Obama znaczy zmiana?

Jacek Konikowski
opublikowano: 29-01-2009, 00:00

Czy hasło wyborcze Baracka Obamy: "Zmiany" przełoży się na stosunki polityczne i gospodarcze Ameryki z Polską?

Ten wybór rozbudził spore oczekiwania na całym świecie. Także w Polsce

Czy hasło wyborcze Baracka Obamy: "Zmiany" przełoży się na stosunki polityczne i gospodarcze Ameryki z Polską?

Barack Obama był w kampanii wyborczej jak reklama Nokii. Wciąż przekonywał wyborców, co zyskają, wybierając go na prezydenta. McCain był jego przeciwieństwem — jak reklama cadillaca stawiał głównie na siebie i podkreślał swe najlepsze strony, zwłaszcza doświadczenie. Wyborcy woleli "connecting people" od "jaki jestem".

Jak to wróży stosunkom politycznym, a zwłaszcza gospodarczym Polski i USA? Łatwo nie będzie. Już w trakcie kampanii McCain obiecał zająć się sprawą zniesienia wiz dla Polaków. Obama nie. McCain dwukrotnie znalazł czas, by spotkać się z ministrem spraw zagranicznych Radkiem Sikorskim. Obama nie. Może dlatego, że ma nikłe doświadczenie w polityce zagranicznej i praktycznie żadnego w kontaktach z Europą, a zwłaszcza z Polską? Nie czuje też gospodarki tak dobrze jak Bill Clinton czy nawet George Bush — nigdy nie zarządzał żadną organizacją i nie ma doświadczenia biznesowego. Ma za to kryzys, z którym musi się zmierzyć.

Co tu zmieniać?

— Zmiana prezydenta nic nie zmieni w kontaktach gospodarczych między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Z prostego powodu: kształtują je przedsiębiorcy a nie politycy, choćby nawet byli prezydentami. Politycy potrzebni są tylko wówczas, gdy występują problemy, np. drastyczne zmiany ceł czy inne ograniczenia, które można usunąć jedynie na drodze dyplomatycznej. Gdy jednak te kontakty odbywają się bez zakłóceń, trudno mówić o ich zmianach tylko dlatego, że zmienił się lokator Białego Domu. Warto też pamiętać, że nasze kontakty gospodarcze ze Stanami Zjednoczonymi to tak naprawdę kontakty Unii Europejskiej z Ameryką i raczej w tym kontekście należy je rozpatrywać — twierdzi profesor Zbigniew Lewicki, amerykanista.

Tę opinię potwierdza raport Instytutu Badań Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Warszawskiego "Czy polska gospodarka potrzebuje Stanów Zjednoczonych?", w którym czytamy: "Polska jest potrzebna Ameryce, a Ameryka Polsce i oby to się przełożyło na sytuację pokryzysową Stanów Zjednoczonych, chociaż nie będzie żadnego przełomu statystycznie znaczącego ani w inwestycjach, ani w interesach handlowych pomiędzy nami".

Biznes chce konkretów

Biznes potrzebuje dobrego nastroju inwestorów i stabilnych rynków. I na tym polu nowy prezydent ma sporo do zrobienia.

— Najważniejsza jest stabilizacja sytuacji na amerykańskim rynku. Byłby to impuls do uspokojenia rynków również w Europie, w tym w Polsce. Mamy do czynienia nie tylko z kryzysem finansowym, ale też z kryzysem nastrojów, a tymi znacznie trudniej zarządzać, stosując narzędzia administracyjne. Dobre jest to, że nowa osoba w Białym Domu może dać ludziom nadzieję na zmiany i pobudzić pozytywne nastroje. Na razie w kwestiach gospodarczych jest dużo niewiadomych, gdyż znane są tylko postulaty głoszone podczas kampanii. Biznes najbardziej interesują konkrety, program gospodarczy, który ma być wdrożony w najbliższych miesiącach — twierdzi William Carey, prezes firmy CEDC.

Przedsiębiorcy z Amerykańskiej Izby Handlowej są optymistami.

— Z punktu widzenia polskiego interesu politycznego i gospodarczego osiem lat prezydentury Busha można oceniać bardzo pozytywnie. Należy sobie życzyć, aby administracja Baracka Obamy podtrzymała tę tendencję. Wydaje się, że tak będzie. Nowy prezydent uformował świetny zespół ds. stosunków zagranicznych z Hilary Clinton na czele. Jej nazwisko czy nazwisko Jamesa Jonesa mówią same za siebie w budowaniu dobrych stosunków zagranicznych z wieloma krajami, w tym z Polską — twierdzi Roman Rewald, prezes American Chamber of Commerce in Poland.

Jedno jest pewne: Barack Obama zapowiadał zmiany i świat na nie liczy.

— Wybór Baracka Obamy na prezydenta Stanów Zjednoczonych rozbudził na całym świecie spore oczekiwania na "zmianę". Również w Polsce, chociaż akurat polsko-amerykańskie stosunki gospodarcze i polityczne już są znakomite. Potwierdza to szybko rosnące zainteresowanie firm amerykańskich inwestowaniem w Polsce. Wydaje się też, że pragmatyczne podejście nowego prezydenta wpłynie na zacieśnienie współpracy gospodarczej między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi, co będzie istotne dla polskiej gospodarki — twierdzi Paweł Wojciechowski, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Roman Rewald zauważa, że Polska ma wciąż świetną prasę wśród waszyngtońskich elit w związku z koalicją w Iraku. I powinniśmy to wykorzystać.

— Dobre stosunki polityczne należy skwapliwie przekładać na dobre stosunki gospodarcze. Polski rząd musi dokonać większego wysiłku w promocji kraju w Stanach Zjednoczonych, szczególnie w kontekście stosunków gospodarczych i inwestycji — przypomina Rewald.

Mizerne kontakty

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Konikowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu