Obawy o sytuację w eurolandzie nie słabną

Dorota Sierakowska DM BOŚ
20-12-2011, 09:33

Wczorajszy dzień nie przyniósł niespodzianek na rynkach walutowych. Umocnienie amerykańskiego dolara z samego początku poniedziałkowej sesji utrzymało się do końca dnia.

Nadzieją na wzrost wartości euro miało być oświadczenie ministrów finansów krajów strefy euro po telekonferencji, która rozpoczęła się wczoraj o 15.30. Niemniej jednak, komunikat ten rozczarował - o ile planowano wzmocnić Międzynarodowy Fundusz Walutowy kwotą 200 mld EUR, to ostatecznie udało się uzyskać zaledwie 150 mld EUR. Na kwotę tę, przekazaną w ramach dwustronnych pożyczek, mają złożyć się Niemcy (41,5 mld EUR), Francja (31,4 mld EUR), Włochy (23,5 mld EUR) oraz pozostałe państwa eurolandu, z wyłączeniem Irlandii, Grecji i Portugalii (53,6 mld EUR).

O wsparcie dla MFW w formie poproszono także inne kraje - w Unii Europejskiej chęć pomocy zadeklarowały już Polska, Szwecja, Czechy i Dania, a Wielka Brytania podejmie decyzję w tej sprawie na początku przyszłego roku. UE wezwała do pomocy także inne kraje będące członkami MFW.

Taki apel raczej inwestorów nie uspokoił, gdyż mógł sugerować, że Unia Europejska nie radzi sobie sama ze swoimi problemami. Zresztą, humorów nie poprawiło także wczorajsze wystąpienie Mario Draghiego, prezesa Europejskiego Banku Centralnego, który ocenił perspektywy gospodarki eurolandu jako "wysoko niepewne". Draghi wspomniał, że skup papierów dłużnych peryferyjnych krajów eurolandu przez ECB jest tymczasowy, a 2012 r. ma być dla banków trudny ze względu na możliwe pogłębienie ich problemów z finansowaniem.

Powyższe informacje naturalnie przyczyniły się do utrzymania presji podażowej na euro. Niektórzy inwestorzy dostrzegają jednak szansę na umocnienie wspólnej waluty, gdyż obecnie na rynku przeważają krótkie pozycje na euro - dane CFTC na dzień 13 grudnia pokazały, że krótkie pozycje na EUR/USD przekraczają o 116 457 liczbę pozycji długich. Jednak nawet jeśli zamykanie krótkich pozycji faktycznie przyczyni się do wzrostu notowań EUR/USD, to ten efekt może być krótkotrwały. Dopóki nad Unią Europejską jak topór wisi perspektywa obniżenia ratingów państw członkowskich, a rozwiązania problemów zadłużeniowych nie widać, to trudno spodziewać się istotnej zwyżki na europejskiej walucie.

Obecnie kurs EUR/USD utrzymuje się w konsolidacji w okolicach 1,30. Dziś szansą na ruch notowań w górę może być odczyt indeksu Ifo w Niemczech, lecz w zasadzie tylko wtedy, jeśli jego odczyt okaże się lepszy od poprzedniej wartości (106,6 pkt.) albo przynajmniej od rynkowych oczekiwań (106,1 pkt.).

Dziś także część wczorajszej zwyżki oddaje kurs USD/JPY. Siła jena nadal jest bolączką władz Japonii, dlatego dziś w nocy japońscy politycy zadecydowali o podwyższeniu funduszy na interwencje do poziomu 195 bln jenów (ok. 2,5 bln USD). Dotychczas Japonia wydała na interwencje około 128 bln JPY, co oznacza, że dysponuje ona jeszcze ok. 67 bln JPY na próby osłabienia japońskiej waluty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Sierakowska DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Obawy o sytuację w eurolandzie nie słabną