Ochrona danych może kosztować

Mirosław Konkel
30-11-2011, 00:00

Na wyposażeniu serwerowni nie warto oszczędzać. Stawką są strategiczne dane — o klientach, zamówieniach, transakcjach

Serwerownia to wydzielone pomieszczenie, w którym znajduje się serce systemu teleinformatycznego przedsiębiorstwa, czyli serwery i inne urządzenia odpowiadające za właściwe funkcjonowanie firmowej sieci.

— Serwery, czyli komputery specjalnego przeznaczenia, zwykle bardziej zaawansowane niż typowe biurowe pecety lub macintoshe, znajdują się najczęściej w szafach stelażowych, zwanych rackami. Te zaś stoją zazwyczaj na tzw. podłodze technologicznej, a więc specjalnej warstwie podniesionej o kilkadziesiąt centymetrów w stosunku do posadzki. Tak uzyskana przestrzeń pozwala na doprowadzenie do maszyn zimnego powietrza i okablowania — tłumaczy Maciej Mączyński, wiceprezes Schneider Electric IT Business Poland, spółki będącej właścicielem marki APC.

Dodaje, że istnieją też inne sposoby ustawienia szaf, np. systemy rzędowe, niewymagające podłogi podniesionej — zużywają mniej energii na chłodzenie, co daje znaczne oszczędności.

Od kradzieży, ognia i wody

Serwery służą do przechowywania i przetwarzania firmowych danych. Te zaś mogą paść ofiarą ciemnych sił: niedbalstwa, braku doświadczenia, wandalizmu, sabotażu, kradzieży, wirusów, ognia, wilgoci. Aby do tego nie dopuścić, potrzebne są systemy zasilania, precyzyjnej klimatyzacji, kontroli dostępu, monitorowania i zarządzania oraz przeciwdziałania pożarom. Kluczowe dla sprawnego funkcjonowania serwerowni jest zaopatrzenie w energię elektryczną. Chodzi o niebagatelne ilości prądu. Przeciętny pobór mocy przez jeden serwer to 250 W, a w firmie takich maszyn może być od kilku do nawet kilku tysięcy, zależnie od wielkości przedsiębiorstwa, profilu jego działalności, planów rozwoju i stopnia zinformatyzowania. Jak zaznacza Błażej Jachimowicz, ekspert marki Lardome, serwery efektywnie wykorzystują tylko część pobieranej energii, a pozostałą zamieniają w ciepło. Działając jak grzejnik, szybko podnoszą temperaturę w pomieszczeniu, co może powodować awarie urządzeń, a w konsekwencji stwarza ryzyko utraty danych.

— Wzrastająca wydajność obliczeniowa sprzętu oznacza większe ilości gorącego powietrza, które należy w odpowiedni sposób odprowadzać. Jednym z problemów jest powstawanie tzw. gorących punktów, czyli miejsc, w których kumuluje się duża ilość ciepła. Innym — mieszanie się gorącego powietrza z chłodnym — wyjaśnia specjalista.

Ale od czego jest precyzyjna klimatyzacja? Instalacje chłodzące nie tylko kontrolują temperaturę, ale również wytwarzają odpowiedni ruch powietrza i dbają o odpowiednią wilgotność. — Klimatyzatory, jeśli są sprawne i dopasowane do wielkości serwerowni, zapewniają pomieszczeniu właściwy mikroklimat. Optymalna wilgotność to 45 proc., a temperatura na wlotach powietrza do serwerów — od 22 do 25 stopni Celsjusza — wskazuje Maciej Mączyński.

Nad tym, czy te parametry są zachowane i czy nie doszło do awarii sprzętu, czuwają systemy kontroli warunków środowiskowych i stanu pracy urządzeń. Każde odstępstwo od normy jest zgłaszane odpowiednim fachowcom, np. SMS-em lub e-mailem. Monitoring bezpieczeństwa łączy się z zarządzaniem antykryzysowym, co oznacza, że w razie jakiegokolwiek poważnego niebezpieczeństwa następuje wyłączenie dopływu prądu do uszkodzonej części infrastruktury centrum danych czy rozpoczęcie akcji gaśniczej.

— W centrach danych pożarów nie gasi się wodą. Stosuje się specjalistyczne gazy, dzięki którym ryzyko dodatkowego uszkodzenia elektroniki i danych jest bliskie zeru — uświadamia szef Schneider Electric IT Poland. Oczywiście, do serwerowni nie może wejść każdy, a tylko pracownicy do tego upoważnieni. System kontroli dostępu powoduje zwolnienie zamka lub zaworów specjalnie wzmocnionych drzwi dopiero po prawidłowej autoryzacji wchodzącego. Popularne ostatnio stają się systemy wykorzystujące biometrię (analizę siatkówki oka lub linii papilarnych). Z tak zaawansowanych nowinek korzystają jednak głównie korporacje. W małych i średnich firmach najczęstszym rozwiązaniem jest karta lub kluczyki z kodem.

Bezpieczeństwo kosztuje

Duże centra danych muszą stawiać na bezpieczeństwo. W małych serwerowniach ten aspekt często schodzi na dalszy plan. Zazwyczaj instalowane są tam biurowe, a nie przemysłowe klimatyzatory oraz prostsze alarmy czy urządzenia gaśnicze. A i standardy związane z zasilaniem nie są tak wygórowane jak w przypadku wielkich obiektów.

— Wszystko zależy od tego, czy firmę stać na ryzyko przestoju, czy z powodu profilu działalności absolutnie nie może sobie pozwolić na choćby kilkuminutowy brak dostępu do ważnych danych — wyjaśnia Mariusz Piłat, kierownik centrum przetwarzania danych w Web Inn. Mniejsze przedsiębiorstwa, projektując serwerownie, często uwzględniają aktualną sytuację, nie biorąc pod uwagę tego, że wraz z rozwojem biznesu ich potrzeby co do infrastruktury IT będą rosły.

— W przypadku podmiotów z sektora MŚP dobrym rozwiązaniem jest skorzystanie z usług wiarygodnych firm specjalizujących się w budowie oraz utrzymaniu profesjonalnych centrów danych. Taka współpraca z jednej strony chroni je przed przeinwestowaniem, a z drugiej — daje gwarancję, że niebawem serwerownia nie okaże się za mała, niewydolna czy niespełniająca podstawowych wymagań bezpieczeństwa — mówi Mariusz Piłat.

20 proc. Taką minimalną rezerwę powierzchni i mocy trzeba założyć, planując serwerownię, jeśli ma funkcjonować przez osiem lat, czyli przez dwie generacje serwerów, i być rozbudowywana (dane www.msportal.pl).

0,5 tony Tyle waży jedna szafa serwerowa o podstawie 60 cm szerokości i 90 cm głębokości, czyli o podstawie około 0,5 m kw., wypełniona serwerami. Tymczasem standardowa nośność podłogi w pomieszczeniu biurowym wynosi 350 kg na metr kwadratowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ochrona danych może kosztować