Nowe spojrzenie na retro

Karolina Zawadka
21-07-2016, 22:00

Yestersen to „internetowy gabinet osobliwości”, gdzie znajdziemy epokowe okazy wzornictwa z ostatnich dekad.

Jeden z założycieli platformy yestersen kupił mieszkanie na warszawskiej Starówce i chciał je urządzić w stylu vintage. I tu pojawił się problem, ponieważ poszukiwania zabytkowych mebli okazały się trudne. W serwisach internetowych oferta była ogromna, a szukanie czasochłonne, zaś jakość pozostawiała wiele do życzenia.

NIE TYLKO DLA BOGATYCH:
Zobacz więcej

NIE TYLKO DLA BOGATYCH:

Założeniem Yestersen było zaoferowanie mebli vintage w sposób wygodny i bezpieczny, ale nie skupiając się tylko na rynku premium — przekonują zgodnie Karol Misztal (po lewej) i Maxime Chanson (po prawej). Andrzej Kwiatkowski

— Rynek ten był bardzo zaśmiecony, nie było tam żadnej selekcji. Sprzedawać mógł każdy. Istniało również sporo sklepów sprzedających meble, jednak ich oferta zazwyczaj była dosyć zawężona. Chcąc kupić np. krzesło, należało przekopać się przez dziesiątki ofert różnych butików, a na dodatek mało który sprzedawca oferował bezpieczne płatności — wspomina Karol Misztal, jeden ze współzałożycieli sklepu yestersen.

Widząc niszę na tym rynku, para przyjaciół Maxime Chanson i Karol Misztal, postanowili pod koniec 2015 r. założyć internetowy bazar, gdzie można kupić przedmioty w stylu vintage, od plakatów Grety Garbo po skandynawskie komody z lat 60. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Yestersen jest internetowym rynkiem, stworzonym przez ludzi lubiących ładnie urządzone wnętrza z duszą. Znaleźć można w nim meble, oświetlenie i dodatki, które zostały wyprodukowaneod lat 20. do 90. XX wieku.

Platforma wystartowała oferując 100 przedmiotów od tuzina sprzedawców. Dziś w ofercie sklepu znajduje się ponad 2300 przedmiotów. Od początku roku wartość brutto sprzedanych w serwisie przedmiotów rośnie co miesiąc średnio o 10 proc., a jej skumulowana wartość przekroczy 1 mln zł w III kwartale tego roku.

— Jesteśmy platformą zrzeszającą wybranych, profesjonalnych sprzedawców. Dodatkowo dokonujemy ścisłej selekcji i redakcji każdej zgłoszonej oferty — mówi Karol Misztal, jeden ze współzałożycieli platformy yestersen. W yestersen selekcja przedmiotów jest bardzo ważna. Wystawiając dany produkt, założyciele sklepu muszą być pewni, że nie jest on falsyfikatem. Już na podstawie kilku zdjęć są w stanie stwierdzić oryginalność danego przedmiotu. Od wielu lat są miłośnikami style retro, więc zdobyli już w tej kwestii pewne doświadczenie. Dodatkowo, w ostatnim czasie do zespołu redakcyjnego sklepu dołączył historyk sztuki.

— Codziennie nasz dział redakcyjny otrzymuje około 30 zgłoszeń, z czego odrzucamy jedną trzecią z powodu niedostatecznej jakości przedmiotu czy niespójności stylistycznej z naszą ofertą. Ok. 25 proc. przedmiotów zdobywa nabywcę w ciągu 3 tygodni od daty publikacji — mówi Karol Misztal.

Yestersen stawia na jakość i profesjonalizm. W ofercie sklepu nie znajdziemy produktów oferowanych przez indywidualnych sprzedawców, gdyż moglibysię nie wywiązywać z umów, a to mogłoby negatywnie wpływać na wizerunek firmy. Wybór przedmiotów, które umieszczane są na platformie, jest bardzo subiektywny. Jednak muszą być one spójne stylistycznie z ofertą sklepu. Ważny jest również stan danej rzeczy. Yestersen może sprzedawać rzeczy używane, jednak ślady użytkowania muszą być niewielkie. Pod uwagę brana jest również przystępna cena oraz jakość zdjęć.

— Selekcja jest wielowymiarowa, jednak ma nadrzędną zasadę: jeśli ktokolwiek z naszego zespołu uznałby, że wstydziłby się dany mebel postawić w swoim domu, to taki przedmiot nie ma u nas racji bytu. Krótko mówiąc — unikamy nieładnych przedmiotów — tłumaczy Karol Misztal.

Nabywcami produktów oferowanych przez yestersen są najczęściej klienci indywidualni i instytucjonalni (pracownie wnętrz czy kancelarie adwokacki). Zakładając firmę, panowie działali sami, jednak niedawno udało im się pozyskać anioła biznesu Mateusza Juroszka.

— Oprócz wniesienia kapitału na rozwój platformy, budowę zespołu i marketing chętnie dzielę się moimi doświadczeniami z branży pokrewnych dla działalności yestersen: nowych technologii (STS) i developerskiej — tłumaczy Mateusz Juroszek, prezes STS. Docelowo yestersen planuje ekspansję poza Polskę. Już realizuje pierwsze zamówienia zagraniczne, a szerokie wyjście na nowe rynki planuje jeszcze w tym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Zawadka

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Nowe spojrzenie na retro