Nowe akcje Kredyt Banku lepiej pozostawić Belgom

Przemek Barankiewicz
29-09-2003, 00:00

Po największej stracie w historii polskiej bankowości (416 mln zł w 2002 r.) nawet najwięksi pesymiści sądzili, że w Kredyt Banku (KB) może być już tylko lepiej. Już pierwsze półrocze tego roku pokazało, że może. Dzięki październikowej emisji akcji, spółka nieco odetchnie. W najnowszym raporcie agencja ratingowa Fitch nie wyklucza jednak, że zastrzyk 665 mln zł okaże się niewystarczający.

Zawiedli się analitycy, którzy oczekiwali, że wszystkie konieczne rezerwy spółka zdoła upchnąć w ubiegłorocznych stratach, które przypisać można poprzedniemu zarządowi. KB ciągle jeszcze pada ofiarą ślepej strategii wzrostu za wszelką cenę. Saldo rezerw w II kwartale wzrosło o blisko 200 mln zł. Przy 20,9-proc. udziale kredytów nieregularnych w portfelu (niższym niż średnia w sektorze) i zaledwie 57-proc. pokryciu kredytów straconych rezerwami, nawet sam bank nie przekonuje, że erozja portfela została zahamowana. KB zapewne już w II kwartale utworzyłby wyższe rezerwy, ale nie mógł, bo groziło to spadkiem współczynnika wypłacalności poniżej ustawowego minimum 8 proc. Już dziś jest on najniższy wśród trzydziestu czołowych polskich banków.

Niskie fundusze nie gwarantują swobody działania nawet przy stagnacji akcji kredytowej. Na szczęście jest jeszcze KBC, właściciel 76 proc. akcji spółki. Limit pożyczek podporządkowanych zmusił inwestora do zastrzyku w postaci emisji akcji. Belgowie w objęciu nowych akcji, stanowiących 30 proc. obecnego kapitału, będą jednak osamotnieni. Inwestorzy, zawiedzeni „przejedzeniem” poprzednich emisji (przykład 20 mln EUR zainwestowanych na Ukrainie, nieudana sanacja Polskiego Kredyt Banku, za który Brytyjczycy zapłacili zaledwie 31 mln zł), niechętnie skorzystają z prawa poboru papierów w cenie emisyjnej 10,5 zł. Jeśli KBC przejmie całą emisję, jego udział w kapitale przekroczy 83 proc.

Strategia KB przewiduje wzrost sprzedaży. W obecnej sytuacji nie dziwi jednak, że prezes Małgorzata Kroker-Jachiewicz koncentruje się raczej na poprawie jakości portfela niż na jego powiększaniu. Dynamiczny do niedawna wzrost kredytów i depozytów całkowicie wyhamował. W połączeniu z malejącą marżą odsetkową doprowadziło to do zmniejszenia w II kwartale wyniku odsetkowego o 19 proc. Nie rekompensuje tego wynik z prowizji, który poprawiają Żagiel i kredyty hipoteczne. Te ostatnie wzrosły w ciągu roku o 50 proc. i powoli zaczynają wyrastać na wizytówkę KB, który staje się coraz bardziej uniwersalnym bankiem. Dynamiczna akcja kredytowa Żagla musi mieć negatywny wpływ na „złe długi” w przyszłości. Warto jednak zaznaczyć, że na pośrednika kredytowego bank tworzyć ustawowych rezerw nie musi. To zapewne belgijska przezorność, która objawia się także we wdrażaniu nowego systemu zarządzania ryzykiem, docenionego przez analityków Fitcha.

Inwestorom, którzy 10 października będą mieć w portfelu papiery KB, przysługuje prawo poboru w stosunku trzy nowe akcje do siedmiu posiadanych. Cena emisyjna, zbliżona do rynkowej, sugeruje, że raczej nie warto z tej opcji korzystać. Emisja nie zwiększy płynności akcji, a brak perspektyw na poprawę wskaźnika zwrotu z kapitałów własnych oraz obecność znacznie rentowniejszych banków na warszawskiej giełdzie sprawiają, że KB nie jest atrakcyjną inwestycją dla drobnych akcjonariuszy. Spółka od kilku kwartałów jest „czerwoną latarnią” sektora na GPW. Obecna korekta KB omija, bo nie ma czego korygować. Z drugiej strony, potencjał spadkowy tego papieru się wyczerpał, bo pod wieloma względami, nawet uwzględniając nową emisję, KB to najtańszy polski bank.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Nowe akcje Kredyt Banku lepiej pozostawić Belgom