NOWE PRAWO OSŁABI POZYCJĘ LEASINGODAWCY

Jarosław Królak
13-04-2000, 00:00

NOWE PRAWO OSŁABI POZYCJĘ LEASINGODAWCY

Sejm zaczął prace nad projektem ustawy wprowadzającej leasing do kodeksu cywilnego

Proponowana definicja lea- singu dzieli środowisko. Przeważa opinia, że nie jest to określenie znanego w całym świecie leasingu, lecz opis zwykłej sprzedaży na raty. Niemniej jednak projekt ma zapobiec widocznej w praktyce nierówności stron, poprzez wzmocnienie pozycji korzystającego (czyli leasingobiorcy). Spoczywać jednak będzie na nim ryzyko utraty rzeczy, obowiązek używania jej zgodnie z umową oraz konserwacji i napraw. Jeśli się z tego nie wywiąże, finansujący (czyli leasingodawca) będzie mógł natychmiast odstąpić od kontraktu.

Z definicji leasingu wynika, że dla przebiegu transakcji ważne są trzy podmioty: zbywca leasingowanej rzeczy, czyli po prostu jej producent lub sprzedawca, oraz bezpośrednie strony kontraktu — firma leasingowa i jej klient. Podstawowym obowiązkiem finansującego jest kupno rzeczy od zbywcy i oddanie jej w użytkowanie korzystającemu. Ten ostatni zaś musi zapłacić w ratach co najmniej cenę tej rzeczy lub wynagrodzenie, jakie uiścił za nią finansujący. Tak skonstruowana definicja umowy leasingu zdecydowanie dzieli przedstawicieli branży.

Zagrożony byt

— Projektowana definicja trzeciej umowy odpłatnego używania rzeczy (obok najmu i dzierżawy), de facto sprowadza ją do pospolitej sprzedaży. Definicja ta jest ukłonem w stronę fiskusa, który od wielu lat usiłuje wmawiać wszystkim, że leasing jest w istocie umową sprzedaży, z kredytowaniem zapłaty ceny i zastrzeżeniem przez sprzedającego przeniesienia własności leasingowanej rzeczy po uiszczeniu ceny. Takie rozumienie leasingu jest niedopuszczalne, ponieważ znamionuje zwykłą sprzedaż z kredytowaniem zapłaty ceny. Potwierdza to przewidziana w projekcie możliwość przeniesienia na korzystającego własności rzeczy bez dodatkowego wynagrodzenia. Wszędzie na świecie leasing postrzega się odwrotnie: punktem wyjścia są konkretne opłaty porównywane z ceną dobra, ale wedle zasad ekonomii, a nie arytmetyki. Opłaty te szacuje się w kwotach ich bieżącej wartości, przy uwzględnieniu założonej stopy zwrotu nakładów. Istotą leasingu jest więc jego funkcja finansowa a nie spłacanie ratami ceny używanego przedmiotu — twierdzi Janusz Wodziński, doradca Centralnego Towarzystwa Leasingowego, wiceprzewodniczący komitetu wykonawczego Konferencji Przedsiębiorstw Leasingowych w Polsce.

Podkreśla on, że ma to zasadnicze znaczenie w relacjach z urzędem skarbowym. Opłaty za używanie przedmiotu leasingu są bowiem kosztami uzyskania przychodów i mogą być odliczane od dochodu, inaczej jest natomiast ze spłacaną ratami ceną rzeczy.

— Taka definicja leasingu stwarza niebezpieczeństwo, że fiskus będzie dowolnie uznawał, w których przypadkach są to koszty uzyskania przychodów, a w których nie. Sytuacja taka stanowi zagrożenie dla dalszego funkcjonowania leasingu w Polsce — ostrzega Janusz Wodziński.

Nie ma obawy

— Zaprojektowana przeze mnie definicja umowy leasingu nawiązuje w dużym stopniu do standardu europejskiego, jakim jest Konwencja UNIDROIT z 1988 r. o międzynarodowym leasingu finansowanym. Taki kształt umowy z powodzeniem funkcjonuje w wielu krajach. Za tym właśnie rozumieniem leasingu opowiada się większość nauki prawa i orzecznictwa w naszym kraju i na Zachodzie. Polska praktyka również do niej nawiązuje. Nie mają racji ci krytycy, którzy błędnie uznają, że proponowana definicja oznacza sprzedaż na raty z wszelkimi jej konsekwencjami. Dowodzi to niezrozumienia przez nich istoty leasingu. Po pierwsze, w projektowanej definicji leasingu nie ma mowy o przeniesieniu własności rzeczy na korzystającego. Jeśli strony nie postanowią inaczej, po zakończeniu umowy rzecz wraca do finansującego. Punktem wyjścia jest uznanie, że finansujący pełni szczególną funkcję kredytową, czyli brak tu cech charakterystycznych dla sprzedaży. Umowa leasingu, z zasady, nie przenosi własności. Projektowana definicja nie przesądza traktowania leasingu w prawie podatkowym i bilansowym — ripostuje prof. Jerzy Poczobut z Uniwersytetu Warszawskiego, główny twórca projektu ustawy.

