Nowy kapitał Unimy jeszcze nie pracuje

Marcin Dybek
opublikowano: 08-03-2007, 00:00

Unima 2000 to świetny przykład, jak znacząca emisja może osłabić rentowność kapitału własnego debiutanta. Niewielka spółka teleinformatyczna na giełdzie notowana jest dopiero od 13 września 2006 r. Nie zdążyła się jeszcze pochwalić wielkimi sukcesami. Ale tym bardziej warto się nad nią pochylić.

Dzięki emisji akcji serii E Unima 2000 uzyskała 13 mln zł. Był to olbrzymi zastrzyk gotówki, biorąc pod uwagę to, że na koniec 2005 r. kapitał własny wynosił 3,7 mln zł. A z jednej strony spółka otrzymała pieniądze na rozwój. Z drugiej jednak znacząco spadła rentowność kapitału własnego (ROE). Wcześniej średni poziom tego wskaźnika wynosił 27 proc., by na koniec 2006 r. spaść do niecałych 7 proc. Oznacza to, że pieniądze uzyskane z oferty pierwotnej nie przynoszą jeszcze takiej rentowności jak stary kapitał. Dlaczego?

Spadek ROE nie oznacza, że firma ma jakieś problemy. W 2006 r. przychody za sprzedaży wzrosły i poprawiła się marża zysku. Wzrost był mniejszy niż zakładano, ale nie była to znacząca różnica. Fakt, że na obniżenie prognoz rynek zareagował spadkiem notowań akcji, ale to wynikało z jego wrażliwości na nieprzewidziane zdarzenia, a nie ze znaczącego pogorszenia się sytuacji finansowej spółki. Problem nie polega na tym, że Unima 2000 robi dziś coś gorzej, niż robiła przed debiutem. Problem w tym, że do tej pory kapitał z oferty, który akcjonariusze dostarczyli na konkretne cele inwestycyjne, nie pracuje. I to może niepokoić.

To, że kapitał na razie odpoczywa, wyraźnie widać w niedawno opublikowanym sprawozdaniu finansowym z IV kwartału 2006. Rzeczowe aktywa trwałe od 2005 r. wzrosły jedynie o nieco ponad 1 mln zł, do 1,4 mln zł. Za to środków pieniężnych na koniec 2006 r. było w spółce aż 13 mln zł, o 11,6 mln zł więcej niż przed rokiem. Biorąc pod uwagę poziom bieżących zobowiązań, oznacza to dużą nadpłynność. Wskaźnik bieżącej płynności przekracza 6, a powinien być na poziomie mniej

więcej 2. Nic nie słychać o projektach inwestycyjnych, zapowiadanych w prospekcie emisyjnym. Przynajmniej nie jest angażowany kapitał.

Ktoś może zwrócić uwagę, że sprawozdanie z IV kwartału 2006 jest już historią. W lutym 2007 r. Unimie 2000 udało się przejąć IQ NET (sp. z o.o.). Transakcja pochłonęła 2,9 mln zł. Gdyby zatem bilans sporządzany był na dziś, to środki pieniężne spadłyby w sumie nieznacznie, a nadpłynność pozostała. Co więcej, IQ NET wypracowała w 2006 r. 250 tys. zł zysku netto. Gdyby do transakcji doszło przed początkiem 2006 r., to zysk netto Unimy 2000 osiągnąłby 1,5 mln zł zamiast 1,3 mln zł. Wskaźnik ROE wzrósłby do 8 proc. Widać zatem wyraźnie, że przejęcie nie ma istotnego znaczenia dla wyników finansowych Unimy 2000. Uznanie go przez spółkę za krok na drodze do konsolidacji polskiego rynku call center, co jest jednym z celów emisji akcji serii E, można więc uznać bardziej za slogan reklamowy niż milowy krok w tym kierunku.

Marcin Dybek

www.rsg.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dybek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu