Obawy o inflację uderzyły w obligacje

KZ
opublikowano: 24-09-2017, 22:00

Notowania polskich obligacji spadły, bo na świecie ożyły nastroje reflacyjne, a rodzimy rynek nie podziela optymizmu RPP.

Dla polskich 10-letnich obligacji skarbowych miniony tydzień był najsłabszym od stycznia. — Rentowności obligacji poszły w górę i widać było podaż ze strony inwestorów zagranicznych. To, co mogło skłonić do takiej decyzji, to powrót myślenia reflacyjnego.Wzrost gospodarczy na świecie jest na tyle silny, że inwestorzy są przekonani, iż da to w końcu impuls do podbicia inflacji. Po wypowiedziach Janet Yellen, szefowej Fedu, uczestnicy rynku znów mocniej wierzą w wyznaczoną przez Rezerwę Federalną ścieżkę podwyżek stóp — mówi Daniel Zegadło, zarządzający funduszami obligacji w Noble Funds TFI. Fed — jak wynika z protokołu po ostatnim posiedzeniu — jest zdeterminowany w realizacji planu trzech podwyżekstóp w ciągu 12 miesięcy, w co inwestorzy zdawali się już wątpić. Z Rady Polityki Pieniężnej płyną natomiast jasne sygnały, że o podwyżce stóp procentowych do końca 2018 r. (a może nawet dłużej) nie ma powodu, by myśleć, ale — zdaniem Daniela Zegadły — dane z rodzimej gospodarki — zwłaszcza o dynamice produkcji przemysłowej i inflacji PPI — sugerują, że presja płacowa może znaleźć przełożenie na ceny. — W tym świetle stanowisko większości członków Rady

Zobacz więcej

Fot. Marek Wiśniewski

Polityki Pieniężnej o braku konieczności podwyżek stóp procentowych może się wydawać słabiej umocowane — dodaje zarządzający Noble Fund TFI. Specjalista podkreśla, że czynnikiem o charakterze

długoterminowym, który jest trochę niedoceniany, jest proces wycofywania się Fedu (a w perspektywie — innych banków centralnych) z programu skupu aktywów. Sytuacja taka może prowadzić do rozszerzania się spreadu kredytowego i pośrednio do wzrostu rentowności długu.

Nie znaczy to jednak, że na spadających cenach obligacji, a tym samym rosnących rentownościach, nie będzie można zarabiać. — Wszystko zależy m.in. od alokacji w poszczególne segmenty rynku, tzw. duracji (czyli średniego terminu zapadalności instrumentów w portfelu) czy ekspozycji walutowej. Ważne też będzie tempo, w jakim rosnąć będą rentowności — im będzie mniejsze, tym co do zasady, lepsze warunki do zarabiania dla zarządzających funduszami — mówi Daniel Zegadło.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KZ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Obawy o inflację uderzyły w obligacje