. Podobnie jak w przypadku TTIP, kością niezgody jest rynek żywności i produktów rolnych. Amerykanie żądają włączenia ich do rozmów po to, by amerykańscy rolnicy uzyskali dostęp do wysoce chronionego od wielu dekad przez UE sektora. To oczywiście spotyka się z oporem Francji, największego beneficjenta Wspólnej Polityki Rolnej, jak również organizacji żywnościowych z całej UE, obawiającej się zalewu genetycznie modyfikowanej żywności. Amerykańskie cła na produkty żywnościowe mają zwiększyć presję na Europejczyków, by ulegli żądaniom administracji, jednak obecny klimat rozmów nie daje powodów do optymizmu żadnej ze stron.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ML

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu