Obroty najniższe od siedmiu miesięcy

Emil Szweda
opublikowano: 25-02-2010, 00:00

W środę, podczas kolejnej słabej sesji na GPW, WIG20 przetestował dolne ograniczenie konsolidacji, w której leniuchuje od ośmiu sesji. Do wybicia nie doszło.

Day-traderzy mogą mieć wrażenie, że GPW kilka dni temu wydłużyła godziny notowań, tak monotonne są ostatnie sesje. Wczoraj rozpiętość wahań WIG20 zamknęła się w 25 punktach. Obroty należały do najniższych w ostatnich miesiącach, ledwie sięgając 700 mln zł na całym rynku akcji. To najsłabszy wynik od siedmiu miesięcy.

Zanik aktywności inwestorów wiąże się częściowo z popołudniowym wystąpieniem Bena Bernanke, ale rynki często mają zwyczaj przypisywania nadmiernej wagi oczekiwanym wydarzeniom. Szef Fed powtórzył po raz n-ty, że słabe ożywienie gospodarcze w USA potrzebuje utrzymania stóp procentowych na niskim poziomie. Trudno było nie przewidzieć, że takie słowa padną, podobno jak nie można było zakładać, że Rada Polityki Pieniężnej zmieni na wczorajszym posiedzeniu stopy procentowe.

Natomiast elementem zaskoczenia były dane o sprzedaży nowych domów w USA — ich liczba spadła do 309 tys. (dane zaannualizowane), a oczekiwano wzrostu do 360 tys., co podcięło skrzydła zwolennikom odbicia w USA.

Może bardziej niż Bernankem, nasz rynek paraliżowany był stanem zawieszenia między zamknięciem i otwarciem giełdy w Nowym Jorku. Wtorkowy spadek został przez naszych inwestorów przewidziany i zdyskontowany. Wczoraj jednak w miarę upływu czasu zanosiło się na odbicie na Wall Street, ale odważnych, by kupować z tego powodu akcje, w Polsce brakowało. Również doniesienia ze świata nie sprzyjały podejmowaniu decyzji. Strajk generalny w Grecji, kolejne ostrzeżenia (tym razem z ust dyrektora Międzynarodowego Funduszu Walutowego) o niechybnym załamaniu gospodarczym USA czy Japonii pod presją długu publicznego — to są elementy odbierające ochotę do kupowania. Ale też i sprzedający z pokorą, bez napięcia i nerwowych ruchów czekają na rozwój wypadków.

Euro wciąż zbiera siły poniżej bariery 1,36 USD, ale już teraz widać, że kilkutygodniowa słabość wspólnej waluty zaczyna wygasać. Od kilku dni nie pojawiają się nowe dołki, próby odbicia stają się coraz odważniejsze. U nas dolar potaniał o 0,4 proc., euro nie zmieniło wartości (4,0 PLN), podobnie jak frank (2,733 PLN). Również rynek surowców był wczoraj wyjątkowo spokojny. Całkiem jak w oku cyklonu.

Emil Szweda

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy