Oczekiwana korekta na  giełdach uzdrowi sytuację

Piotr Lodkowski
opublikowano: 26-05-2010, 00:00

Pod koniec kwietnia i w maju pojawiła się większa nerwowość na rynku, która była spowodowana coraz większym rozgłosem o problemach finansowych Grecji, choć o tych problemach było już wiadomo od kilku miesięcy. Jednak jak widać wiele instytucji postanowiło rozdmuchać kryzys finansów publicznych w Grecji. Wiele z tych instytucji zapewne zarobiło na tym bardzo duże pieniądze. Oliwy do ognia dolały również informacje, że takie kraje jak Hiszpania, Portugalia, Włochy mogą też mieć problemy z finansami publicznymi. Jednak rynki, krótkoterminowo, zostały uratowane przez zatwierdzenie programu wartości 750 mld Euro. Giełdy po tych informacjach odrobiły część wcześniejszych strat, ale po krótkiej fali optymizmu do głosu doszły niedźwiedzie i rynek dalej zaczął spadać w czym duża rola ciągle umacniającego się dolara do euro. Ta para walutowa już od końca listopada 2009 roku znajduje się w trendzie spadkowym. Ruch spadkowy zniósł już cały ruch wzrostowy trwający od marca 2009 roku. Ruch ten odczytywany jest jako wzrost awersji do ryzyka i ucieczkę do bezpiecznych aktywów, za które uznawany jest dolar amerykański. Choć tak naprawdę USA maja nie mniejsze problemy z zadłużeniem i ze wzrostem zadłużenia niż kraje Europy. Poza tym umacniający się dolar znacząco pogorszy konkurencyjność amerykańskiej gospodarki, a to w dłuższej perspektywie powinno osłabić dolara. Ale jak na razie trend jest spadkowy i nie widać żadnych sygnałów odbicia, a najbliższym wsparciem będą dołki z końca 2008 i początku 2009 roku.

Na warszawskiej giełdzie większa korekta była już od dawna oczekiwana i jest bardzo potrzebna rynkowi, żeby trend wzrostowy był kontynuowany w zdrowy sposób. Historycznie patrząc maj był zazwyczaj dobrym miesiącem do korekt i to bardziej poważnych korekt, które znosiły do 30 proc. wzrostów. Jeśli z taką korektą mielibyśmy do czynienia, to po takich spadkach akcje byłyby już bardzo atrakcyjnie wyceniane. Ale głęboka i być może spadki rzędu 10-20 proc. będą już okazją do długoterminowego dokupowania akcji. W każdym bądź razie ciągle jesteśmy w trendzie wzrostowym — z punktu widzenia analizy technicznej — i dopiero przebicie linii trendu wzrostowego i średniej 200 sesyjnej będzie poważnym sygnałem sprzedaży. Patrząc od strony fundamentalnej gospodarka rozwija się coraz szybciej, a zyski spółek rosną i przy sprzyjającym otoczeniu makroekonomicznym powinny poprawiać się z kwartału na kwartał, co powinno pozytywnie wpływać na kursy akcji.

Ale oczywiście zawsze trzeba mieć świadomość, że inwestycje w akcje niosą ze sobą wysokie ryzyko inwestycyjne. A rynki finansowe poruszają się również pod wpływem zmian nastrojów i sentymentu inwestorów — co powoduje większą zmienność. A dodatkowo wszystkie problemy gospodarki światowej, w tym bardzo duże zadłużenie krajów Europy i USA, nie zostały do tej pory rozwiązane, a jedynie zostały odroczone w czasie poprzez wstrzyknięcie do systemu finansowego dużej ilości gotówki. I można się spodziewać, że podczas spadków na giełdach wszyscy będą mówić o tych problemach, a podczas wzrostów, że te problemy są ignorowane. Ale nie zmienia to faktu że one istnieją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Lodkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy