Nowe opakowania za miliardy złotych

MICH
16-08-2012, 00:00

Producenci twierdzą, że nie zdążą dostosować się do wymogów znakowania żywności, które wejdą w życie za dwa lata.

Całkowite zmiany opakowań i etykiet — to czeka wszystkich producentów żywności w Unii Europejskiej od 13 grudnia 2014 r. Czekają ich także niebagatelne, w skali branży, wydatki i konieczność ustawienia się w kolejce do drukarni już dziś. Chodzi o rozporządzenie z października 2011 r., które reguluje m.in. minimalną wielkość czcionki, określa nowe zasady i zakres podawania informacji o wartości odżywczej oraz pochodzeniu produktów.

— Producenci będą mieli problem z zaprojektowaniem i wymianą opakowań na czas, gdyż części nowych przepisów nie można jednoznacznie zinterpretować. Firmy rezerwują już miejsce w drukarni, materiały opakowaniowe, ale nie mogą przystąpić do pracy. Dlatego na poziomie europejskim będziemy dążyć do wydłużenia okresu przejściowego — mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. W Polsce zmiany obejmą ponad 17 tys. firm.

— Samo zaprojektowanie etykiet, wymiana opakowań i matryc to w skali kraju koszt rzędu 1-2 mld zł. Dla europejskiego przemysłu spożywczego kwota przekracza 5 mld EUR — wylicza Andrzej Gantner. Z pierwszymi problemami zmaga się już m.in. SM Mlekovita.

— Trudno zmieścić wszystkie podstawowe informacje na opakowaniu. Narzucenie wielkościczcionki, nakaz wypisania potencjalnych alergenów itp. sprawiają, że może nie starczyć miejsca na przekaz zachęcający klienta do kupienia akurat naszego produktu — mówi Dariusz Sapiński, prezes SM Mlekovita. Na czasochłonność prac wskazuje Krzysztof Woźnica, prezes ZM Silesia. Jego spółka również zaczęła projektowanie nowych etykiet, ale proces potrwa co najmniej kilka miesięcy.

— Zmiany zajmą nam nie mniej niż pół roku, ale wciąż nie mamy wytycznych, bo nie pojawiła się jeszcze interpretacja europejskich przepisów — dodaje Dariusz Sapiński.

— O nowych przepisach wiemy z dużym wyprzedzeniem i problemów ze zdążeniem nie będziemy mieć — twierdzi Marta Wolak, doradca ds. marketingu z Sawex Foods. Zdaniem Andrzeja Gantnera, mogą to dotkliwie odczuć spóźnialscy.

— Produkowanie, a następnie pakowanie żywności niespełniające nowych przepisów może być potraktowane jako fałszowanie żywności lub — w przypadku złego oznakowania składu w zakresie alergenów — wręcz jako próba wprowadzenia do obrotu produktu niebezpiecznego — mówi Andrzej Gantner.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MICH

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nowe opakowania za miliardy złotych