Nowy podatek uderzy we właścicieli starszych aut

Agata Ałykow
11-10-2010, 00:00

Powraca dyskusja o konieczności wprowadzenia tzw. podatku ekologicznego. Miałby wyeliminować z Polski tanie i stare samochody sprowadzane z Zachodu. Gorącym orędownikiem podatku jest Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego.

Na pytanie o intencje orędowników nowego podatku Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM), odpowiada deklaracją, że najważniejsze jest bezpieczeństwo na drogach.

Żeby było bezpiecznie…

— Średnia wieku polskich samochodów to 15 lat. Nie dość, że trują emitowanymi wyziewami, to jeszcze są niebezpieczne ze względu na zużycie części i wady konstrukcyjne, wynikające na przykład z wypadków drogowych, w których uczestniczyły — dodaje Jakub Faryś.

Zdaniem prezesa PZPM roczne przeglądy rejestracyjne, które powinny takie auta wyeliminować z użycia, nierzadko przeprowadzane są nieuczciwie.

— W wielu przypadkach pieczątkę w dowodzie rejestracyjnym wstęplowuje się za butelkę alkoholu. Z raportu NIK dotyczącego stacji diagnostycznych wynika, że starostowie, choć powinni, nie kontrolują ich działalności. Zdarza się też, że diagności z wyrokami za naruszenie przepisów związanych z wykonywaniem pracy wracają do zawodu — twierdzi Jakub Faryś.

…i żeby zarobić

Ale prezes PZPM nie zaprzecza, że podatek wpłynąłby na lepszą sprzedaż nowych aut, a to w pierwszej kolejności opłaciłoby się członkom jego związku.

— Nie widzę w tym nic złego. Nowe auto na drodze to korzyść dla producentów, służby zdrowia, środowiska i wszystkich uczestników ruchu drogowego, który staje się bezpieczniejszy — wyjaśnia Jakub Faryś.

Co w takim razie proponuje Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego?

— Przede wszystkim wprowadzenie podatku przyczyniłoby się do sukcesywnego eliminowania pojazdów najstarszych, ograniczania przywozu aut, które sprzedawane są niezgodnie z prawem na części, a także systemowego, a więc kontrolowanego złomowania samochodów, które nie nadają się do użytku — wylicza Faryś.

Nowy podatek, jego zdaniem, powinien wejść w życie po kilkuletnim okresie przejściowym, na przykład pięcioletnim. Można rozważyć wprowadzenie opłaty jednorazowej, ale wyższej, która zastąpiłaby podatek akcyzowy. Być może dobrym rozwiązaniem byłby podatek uiszczany co roku, ale w niskiej wysokości. Związek proponuje też trzeci, mieszany wariant podatku. Czy Polaków będzie stać na dostosowanie się do zmian, a w konsekwencji na kupowanie nowszych aut?

— Proponowany podatek uderzyłby tylko we właścicieli najstarszych pojazdów, nie ograniczyłby natomiast obrotu pojazdami używanymi, ale młodszymi niż dziesięcioletnie. I wcale nie jest tak, że Polaków nie stać na zakup pojazdów nowych. Przecież nie trzeba kupować wyłącznie najdroższych modeli — przekonuje Jakub Faryś.

— W trakcie wrześniowego posiedzenia Międzyresortowego Zespołu ds. Wzrostu Konkurencyjności Przemysłu Motoryzacyjnego utrzymano założenia, że byłby to podatek jednorazowy obciążający nabywcę po raz pierwszy rejestrowanego w Polsce samochodu, wysokość stawki od samochodu powinna być akceptowalna społecznie i uwzględniać możliwości płatnicze potencjalnych nabywców, dając jednocześnie możliwość przyznania ewentualnych ulg o charakterze przedmiotowym i podmiotowym promujących nisko- lub bezemisyjne napędy alternatywne, rozwiązanie to byłoby neutralne dla budżetu państwa — twierdzi Iwona Dżygała z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki.

Nowym podatkiem nie są natomiast zachwyceni producenci części zamiennych, a zwłaszcza tzw. zamienników, które nie mają logo znanych koncernów. Dla nich obsługa starych aut to czysty zysk.

Wprowadzenie podatku to na razie jednak dość odległa perspektywa.

— Do takiego działania niezbędna jest wola polityczna. Ubiegłoroczny projekt został odrzucony przez Komitet Stały Rady Ministrów. Dziś pracuje nad nim międzyresortowy komitet przy Ministerstwie Gospodarki — mówi Jakub Faryś.

Konkretów na razie nie ma.

— Ministerstwo Finansów nie prowadzi żadnych prac związanych ze zmianą systemu opodatkowania samochodów osobowych. Nie rozpoczęto prac nad nowym systemem, ponieważ żaden dokument nie uzyskał jeszcze statusu projektu, który byłby skierowany na ścieżkę legislacyjną — wyjaśnia Sylwia Stelmachowska z tego resortu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agata Ałykow

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Nowy podatek uderzy we właścicieli starszych aut