O hossie rozstrzygnie zwrot w rentownościach

Marek Wierciszewski
07-03-2018, 22:00

Wyczerpujący się za oceanem potencjał wzrostu rentowności obligacji może okazać się złą wiadomością dla posiadaczy akcji.

Znaczący skok rentowności amerykańskich obligacji skarbowych będzie skutkował przeceną akcji na giełdzie nowojorskiej nawet o 25 proc., przestrzegał w raporcie z końca lutego Daan Struyven z banku Goldman Sachs. Wyższe rentowności długoterminowych obligacji w Stanach Zjednoczonych to wyższe oprocentowanie kredytów, a to zniechęca tamtejszych konsumentów do zwiększania wydatków oraz zakupów nieruchomości, grożąc hamowaniem największej gospodarki świata. Jednocześnie wzrost rynkowych stóp procentowych podbija koszt finansowania przedsiębiorstw, co jest obciążeniem dla ich zysków, i zachęca inwestorów do przenoszenia kapitału z akcji do obligacji, wywierając w ten sposób presję na spadek wycen tych pierwszych.

Konsens jest inny

Nakreślony przez ekonomistę amerykańskiego banku inwestycyjnego scenariusz prawdopodobnie można jednak odłożyć na półkę. Tak przynajmniej podpowiadałby konsens prognoz specjalistów, wśród których w tak znaczący wzrost rentowności wierzy mało kto. Średnia zebranych przez agencję Bloomberg przewidywań amerykańskich instytucji finansowych zakłada, że na koniec roku rentowności papierów 10-letnich sięgną 3,0 proc., w porównaniu z obecnie notowanym pułapem 2,88 proc. Nawet mimo podwyższenia prognozy Goldman Sachs w swoim scenariuszu bazowym przewiduje wzrost rentowności do 3,25 proc., czyli daleki od mającego według niego zapoczątkować realizację scenariusza 25-procentowej przeceny akcji.

Od początku roku oczekiwania zwiększenia emisji długu przez rząd w Waszyngtonie przeceniły obligacje Stanów Zjednoczoncyh z indeksu tworzonego przez bank Barclays oraz Bloomberga o 2,1 proc., windując ich rentowności. Choć Goldman Sachs nie był jedyną instytucją, która ostatnio podniosła prognozy dla rentowności, to według rosnącej grupy specjalistów potencjał ich zwyżek jest na wyczerpaniu. Do końca roku dochodowości 10-latek spadną do 2,5 proc., przewiduje towarzystwo PGIM, a zdaniem ekspertów banku Societe Generale, ich szczyt wypadnie w trzecim kwartale nie wyżej niż w okolicach 3,0 proc. Jednocześnie zarządzający funduszami zaczęli zmniejszać pozycje nastawione na zwyżki rentowności (czyli przecenę obligacji), po tym jak jeszcze w połowie lutego były one najwyższe w historii.

Atrakcyjne mimo to

Wprawdzie Fed zapewne będzie agresywnie podnosił stopy, jednak przy obecnych rentownościach obligacje amerykańskie są wyjątkowo atrakcyjne na tle chociażby papierów japońskiego skarbu, twierdzi PGIM. Od połowy roku inwestorzy zaczną chętniej kupować obligacje rządu USA, zbijając ich rentowności, w oczekiwaniu recesji za oceanem, która powinna nadejść pod koniec 2019 r., dodaje Societe Generale. Słabnące oczekiwania na dalszy wzrost rentowności, choć przeczą pesymistycznemu scenariuszowi Goldmana Sachsa, także nie muszą okazać się dobrą wiadomością.

— Wszyscy mówią, że wzrost rentowności jest niekorzystny dla rynku akcji, jeśli jednak odłoży się na bok przesądy i przeanalizuje twarde dane, to widać, że jest odwrotnie. Przy rentownościach sięgających około 3 proc. ich dalszy wzrost to dobry prognostyk — zauważa w rozmowie z agencją Bloomberg Jonathan Golub, główny strateg amerykańskiego rynku akcji w banku Credit Suisse.

Dowód? Inwestycja w indeks S&P500, która ograniczyłaby się tylko do sesji, w czasie których rentowności obligacji 10-letnich Stanów Zjednoczonych rosły, przyniosłaby w 2016 r. 43,5 proc. zysku, a w 2017 r. — 31,2 proc. zysku. Dla porównania inwestycja obejmująca całe te lata przyniosłaby odpowiednio 9,5 oraz 19,4-procentowe stopy zwrotu.

— W miarę jak zyski spółek rosną, rosną też ceny akcji i rentowności obligacji. Ten mechanizm można by nazwać kręgiem życia — dodaje w niedawnym wywiadzie dla telewizji Bloomberg Brian Belski z BMO Capital Markets, jeden z największych optymistów wśród strategów z Wall Street.

Zwyżki rentowności mogłyby niekorzystnie wpływać na rynek akcji, dopiero gdyby przekroczony został pułap 4 proc., wynika z obliczeń Jonathana Goluba. Dużo bliżej barierę dla dobrej koniunktury widzą stratedzy rynku akcji Bank of America Merrill Lynch. Ich zdaniem, będzie można mówić o długoterminowym szczycie na globalnych rynkach akcji oraz obligacji korporacyjnych, gdy tylko rentowności amerykańskich 10-latek przekroczą 3 proc. Jeśli przy dalszym zaostrzaniu polityki Fedu i przyspieszającym wzroście płac pozycjonujący się na dalszą hossę inwestorzy przekonają się, że wyniki spółek osiągnęły już szczyt, na rynku akcji wzrośnie zmienność i nadejdzie bessa. „Najbardziej preferowanymi przez nas strategiami na 2018 r. są gra pod wzrost zmienności i przecenę obligacji korporacyjnych” — podsumowują specjaliści BofA ML pod kierunkiem Michaela Hartnetta. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / O hossie rozstrzygnie zwrot w rentownościach