Nowy rocznik może procentować

Weronika A. Kosmala
16-05-2016, 22:00

System en primeur ma do siebie to, że część inwestorów zdążyła go skojarzyć z porażkami, a część jeszcze nie kojarzy go z zyskami.

Najbardziej znane bordoskie châteaux podają właśnie swoje stawki za skrzynkę rocznika 2015, który do obiegu trafi dopiero po okresie dojrzewania w beczkach. System tzw. winnych futuresów — który polega na inwestowaniu w wina przed zabutelkowaniem — przez 4 lata zawiódł kolekcjonerów na tyle skutecznie, że tegorocznej kampanii w Bordeaux w równym stopniu towarzyszą i entuzjazm, i niepokój.

Pierwsze odczucie bierze się głównie stąd, że media zdążyła obiec już wiadomość, że recenzje krytyków są bardzo wysokie, a producenci są przekonani, że rocznik będzie równie udany jak 2010, 2005, 2000 czy nawet 1996. Wina wyższej klasy, które na etykietach mają te daty, interesują kolekcjonerów nie tylko z powodu samych aromatów, ale również dlatego, że podrożały po wprowadzeniu do obiegu.

Jak podaje „Decanter”, w długim terminie — czyli na przykład po dziesięciu latach — prawdopodobnie będzie można też zyskać na roczniku najnowszym, chociaż przed wyborem konkretnego wina, przeczytać należy dokładnie jego oceny, bo potencjał wzrostu wartości nie dotyczy win przeciętnych, tylko najlepszych.

W porównaniu z cenami w ramach zeszłorocznego en primeur, tym razem trzeba jednak będzie zapłacić u pośredników od 10 proc. do nawet 25 proc. więcej — wiele wskazywałoby więc na to, że system zawiedzie i tym razem, ale do przesłanek wyjątkowo nie zaliczają się komentarze ekspertów, więc o rozwiązaniu przesądzi najpewniej skłonność do ryzyka, jaką wykażą się inwestorzy. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nowy rocznik może procentować