Oczekiwanie na amerykański PKB paraliżuje rynki akcji

Włodzimierz Uniszewski
30-04-2008, 10:49

Im bliżej publikacji danych o amerykańskim PKB i decyzji FOMC, tym bardziej asekuracyjnie zachowują się inwestorzy. Można przyjąć, że zakłady zostały już obstawione i do momentu podania wyników zmiany będą niewielkie.

Na GPW ta inwestycyjna hiperostrożność owocuje na razie kontynuacją wczorajszej podażowej presji w segmencie spółek z Wig20. Tym razem spadek jest symboliczny, ale samo jego wystąpienie po znacznej przecenie mówi wystarczająco dużo o nastrojach. Takie ich ekstremalne odchylenia często sygnalizują okazję do zyskownego zagrania przeciwko nim. Na razie popyt unika największych spółek, ale nieco śmielej poczyna sobie w segmencie średniaków. Już  wczoraj widać było relatywną siłę drugiej linii w porównaniu z blue chipami i ta tendencja jest dzisiaj kontynuowana.

Strach przed nieznanym jest mniej widoczny na głównych rynkach zagranicznych, które utrzymują się na poziomie neutralnym wspierane przez sugerujące na razie płaskie otwarcie amerykańskie kontrakty indeksowe. Indeksom giełd w Paryżu i Frankfurcie nie wyrządziły większej szkody kiepskie wyniki niektórych ważnych spółek. Zysk Siemensa za I kw. spadł trzykrotnie w stosunku do ubiegłego roku, poniżej oczekiwań. Sprzedaż wzrosła tylko o 0,5 proc., co sugeruje słabość globalnej gospodarki. Producent oprogramowania SAP podał z kolei informację o 22 proc. spadku zysku, głównie z powodu zbyt silnego euro. O 12 proc. spadły też dochody farmaceutycznego giganta Sanofi-Aventis, do czego również w dużej mierze przyczyniły się niekorzystne przeliczenia walutowe.

Na szczęście dla europejskich spółek dolar wznowił właśnie trend wzrostowy, dzięki czemu podażową presję odczuwają surowce, szczególnie metale. Mimo taniejącej miedzi KGHM utrzymuje się na plusie. Nie wiedzie się natomiast Telekomunikacji, która po wczorajszym raporcie nie dość że niemal nic nie zyskała, to dzisiaj nie jest w stanie dołączyć do najsilniejszych spółek indeksu. Aktywność na GPW jest znacznie mniejsza niż wczoraj – obrót dopiero niedawno przekroczył wartość 100 mln. zł. Zapowiada się koszmarny marazm, przynajmniej do publikacji pierwszych danych z USA.

Jako pierwszy pojawi się o 14.15 raport ADP o zatrudnieniu w sektorze prywatnym. To będzie tylko nieistotna przystawka przed wstępnym odczytem PKB. Tutaj prognozy liczbowo nieco się od siebie różnią, ale w zdecydowanej większości zakładają minimalnie dodatni odczyt, w najgorszym zaś przypadku zerowy. Większa uwaga niż na samą liczbę zostanie skierowana na składniki PKB. Szczególnie ważny będzie jego deflator, sygnalizujący poziom presji inflacyjnej w gospodarce oraz zmiana stanu zapasów w firmach, których wzrost może podbić poziom wskaźnika, ale jednocześnie sugerować narastanie zjawisk recesyjnych. Ważny będzie również udział konsumpcji indywidualnej. Wraz z PKB zostanie opublikowany także bazowy wskaźnik wydatków konsumpcyjnych oraz wskaźnik kosztów zatrudnienia. Gdyby wskaźnik zmiany PKB okazał się negatywny, np. za sprawą silnego spadku spożycia indywidualnego, reakcja rynku byłaby z pewnością negatywna. Ten  scenariusz jest jednak mniej prawdopodobny od zakładającego niewielki wzrost lub stagnację.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Oczekiwanie na amerykański PKB paraliżuje rynki akcji