Nowy podział rynku

Emil Szweda, Obligacje.pl
17-06-2018, 22:00

Emisja Orlenu rozprowadzona zostanie przez konsorcjum domów maklerskich i jest to prawdopodobnie echo komunikatu KNF, która sprzeciwiła się aktywnemu oferowaniu obligacji korporacyjnych przez banki.

Cztery wcześniejsze oferty — każdą o wartości 200 mln zł — plasował Dom Maklerski PKO BP w ramach obecnie przeprowadzanego programu publicznych emisji. Za wyjątkiem ostatniej z nich, każda oferta kończyła się sukcesem. W ogóle zresztą detaliczne emisje obligacji organizowane przez ten dom maklerski z niewielkimi tylko wyjątkami kończyły się przed czasem, obojętnie, czy DM PKO BP był głównym organizatorem, czy konsorcjantem. Oczywiście można tłumaczyć rozbicie najnowszej emisji pomiędzy klientów czterech domów maklerskich niezwykłym zagęszczeniem ofert Orlenu (ostatecznie chodzi o 600 mln zł oferowanych w odstępie sześciu tygodni).

Zobacz więcej

Fot. Marek Wiśniewski

Ale „zakaz” aktywnej sprzedaży obligacji korporacyjnych klientom banków (najwyraźniej podchodzą pod tę definicję klienci bankowych domów maklerskich), którzy nie posiadają w nich aktywów o wartości co najmniej 100 tys. EUR, także do tej układanki pasuje. Jeśli nie macie tyle na koncie, nie spodziewajcie się w poniedziałek telefonów od swoich bankowych doradców. Informacje o warunkach emisji znajdziecie w mediach i na banerach reklamowych (nawiasem mówiąc — Orlen proponuje 1,2 pkt. proc. ponad WIBOR 6M za czteroletnie papiery), ale nie w słuchawce.

Być może właściciele mniejszego kapitału otrzymają informację o emisji od doradców DM BDM, ponieważ nie jest on kojarzony kapitałowo z bankiem, a właśnie niezależne domy maklerskie komisja namaściła na instytucje właściwe do oferowania obligacji korporacyjnych swoim wyedukowanym odpowiednio klientom. Z prostej przyczyny. Klienci tych instytucji nie pomylą depozytu z obligacją, ponieważ w tych domach maklerskich nie ma produktów depozytowych (zdarzają się jednak promocje i czasowe oprocentowanie środków leżakujących w oczekiwaniu na odpowiednią ofertę). Tego rodzaju instytucje nie mają jednak w Polsce odpowiedniej siły przebicia na rynku detalicznym. Owszem, DM BDM ma na koncie liczne sukcesy w plasowaniu emisji publicznych, ale o relatywie niskiej pojedynczej wartości. DM Michael Stroem rozpycha się na rynku rękami i nogami, ale 200 mln zł w jednorazowej emisji także jest poza jego zasięgiem, tak jak w zasadzie każdej innej instytucji poza DM PKO BP. W każdym razie brak potwierdzonych informacji o przeprowadzeniu ofert o takiej wartości wśród indywidualnych inwestorów poza emisjami Orlenu właśnie.

Tym samym obligacje korporacyjne staną się produktem jeszcze bardziej elitarnym niż do tej pory. Skorzystają z nich albo klienci private bankingu, albo niezależnych instytucji, gdzie bez kilkuset tysięcy złotych oszczędności też nie można liczyć na duży wybór (minimalny próg zapisu w emisjach prywatnych to często 50 tys. zł). Czy „regulacje” doprowadzą do powstania rynku obligacji korporacyjnych z prawdziwego zdarzenia? Trudno przesądzić. A pamiętajmy też o otworzonej już furtce i możliwości przeprowadzania ofert publicznych o wartości do 1 mln EUR bezpośrednio przez emitentów obligacji. Tu zapisy rzędu kilku, kilkunastu tysięcy złotych będą przyjmowane z zadowoleniem i bez epatowania zastrzeżeniami o ryzyku inwestycji. Taka uroda tego rynku — są oferty dla bardzo zamożnych (mierząc kryteriami „Kowalskiego”) i będą dla niewyedukowanych statystycznych Polaków. Ci, którzy plasują się pośrodku, mogą wybrać fundusze inwestycyjne, zwykle bez widoków na zysk istotnie przewyższający oprocentowanie lokat. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nowy podział rynku