O dochodach z zabijania smoków

Jacek Bajson
opublikowano: 19-12-2006, 00:00

Święta to czas magiczny. W związku z przedświąteczną atmosferą nie chciałbym państwa męczyć rozważaniami o prawdziwych podatkach i narzekaniem na ich wysokość. Dziś więc temat nieco lżejszy, bo o podatkach, ale w świecie wirtualnym, a dokładniej na styku świata wirtualnego i rzeczywistego.

Otóż amerykański Kongres całkiem na serio zajął się dochodami uzyskiwanymi przez uczestników internetowych wspólnot, takich jak np. World of Warcraft czy Second Life. W tych wirtualnych światach użytkownicy mogą zarabiać pieniądze przez wykonywanie usług i różnych zadań. Bohater może zabijać fantastyczne stwory, smoki, ogry czy trolle i otrzymywać za to wynagrodzenie. Poza tym sprzedaje się nieruchomości, można podjąć się wirtualnej pracy i wprowadzone zostały wirtualne waluty.

Dlaczego zainteresowały się tym władze USA? W obu grach wymiana towarów doprowadziła do ogromnej liczby transakcji wartych kilkaset tysięcy dolarów dziennie. Oprócz handlu w samych grach internetowych coraz bardziej popularne stało się sprzedawanie wirtualnych dóbr w rzeczywistości, za rzeczywiste pieniądze, tak aby gracz mógł z nich później korzystać w internecie.

Kongres zadecydował, że sprzedawanie w rzeczywistości dóbr istniejących w grach jest również formą zysków i powinno się uwzględnić je w zeznaniach podatkowych. Podobne wnioski wyciągnął również fiskus australijski, który orzekł, że internetowe fortuny powinny zostać opodatkowane, w wypadku gdy mają realną wartość w realnym pieniądzu.

Pojawiły się jednak głosy, że powinno się rozszerzyć opodatkowanie wirtualnych światów na transakcje w wirtualnym świecie. W odpowiedzi jeden z członków amerykańskiej Izby Reprezentantów wyraził niedawno zdanie, że niesłuszne byłoby opodatkowanie dochodów, gdy nie są one przeliczane na dolary. Władze podatkowe rozmaitych krajów obawiają się jednak, że gry mogą stać się czymś w rodzaju rajów podatkowych. Rozpoczęła się też dyskusja, czy dochody należy traktować jako osiągnięte w państwie zamieszkania sprzedającego czy też jako przychody z innych krajów.

Na razie brzmi to może zabawnie, ale przed polskimi podatnikami i doradcami podatkowymi otwierają się nowe możliwości planowania podatkowego (u nas też już handluje się kodami do gier). Może już niedługo całkiem normalna będzie taka rozmowa w urzędzie skarbowym: „W listopadzie zabiłem trzy smoki. Z tym siedmiogłowym miałem trochę kłopotów, ale pomogły mi zaprzyjaźnione ogry.

Wie Pani, ogry mają warstwy…”.

Życzę państwu Wesołych Świąt.

PS. Dziękuję mojemu synowi Filipowi za pomoc w napisaniu felietonu.

Jacek Bajson

doradca podatkowy w MDDP Michalik Dłuska Dziedzic i Partnerzy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Bajson

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy