Nowy przepis, nowe problemy

Marta Markiewicz
opublikowano: 31-08-2006, 00:00

Obowiązujące od niedawna przepisy mogą okazać się kolejnym utrudnieniem dla firm, ale za to sposobem na uporządkowanie rynku urządzeń elektronicznych.

Od 1 lipca Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ) prowadzi rejestr firm i organizacji zajmujących się wprowadzaniem na rynek, odbiorem i utylizacją sprzętu komputerowego. Obowiązek ten wynika z ustawy o recyklingu i dyrektywy unijnej 2002/96/WE o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym, zwanej dyrektywą WEEE (Waste Electrical and Electronic Equipment). Wymogom dyrektywy podlega sprzęt elektroniczny i elektryczny, a więc również teleinformatyczny i telekomunikacyjny (komputery, laptopy, telefony komórkowe itp.), a także audiowizualny i gospodarstwa domowego. Wprowadzono ją w życie 13 lutego 2003 r. i dano krajom członkowskim czas na implementację do 13 sierpnia 2005 r. Część artykułów dyrektywy zaczęła obowiązywać od razu, natomiast inne czekały na wydanie rozporządzeń. 6 stycznia 2005 r. zaczęło obowiązywać rozporządzenie, zawierające wzory wniosków o wpis do rejestru oraz o zmianę wpisu. Od tego momentu rozpoczęło się odliczanie czasu do godziny zero — czyli uruchomienia rejestru.

Dla wprowadzających

Zgodnie z ustawą importerzy i producenci planujący wprowadzenie na rynek swoich produktów bądź już się tym zajmujący muszą obowiązkowo do 30 września 2006 r. zarejestrować się w GIOŚ.

— Jeśli nie dopełnią tego obowiązku, będą musieli się liczyć z grzywnami nakładanymi przez wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska. Wysokość grzywny w przypadku instytucji wprowadzającej sprzęt na rynek wahać się może od 50 tys. do 500 tys. zł. Sam proces rejestracji jest prosty, należy bowiem złożyć wniosek zawierający podstawowe dane firmy, jak również określić rodzaj sprzętu wprowadzanego do obrotu. Według ustawy opłata rejestrowa dla jednostek wprowadzających nie powinna być wyższa niż 8 tys. zł — tłumaczy Małgorzata Tomczak, odpowiedzialna za rejestr w GIOŚ.

Innego zdania są przedsiębiorcy. Dla nich jest to kolejny obowiązek narzucony odgórnie, z którym, chcąc uniknąć restrykcji finansowych, muszą się pogodzić.

Dla odbiorców

Inaczej rejestr widzą firmy zajmujące się odbiorem sprzętu.

— Prawidłowo funkcjonujący rejestr może pomóc w wyeliminowaniu firm, które nie wypełniają nałożonego na nie obowiązku, zarówno wprowadzających sprzęt na rynek, jak i zajmujących się demontażem zużytych urządzeń w sposób niezgodny z obowiązującymi przepisami ochrony środowiska. Rejestr dodatkowo porządkuje cały łańcuch firm, które zajmują się sprzętem. Z punktu widzenia przedsiębiorców i ich klientów jest to sytuacja bardzo korzystna — przekonuje Tomasz Dąbek, odpowiedzialny w firmie Stena za kwestie ZSEiE.

Wypada też nadmienić, że tego typu rejestry nie są niczym nowym, bowiem punkty zbierania i stacje demontażu zużytych pojazdów samochodowych są również objęte rejestrem, tyle tylko, że prowadzonym przez urzędy wojewódzkie.

Dla środowiska

Wprowadzeniu dyrektywy i ustawy przyświecał cel jak najbardziej szlachetny — ochrona środowiska i zasobów naturalnych w imię zasad zrównoważonego rozwoju. W efekcie implementacji nowych przepisów powinna powstać sieć zbiórki i utylizacji zużytego sprzętu.

— Rejestr jest ważny dla środowiska naturalnego. W wyniku przetwarzania zużytego sprzętu powstaje wiele strumieni odpadów. Część z nich można i należy zagospodarować, wykorzystując je jako surowce do produkcji nowych wyrobów, np. szkło kineskopowe, plastiki. Część odpadów poddaje się dalszemu procesowi odzysku, np. płytki obwodów drukowanych, złom metali. Jednak sporo odzyskiwanych materiałów, np. freony, niektóre baterie i kondensatory można poddać jedynie procesom unieszkodliwienia poprzez spalanie bądź odpowiednie składowanie. Pociąga to za sobą spore koszty związane z przekazywaniem tego typu odpadów uprawnionym odbiorcom. Zachodzi więc obawa, że dla nieobjętych rejestrem zakładów przetwarzania niewłaściwy, ale tańszy sposób postępowania z odpadami może stanowić dużą pokusę. Tym większą, że prawdopodobieństwo objęcia ich kontrolą przez wojewódzkie inspektoraty ochrony środowiska jest niewielkie — tłumaczy Tomasz Dąbek.

Konieczne jest zatem śledzenie drogi produktu od momentu powstania do demontażu, gdyż daje ono gwarancję, że jego części nie wylądują w podmiejskim lesie.

Stan aktualny

Do 30 czerwca 2006 r. wpłynęło 108 kompletnych wniosków o wpisanie do rejestru spełniających wymagania formalne oraz zgodnych ze wzorem wniosku. Zgłoszenia napływające po 1 lipca są rozpatrywane na bieżąco i umieszczane w rejestrze. 11 sierpnia na stronie internetowej inspektoratu widniały 662 wpisy, lecz według urzędników to wciąż za mało. Niestety, nie jest znana liczba firm, które powinny znaleźć się na liście, gdyż dotąd nikt nie prowadził tego typu ewidencji. Baza ta powinna się powiększać wraz ze wzrostem świadomości przedsiębiorców, że wpisanie firmy do rejestru nie jest wypełnieniem kolejnego obowiązku narzuconego przez Brukselę, lecz sposobem na ukazanie przedsiębiorstwa jako poważnego partnera, jednocześnie przyjaznego środowisku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu