Nowe pokolenie przejmuje rynek wina

Weronika Kosmala
opublikowano: 04-03-2015, 00:00

Wpływowy krytyk Robert M. Parker nie będzie już oceniał bordoskich win en primeur. Na samej jego decyzji będzie można za kilka lat zarobić.

W ubiegłym tygodniu twórca słynnego „The Wine Advocate” ogłosił na konferencji prasowej, że przekazuje część obowiązków jednemu z członków swojego zespołu — Nealowi Martinowi. Jeśli chodziłoby o jakąkolwiek inną postać, oświadczenie nie wywołałoby takiego poruszenia — oceny Roberta Parkera mają jednak wpływ na ceny trunków od ponad trzydziestu lat.

Roberta Parkera (na fot.), najbardziej wpływowego i kontrowersyjnego krytyka, w części obowiązków zastąpi Neal Martin. Chociaż w połowie lat 90. pracował jeszcze jako nauczyciel angielskiego w Tokio, dzisiaj należy do grona najbardziej poważanych znawców.
Zobacz więcej

KRÓLOWIE WINA:

Roberta Parkera (na fot.), najbardziej wpływowego i kontrowersyjnego krytyka, w części obowiązków zastąpi Neal Martin. Chociaż w połowie lat 90. pracował jeszcze jako nauczyciel angielskiego w Tokio, dzisiaj należy do grona najbardziej poważanych znawców. ARC

Futuresy z winnicy

Plan zakłada, że leżakujące jeszcze w beczkach wina z regionu Bordeaux degustował będzie od tej pory brytyjski znawca Neal Martin. Ustępujący mu Amerykanin nie zamierza natomiast opuszczać branży, ale zapowiada, że skoncentruje się na ocenie świeżo zabutelkowanych win rocznika 2012.

Deklaruje również, że winom ze wspomnianej części Francji poświęcona będzie jego wyczerpująca retrospekcja, która obejmie aż 10 lat. Wspólnym mianownikiem jest fakt, że w obu przypadkach krytycy smakowali będą alkohole vintage, czyli wytworzone z winogron zebranych tylko w jednym sezonie. Dla przeciętnego konsumenta taka kategoria oznacza, że jeśli na etykiecie podany jest już jakiś rocznik, to przynajmniej 85 proc. winogron musi pochodzić ze zbiorów z tego roku. W kontekście przekazywanej przez Roberta Parkera funkcji mowa jednak nie o produktach dostępnych na sklepowych półkach, ale o trunkach leżakujących jeszcze w beczkach.

Metoda en primeur, nazywana też na rynku „wine futures”, polega na inwestowaniu w konkretny rocznik na 18 do 24 miesięcy przed butelkowaniem. Każdej wiosny krytycy próbują powstałego w poprzednim roku, nierozlanego jeszcze wina, a ich oceny w dużym stopniu kształtują przyszłe notowania na rynku.

Chociaż tak wczesny zakup może wiązać się również ze zwiększonym ryzykiem, ceny en primeur są dla inwestorów bardziej atrakcyjne, a producentom pozwala to zarobić na długo przed osiągnięciem przychodów ze sprzedaży butelek. Beczki nie są w tym przypadku kupowane w całości, jednostką przyjętą na tym etapie jest skrzynka.

Okazja do spekulacji

Podobnie jak dla giełdowych spółek i całych gospodarek, również dla producentów win kluczowe znaczenie mają ratingi. Wprowadzony przez Roberta Parkera system rankingowy jako maksymalną wartość przewiduje 100 punktów.

W zależności od koloru, wyglądu, bukietu, smaku, długości i potencjału, trunki uzyskują określoną ilość punktów, a ta przekłada się później na ceny. Wpływ nie ogranicza się wyłącznie do oddziaływania na stałych prenumeratorów — oceny słynnego „adwokata” umieszczane są nawet na półkach amerykańskich sklepów. Nic więc dziwnego, że niektóre winnice dokładały starań, żeby tak się zmodernizować, aby poprawić swoją notę. Pod koniec lat 70. portal Roberta Parkera miał zaledwie kilkuset czytelników, dzisiaj dociera do 40 tys. odbiorców w blisko czterdziestu krajach.

Chociaż postać Neala Martina jest dla mniej wprawionych inwestorów słabiej rozpoznawalna, autorytet przekazał swój ranking docenionemu już w środowisku ekspertowi. Martin dołączył do zespołu The Wine Advocate w 2006 r., jego kariera od końca lat 90. związana była jednak z tym sektorem. Eksperci zdążyli więc poznać go już do tego stopnia, żeby przewidywać spadki rankingowych not. Nowy krytyk oceni prawdopodobnie bordoskie en primeur niżej, niż zrobiłby to Parker. Ustępujący znawca będzie degustował jednak to samo wino po dwóch latach, kiedy trafi do wybranej przez niego kategorii. Kupując gorzej ocenione wino taniej, może więc zyskamy na upodobaniu do regionu Bordeaux, którego Parker nie skrywa od lat.

Dobra passa przerwana

Po dwóch miesiącach zwyżki indeks Fine Wine Liv-ex 50 spadł w lutym o 0,7 proc. Wskaźnik odzwierciedla średnie ceny pięćdziesięciu win bordoskich z ostatnich dziesięciu roczników (z wyłączeniem tych niezabutelkowanych) Spadł też Liv-ex 100, obliczanego raz na miesiąc indeks stu najpopularniejszych win, handlowanych na rynku wtórnym. W lutym wskaźnik osunął się o 0,4 proc., po zaliczeniu w styczniu największej zwyżki od dwóch lat. W największym stopniu przyczyniła się do tego zwyżka cen win z rocznika 2005. [Kamil Zatoński]

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu