Nowe wybory do Sejmu? Dla inwestorów to nic strasznego

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 25-09-2006, 00:00

Ostatnie zamieszanie na scenie politycznej już samo w sobie oddziałuje na nastroje rynkowe, może jednak skutkować ważniejszym dla rynku wydarzeniem. Wybory, a zwłaszcza ich wynik, wpływają na gospodarkę. Na szczęście znaczenie działań polityków dla rynkowej koniunktury jest dużo mniejsze, niż im samym się wydaje. Na indeksy zdecydowanie rzutuje niepewność, a ta jest związana z każdymi decyzjami wyborców. Oddech ulgi, jaki towarzyszy publikacji oficjalnych rezultatów elekcji, sprzyja jednak zajmowaniu przez inwestorów odważniejszych pozycji. I to niezależnie od tego, czy program polityczny zwycięzców jest zbieżny z ich oczekiwaniami. Najlepszym przykładem jest silne wybicie indeksów na GPW już kilka dni po przejęciu pełni władzy przez PiS jesienią ubiegłego roku. Dla tkwiących w konsolidacji warszawskich indeksów wybory mogą więc oznaczać gwałtowne wybicie. W górę czy w dół?

Oczywiście polityka będzie miała na to ograniczony wpływ, ale nie zaszkodzi sięgnąć po garść statystyk. Średnia zmiana indeksu WIG w latach wyborczych (nie uwzględniamy pionierskiego dla GPW okresu do 1993 r.) to blisko 7,5-procentowy zysk, i to wypracowany dzięki ubiegłorocznej hossie. Dla pozostałych lat średni zysk sięga 22 proc. O głębsze wnioski trudno, bo mamy za sobą zaledwie kilka wyborów, a polityka to jeden z wielu elementów wpływających na wyceny spółek. Inwestorzy nie powinni się martwić także dlatego, że zachowanie indeksów po wyborach było lepsze niż przed nimi. Różnica ta nie przekracza wprawdzie punktu procentowego, ale pamiętajmy, że w Polsce wybory odbywają się jesienią. Na poprawę indeksów rynek miał więc dużo mniej czasu.

W USA rynek zawsze wiązał większe nadzieje z rządami republikanów niż demokratów. Historia najstarszego wskaźnika na GPW pokazuje jednak, że gracze w Polsce najwięcej zarabiali na rządach lewicy, ale ta do władzy powróci raczej nieprędko. SLD miał szczęście rządzić w okresie ożywienia gospodarczego, a AWS zaliczyła narastanie i pęknięcie bańki internetowej. Jakie wyniki teraz zostałyby najlepiej odebrane przez inwestorów? Rynek ucieszyłby się z sukcesu liberałów, z którymi wiązać można nadzieje na obniżkę podatków. Ważniejsza od konkretnego zwycięzcy będzie jednak stabilność układu politycznego, dlatego inwestorzy dobrze przyjmą każdą koalicję opartą na solidnej większości w Sejmie.

Niezależnie od wyniku, ewentualne wybory ucieszyłyby spółki medialne. We wrześniu 2005 r. zarobiły one na reklamach o jedną czwartą wię- cej niż rok wcześniej. Głównie skorzystała z tego jak zwykle tele- wizja (ale ze znaczną przewagą publicznej nad stacjami komercyjnymi) i outdoor. Łączne wydatki wyborcze nie przekroczyły jednak 100 mln zł, dlatego ich wpływ na wycenę TVN i Agory (AMS ma skromny udział w wynikach tej grupy) powinien być niewielki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu