O technologii, sztucznej inteligencji i dolarach na czarną godzinę

  • Materiał partnera
opublikowano: 16-05-2019, 12:03

Rozmowa z Michałem Bolesławskim, wiceprezesem ING Banku Śląskiego.

-  W branży finansowej nieustannie pojawiają się pytania o współpracę banków z fintechami. Jeszcze dwa lata temu mówiło się, że to jest konkurencja, zagrożenie. Proszę powiedzieć na przykładzie ING Banku Śląskiego, czy bank może współpracować z fintechem?

Michał Bolesławski, wiceprezes ING Banku Śląskiego
Zobacz więcej

Michał Bolesławski, wiceprezes ING Banku Śląskiego Fot, ARC

- Banki mogą współpracować z fintechami. Ten pogląd się zmienił 2-3 lata temu. My mamy doświadczenie we współpracy z Twisto i z innymi podmiotami. Poszukujemy fintechów oferujących usługi, których my nie jesteśmy w stanie zapewnić w danym momencie i które uzupełniają pakiet naszych produktów. Nie poszukujemy więc fintechu jako samego przedsięwzięcia technologicznego, tylko sposobu zaspokojenia określonej potrzeby. Tutaj pojawiają się pytania, jaki jest horyzont czasowy, jaki jest cel fintechu i jaki jest cel banku? Czasami te cele mogą być rozbieżne. Twórca fintechu może dążyć do tego, żeby go szybko rozwinąć, zbudować usługę, na której będzie w stanie zgromadzić określoną liczbę abonentów albo klientów i sprzedać firmę. Czasami może też dążyć do jej dalszego rozwoju. Jeżeli inwestuje się w fintech, trzeba patrzeć, jakie są zamiary jego właścicieli. My jako bank inwestujemy długoterminowo. Chcemy, żeby konkretna usługa była już zawsze oferowana naszym klientom, więc musimy pod tym kątem dokonywać wyboru. Mamy tutaj różne obserwacje. Dziś jesteśmy mądrzejsi niż 3 lata temu. Współpraca z fintechami dowodzi, że można stworzyć coś fajnego z korzyścią dla obu stron. Takim przykładem jest Imoje, czyli bramka płatnicza, która ma w środku rozwiązanie z opóźnioną płatnością, to metoda rozliczenia transakcji w sklepie internetowym. 

- Czyli to rozwiązanie dla  branży e-commerce?

- Imoje to jest bramka internetowa taka sama jak wszystkie inne, czyli po prostu metoda na rozliczenie transakcji. Można wybrać sobie wszystkie opcje płatnicze od pay-by-linki poprzez Twisto, karty kredytowe, Blik i dokonać wyboru. My tę bramkę jako bank dostarczamy, a w jej obrębie mamy Twisto - rozwiązanie, w którym płacimy później, a towar otrzymujemy od razu. Kupujący wchodzi na stronę sklepu internetowego, dokonuje zakupu kilku produktów, ale nie płaci za nie. Wybiera opcję Twisto i w tym momencie podmiot dokonuje błyskawicznej weryfikacji swego rodzaju zdolności do wywiązywania się ze zobowiązań i właściwie w ciągu nanosekund podejmowana jest decyzja. Sprawdzanych jest ponad 400 źródeł różnych danych ogólnodostępnych, zaznaczam, żeby ktoś nie myślał, że dokonujemy jakiegoś wywiadu osobistego. I na tej podstawie kupującemu jest umożliwiana ta opcja przy zamknięciu transakcji. Potem towar trafia do niego przez kuriera. Jeżeli towar zostaje zaakceptowany, nie wymaga zamiany, zwrotu albo jakichś innych modyfikacji zamówienia, to wtedy zostaje dokonana płatność. 

- W jakich jeszcze obszarach bankowości fintechy są wykorzystywane najczęściej?

- W najróżniejszych. We współpracy przy dostawie różnych komponentów, usług, rozwiązań rozliczeniowych, backoffice'owych. Są też wykorzystywane w momencie, kiedy bank przygotowuje ad hoc jakieś rozwiązania dotyczące usług, których nie ma, albo które dopiero zaczyna. Innym przykładem współpracy naszego banku z fintechem jest świadczenie usług księgowych i finansowych, które oferujemy online. My nie świadczyliśmy usług księgowych, a chcieliśmy zaoferować je w sposób masowy i zdalny, więc wykorzystaliśmy doświadczenie i współpracę z innym podmiotem. Tym razem nie nabywaliśmy pakietu udziałów, tak jak w przypadku Twisto. Tutaj jest to czysta współpraca.