— Projekt jest bardzo dobry i potrzebny. Leasing przestanie być wreszcie umową nienazwaną. Firmy leasingowe nie będą miały warunków do korzystniejszego kształtowania swej pozycji wobec klientów. Oczyści to atmosferę wokół leasingu. Ponadto od istnienia cywilnoprawnej regulacji leasingu Ministerstwo Finansów uzależnia powstanie właściwych przepisów podatkowych i bilansowych — podkreśla Adam Martowski, prezes BRE Leasing.

Prawa i obowiązki

Umowa leasingu powinna być zawarta na piśmie pod rygorem nieważności. Jeżeli z winy korzystającego, finansujący nie zechce mu wydać rzeczy leasingowanej, charakter kredytowy tej operacji zobowiązuje korzystającego do płacenia rat w uzgodnionych terminach.

Projekt wprowadza zasadę, że korzystający ponosi ryzyko wydania mu rzeczy w stanie przydatnym do użytku. Jednak ryzyko to jest ograniczone przyznaniem mu uprawnień wobec producenta lub sprzedawcy. Korzystający, po wydaniu mu rzeczy, ma prawo dochodzić roszczeń bezpośrednio wobec zbywcy z tytułu wad rzeczy. Ograniczeniem pozycji finansującego jest to, że nie może zerwać umowy ze zbywcą z powodu wad rzeczy bez wyrażenia na to zgody przez korzystającego. Gdy dojdzie do odstąpienia od umowy z producentem czy sprzedawcą z powodu wad rzeczy, korzystający musi zapłacić resztę rat.

Za przypadkową utratę rzeczy ma odpowiadać korzystający, chyba że wina leży po stronie finansującego. Gdy dojdzie do utraty przedmiotu leasingu z winy korzystającego, umowa wygasa. Będzie on zobowiązany zapłacić pozostałe raty pomniejszone o korzyści uzyskane przez finansującego.

— Korzystne są regulacje projektu, nakładające na korzystającego obowiązki szczególnego dbania o używaną rzecz. Będzie on musiał utrzymywać ją w należytym stanie, dokonywać konserwacji i napraw oraz ponosić ciężary związane z posiadaniem. Nie będzie mógł czynić w niej zmian ani oddawać innym osobom do używania bez zgody firmy leasingowej. Jeśli naruszy te obowiązki i zakazy, finansujący może wypowiedzieć umowę ze skutkiem natychmiastowym i żądać zapłaty pozostałych rat — opowiada Maciej Letniowski z Futura Leasing.

Koniec z bezwzględnością

Gdy leasingobiorca dopuszczał się zwłoki w zapłacie rat, leasingodawca mógł natychmiast związać umowę i żądać uiszczenia pozostałych opłat. Projekt ustawy chroni bardziej w tym zakresie korzystającego. Jeśli dopuści się on zwłoki z zapłatą co najmniej jednej raty, finansujący nie będzie mógł od razu wypowiedzieć umowy, lecz będzie musiał dać klientowi dodatkowy termin do zapłacenia zaległości.

— Gdy dochodziło do zaległości, to firmy leasingowe, szczególnie dominujące na rynku, momentalnie wypowiadały umowy. Zazwyczaj konflikty te musiały być rozstrzygane na drodze sądowej, bo klienci nie chcieli płacić reszty rat. Mniejsze firmy, które muszą walczyć o klienta, starały się polubownie załatwiać spory i ze zrozumieniem podchodzić do trudności swoich kontrahentów. Zapisy projektu popierają więc zwiększenie ochrony leasingobiorców — twierdzi Jerzy Malak z Atrox Leasing.

Regułą jest, że po upływie terminu, na jaki zawarto umowę, przedmiot leasingu wraca do właściciela, czyli do finansującego. Jednak może się on zobowiązać, bez uzyskania dodatkowych opłat, do przeniesienia własności rzeczy na korzystającego. Własność przedmiotu leasingu powinna przejść na korzystającego w terminie miesiąca.

Jarosław Królak

CZARNA WIZJA: Jeżeli ta ustawa wejdzie w życie, w Polsce może dojść do pogrzebania instytucji leasingu — prorokuje Janusz Wodziński, doradca Centralnego Towarzystwa Leasingowego. fot. ARC

PODATKI I BILANSE: Mamy nadzieję, że pojawienie się prawnego usystematyzowania leasingu, wpłynie na stworzenie przejrzystych reguł podatkowych oraz wprowadzenie jednolitych standardów rachunkowości — zaznacza Jerzy Malak z Atrox Leasing. fot.Tytus Żmijewski

JASNA PRZYSZŁOŚĆ: Uregulowanie leasingu w kodeksie cywilnym jest konieczne. Pozwoli to na jednolite traktowanie tej instytucji i wyeliminuje próby naciągania klientów przez firmy leasingowe — uważa Maciej Letniowski z Futura Leasing. fot. Robert Kwiatek

STANDARD ŚWIATOWY: Zapisy ustawy odpowiadają wymaganiom praktyki. Konwencja UNIDROIT, na której oparłem projekt, stanowi podstawę cywilistycznych unormowań w wielu krajach świata — tłumaczy prof. Jerzy Poczobut, główny twórca projektu ustawy. fot. Borys Skrzyński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / NOWE PRAWO OSŁABI POZYCJĘ LEASINGODAWCY