O zarobki Kowalski już bać się nie musi

Rafał Białkowski
opublikowano: 20-01-2011, 00:00

Wynagrodzenia w grudniu urosły o 5,4 proc. r/r. Najmocniej od roku.

Pracowników czeka wysyp podwyżek

Wynagrodzenia w grudniu urosły o 5,4 proc. r/r. Najmocniej od roku.

Sytuacja na rynku pracy jest coraz lepsza. W grudniu zatrudnienie wzrosło o 2,4 proc. r/r, po 2,2-procentowym w listopadzie — podał GUS.

— W ujęciu miesięcznym zatrudnienie zmniejszyło się o niecałe 2 tys. osób. To bardzo niewiele, biorąc pod uwagę ciężką zimę — ocenia Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Dla porównania, przed rokiem spadek dotknął 10 tys. osób.

Jeszcze większym zaskoczeniem okazały się dane dotyczące wynagrodzeń, które w ujęciu rocznym zwiększyły się o 5,4 proc., wobec 3,6-procentowej dynamiki w listopadzie. Tymczasem rynek oczekiwał zwyżki o zaledwie 3,8 proc.

— W ujęciu realnym, czyli po uwzględnieniu inflacji, płace wzrosły o 2,2 proc., wobec 0,9 proc. w listopadzie — wylicza Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Coraz lepsza sytuacja na rynku pracy sugeruje dobry początek roku dla całej gospodarki.

— Realna dynamika funduszu płac wzrosła do 4,6 proc. z 3,1 proc. w listopadzie. To najwyższy poziom od stycznia 2009 r. — mówi Jakub Borowski.

To pozytywny sygnał, bo realny fundusz płac pokazuje, jak duża jest siła nabywcza gospodarstw domowych.

— Jego wzrost powinien przełożyć się na większy popyt — mówi Adam Antoniak, ekonomista Banku BPH.

Eksperci są zgodni, że po bardzo słabym dla rynku pracy 2009 r. i mozolnej odbudowie w 2010, ten rok przyniesie pracownikom prawdziwe eldorado.

— Na przełomie pierwszego i drugiego kwartału zatrudnienie powróci do przedkryzysowego poziomu. Jeśli ożywienie w gospodarce się utrzyma, dynamicznie będą rosły wynagrodzenia, również realnie — o 3-4 proc. w całym 2011 r. — przewiduje Adam Antoniak.

Zdaniem ekspertów, w pier-wszej kolejności podwyżek doczekają się przedstawiciele sektora przemysłowego, który dzięki zalewowi zamówień pracuje pełną parą.

— Rosnąca wydajność przełoży się na wynagrodzenia — zapewnia ekonomista Banku BPH.

Potem nastąpią podwyżki w usługach.

— Nastąpi to w drugiej połowie roku, ale nie wszyscy przedstawiciele tego sektora odczują wzrost w równym stopniu — zastrzega Jakub Borowski.

W najlepszej sytuacji będą segmenty, którym grozi odpływ pracowników za granicę.

— Czyli np. handel detaliczny — dodaje Jakub Borowski.

Na szarym końcu znaleźli się budowlańcy.

— Sektor będzie uzależniony od inwestycji prywatnych. Jeśli wreszcie ruszą na dobre, wynagrodzenia się zwiększą, ale nie tak dynamicznie, jak w przemyśle — twierdzi Adam Antoniak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Polecane