- Zostawmy fintechy. Czego możemy się spodziewać w najbliższych 2-3 latach, jeżeli chodzi o obsługę konta, rodzaje płatności? Nad czym się teraz pracuje w bankowości?

- Nie wiem, czego nowego można się spodziewać dokładnie w ciągu 2-3 lat z wyjątkiem tego, że chcielibyśmy aby usługi, które dostarczamy w tym momencie, stawały się coraz bardziej proste i intuicyjne. Bo to jest tendencja, z którą mamy do czynienia. Z perspektywy klienta najistotniejsze jest, żeby to były usługi, które są wykonywane przez niego samego bez wsparcia ze strony banku, contact center czy doradcy. 

Mamy też do czynienia z różnymi trendami po stronie regulacyjnej czyli po stronie wymagań stawianych przed instytucjami finansowymi. Dla nas będzie to potężny wysiłek, żeby utrzymać poziom obecnych usług po wprowadzeniu tych nowych wymogów. 

- Przy okazji Europejskiego Kongresu Gospodarczego odbywają się też Start-up Days. Tam bardzo dużo się mówi o automatyzacji i sztucznej inteligencji. W jaki sposób mogą być one wykorzystywane w bankowości?

- Już są wykorzystywane. Mamy w wielu miejscach roboty. To właściwie takie algorytmy myślące, które podpowiadają pewne rzeczy i same je wykonują. Wykorzystujemy je przy udzielaniu kredytów, przy proponowaniu produktów klientom. To wspiera doradcę. W przyszłości umożliwią one dostarczenie klientom, za pomocą systemów transakcyjnych, takich produktów, które klient wybierze z dużą dozą prawdopodobieństwa.  Będą to więc coraz mądrzejsze oferty i coraz bardziej dostosowane do potrzeb odbiorcy. 

- Czy myśli pan, że gotówka w niedalekiej przyszłości całkowicie zniknie z obiegu i transakcje bezgotówkowe zdominują nasz rynek?

- Oczywiście gotówka jest wypierana przez płatności w formie elektronicznej. Natomiast to jest pytanie bardziej filozoficzne. I to jest kwestia zaufania do rządów, do tego jakie systemy tworzą i w jakim stopniu te systemy będą umożliwiały transakcje gotówkowe. Bo jeżeli ktoś wprowadzi ograniczenie odnośnie transakcji gotówkowych do określonej kwoty, uniemożliwi płatności gotówkowe np. przekraczające kwotę 2 tys. zł za usługi i towary, to w rzeczy samej rola gotówki będzie ograniczana. I to nie jest już kwestia popytu na gotówkę, tylko regulacji. 

Z drugiej strony wracam do zaufania do rządów. Jeżeli jedyną formą będzie pieniądz elektroniczny, to w jakim stopniu będziemy czuli się komfortowo z myślą, że rząd czy państwo wie o nas wszystko i jest w stanie opodatkować to w sposób dowolny. 

- A czy to nie jest trochę tak, że mimo wszystko część klientów uważa gotówkę za bezpieczniejszą ze względu na cyberzagrożenia, cyberataki?

- Część klientów uważa gotówkę za metodę gromadzenia środków na czarną godzinę. Natomiast generalnie w Polsce niektórzy trzymają część oszczędności w dolarach, bo uważają, że to najbezpieczniejsza waluta. I często one nie są deponowane na rachunku bankowym. Jeżeli stopy procentowe będą niskie, tak niskie jak teraz, a nie wiem, czy tak będzie, bo patrząc na odczyty inflacyjne to chyba coś się będzie zmieniało, to nie ma impulsów, żeby tę gotówkę przenosić do banku. Chyba że będą to impulsy regulacyjne. 

Przyznam, że ja w ogóle nie mam gotówki. Gdyby wysiadł system bankowy, bo byłby jakiś gigantyczny problem z prądem, to u mnie w domu też pojawiłby się problem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MATERIAŁ PARTNERA

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu