Nowy prezes może uzdrowić firmę i kurs

Przemek Barankiewicz
25-07-2005, 00:00

Notowania Polmosu Lublin (PL) są już o 40 proc. tańsze niż w lutowej ofercie publicznej. Reakcja na fatalne wyniki półroczne była dość spokojna, bo zmianie prezesa zawsze towarzyszy czyszczenie wyników. Już rezultaty pierwszego kwartału pokazywały, że w spółce źle się dzieje. Zawiedli się ci, którzy wierzyli w stary i drogi zarząd, podejmujący beznadziejną walkę o giganta z Białegostoku. Prognozy na ten rok okazały się zawyżone (18 mln zł zysku netto). Choć spółka jeszcze ich nie zweryfikowała, będzie to prawdopodobnie najgorszy rok od 2001 r. (1,1 mln zł straty).

Prognozy trudno prezentować, bo nie wiemy, jak PL odnajdzie się w nowej amerykańsko-francuskiej rzeczywistości rynkowej. Na razie machanie szabelką w starciu z CEDC nie popłaciło (sprzedaż w II kwartale była jeszcze niższa niż w fatalnym początku roku). Nowy prezes musi zmienić relacje z dystrybutorem. Musi też przyciąć koszty, rozdmuchane przez poprzedni zarząd. Jednocześnie nie może sobie pozwolić na rezygnację z ekspansji rynkowej. Koncentrację na wódkach kolorowych należy ocenić pozytywnie, choć spółka widzi w portfelu także czystą Extra Żytnią z bielskiego Polmosu. Walka o jego przejęcie zweryfikuje zdolność spółki do jakiejkolwiek konsolidacji rynku. Jeśli będzie skuteczna, da PL szansę na objęcie pozycji solidnego drugoligowca.

Wskaźnikowo spółka była tania, zwłaszcza na tle Białegostoku. Teraz sytuacja się zmieniła, zwłaszcza że giełdowy konkurent — odwrotnie niż PL — miał udaną pierwszą połowę roku (2,5-proc. wzrost sprzedaży, 25-proc. wzrost zysku). Strata PL czyni wskaźnik P/E (cena do zysku) bezużytecznym. Po półroczu wskaźnik EV/EBITDA (stosunek wartości firmy do zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację) dla PL przekracza 20 wobec około 9 dla Polmosu Białystok i 11-12 u zagranicznych producentów. Po przecenie długoterminowa inwestycja w PL może się jednak opłacić. Spółka ciągle ma około 6 proc. rynku (choć w tym roku udział spada i opiera się praktycznie jedynie na Żołądkowej Gorzkiej). Przy obecnej wycenie (140 mln zł) 1 proc. rynku kosztuje więc 23 mln zł. To dwukrotnie mniej niż w przypadku Polmosu Białystok i ponad trzykrotnie mniej niż w transakcji sprzedaży Bolsa. Tyle samo kosztował rynek przy prywatyzacji Polmosów z Wrocławia, Zielonej Góry, Poznania, ale to było dwa-cztery lata temu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nowy prezes może uzdrowić firmę i kurs