O 15.00 wynik wyborów na sekretarza generalnego Rady Europy

opublikowano: 29-09-2009, 14:08

W Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy (ZPRE) w Strasburgu zakończyły się we wtorek wybory nowego sekretarza generalnego RE. Polski kandydat, były premier Włodzimierz Cimoszewicz walczy o  to stanowisko z byłym szefem norweskiego rządu Thorbjoernem Jaglandem.

Przez trzy godziny deputowani oddawali głosy w kabinie, ustawionej w sali plenarnej za trybuną prowadzącego posiedzenie. Podanie oficjalnych wyników planowane jest na godz. 15.

Wynik oczekiwany jest w napięciu, gdyż szanse obu kandydatów wydają się wyrównane. Rezultat jest trudny do przewidzenia, ponieważ głosowanie w Zgromadzeniu jest tajne, a delegaci nie podlegają dyscyplinie wobec swoich frakcji czy rządów państw.

Według przedstawiciela polskiej delegacji w ZPRE Jana Kaźmierczaka, układ sił jest dynamiczny. "Coś innego było w niedzielę, coś innego było wczoraj rano, a co innego po południu" - powiedział Kaźmierczak. Jego zdaniem, szef największej chadeckiej frakcji Zgromadzenia Parlamentarnego RE Luc Van den Brande po spotkaniu z obu kandydatami miał powiedzieć na zamkniętym posiedzeniu, że poprze Cimoszewicza.

Powołał się przy tym na argument, że Cimoszewicz pochodzi z tego samego kraju, co obecny przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, co mogłoby zacieśnić współpracę między Radą Europy a Unią Europejską. Podkreślił, że to zmieniło sytuację na korzyść polskiego kandydata, gdyż jeszcze wcześniej w poniedziałek Van den Brande miał sugerować - według marszałka polskiego Senatu Bogdana Borusewicza - że nie będzie głosował na byłego premiera RP.

Dla wyniku głosowania znaczenie będą miały sympatie narodowe poszczególnych delegacji. Według Kaźmierczaka, większość członków znacznej liczebnie delegacji rosyjskiej (18 delegatów) będzie głosowało za Norwegiem.

Jak powiedział PAP Dariusz Lipiński, szef polskiej delegacji w ZP RE, Cimoszewicz liczy na poparcie delegatów niemieckich, równie licznych jak rosyjscy.

Jednak problemem jest to, że tylko kilku z 18-osobowej delegacji Niemiec przyjechało na wybory sekretarza generalnego do Strasburga. Lipiński powiedział, że to jest "największy problem". Mimo to - jak dodał - "czeka na wynik głosowania z umiarkowanym optymizmem", gdyż liczy na poparcie mniejszych delegacji, np. z byłych republik ZSRR.

Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP od polskich źródeł w RE, polskie służby dyplomatyczne na podstawie ocen deklaracji delegacji rządów poszczególnych państw liczą na wygraną Cimoszewicza.

W głosowaniu może wziąć udział maksymalnie 318 deputowanych.

Jak poinformowali członkowie polskiej delegacji, w wypadku głosowania na sekretarza generalnego głosy wstrzymujące się, np. białe karty, na których nie zakreślono nazwiska żadnego kandydata, są uznawane za nieważne. W praktyce wygrywa więc ten kandydat, który ma więcej głosów od swojego konkurenta, nawet jeśli nie zdobędzie poparcia bezwzględnej większości.

Do drugiej tury dojdzie tylko wtedy, gdy obaj kandydaci otrzymają jednakową liczbę głosów.

Szymon Łucyk (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane