Od giełdy do giełdy

Rafał Kerger
opublikowano: 09-07-2007, 00:00

Reportaż 30-letni bracia z Komputronika podbili rynek w 10 lat. Dziś zadzwonią w giełdowy dzwon.

Kiedy bracia z Poznania — młodszy Wojciech i starszy Krzysztof — zaczynali w rodzinnym mieście pierwsze interesy, ich koledzy brali kieszonkowe od rodziców i myśleli o licealnych, a potem o studenckich imprezach. Po 10 latach to oni są górą. Mają piękne żony, zdrowe dzieci, wspaniałe 450-konne auta i firmę przynoszącą 8,6 mln zł zysku rocznie.

Więcej, są wzorem dla młokosów sprzedających sprzęt na licznych nad Wisłą giełdach komputerowych. Wzorem, bo stamtąd się wywodzą.

Od dyskietki do potentata

Droga Komputronika braci Buczkowskich na warszawską giełdę rozpoczęła się w garażu udostępnionym im przez ojca, też przedsiębiorcę, który do dziś, od 1983 r., produkuje nad Wartą urządzenia automatyki przemysłowej — przekaźniki i czujniki.

— Tam złożyliśmy pierwszy komputer na sprzedaż. Nasza działalność szybko się rozrastała. W konsekwencji wzięliśmy od taty drugie pomieszczenie, potem następne. W 2001 r. gdy kończyłem studia, byliśmy lokalnym liderem w Poznaniu, nasi dostawcy stali się naszymi konkurentami. Zatrudnialiśmy kilkudziesięciu pracowników — wspomina Wojciech Buczkowski, prezes Komputronika.

Nazwa wywodzi się z założonej na początku lat 90. — między innymi przez nastoletnich braci Buczkowskich — poznańskiej grupy Betatronik. Patrząc z perspektywy czasu, grupa nie zajmowała się zbyt chlubną działalnością. Jak wszyscy wtedy sprzedawała odgrywane oprogramowanie. Dziś to nie do pomyślenia, ale wówczas oczywiście inaczej taki handel traktowało się w Polsce.

— Jak dziś próbuję wszystko podsumować, to wydaje mi się, że na początku mieliśmy wiele szczęścia. Dzięki naszej determinacji udało nam się skorzystać ze sprzyjających okoliczności. W 1998 r. swój oddział w Wielkopolsce zamknęła firma JTT, która hurtowo obsługiwała tutejszych klientów. Wzięliśmy do ręki książkę telefoniczną, wysłaliśmy oferty wszystkim firmom komputerowym w regionie i udało nam się przejąć większość klientów JTT. To był potężny skok — dodaje Wojciech Buczkowski.

W skoku na klientów opuszczonych przez JTT pomogła braciom Ewa Buczkowska, przyszła żona Krzysztofa, która jest dziś udziałowcem Komputronika. W 1998 r. pracowała jako księgowa w JTT w Poznaniu, w weekendy i popołudniami prowadziła księgowość dla braci.

Z żoną w przyszłość

Dziś Komputronik jest czołowym polskim dostawcą sprzętu i oprogramowania komputerowego, elektroniki użytkowej oraz operatorem najpopularniejszego nad Wisłą sklepu internetowego ze sprzętem komputerowym (www. komputronik. pl). Z ciekawszych osiągnięć firmy — jej programiści przełożyli popularny program księgowy dla małych firm na potrzeby urządzeń przenośnych, między innymi palmtopów. Z giełdy poznaniacy zamierzają ściągnąć 63,7 mln zł.

— Chcemy je przeznaczyć na rozwój sklepu internetowego, a także tradycyjnej sieci sprzedaży. Część pójdzie też na logistykę i produkcję komputerów. Około 26 mln zł zamierzamy wydać na przejęcia innych firm. Jedną z nich będzie portal dla maniaków komputerowych benchmark. pl. W internecie zawsze zresztą widzieliśmy wielkie możliwości — zdradza Krzysztof Buczkowski, szef rady nadzorczej firmy.

Komputronik rozważa też kupno dwóch innych dystrybutorów sprzętu komputerowego — rozmowy trwają, owiane są jednak tajemnicą. Poznaniacy chcą otworzyć swoje oddziały na Dolnym i Górnym Śląsku oraz wejść na rynki nowych krajów Unii Europejskiej, między innymi Czech i Słowacji. Braciom marzą się też sklepy internetowe na Węgrzech, i w Rumunii, gdzie taka forma sprzedaży komputerów dopiero się rozwija. Mają również zamiar zautomatyzować magazyn i zbudować call center dla swoich klientów.

Na razie spółka ma jednocześnie 21 własnych, tradycyjnych salonów sprzedaży oraz dysponuje siecią 40 sklepów franczyzowych. Produkty Komputronika oferuje również 75 salonów autoryzowanych sprzedawców.

W Komputroniku pracuje około 400 osób. 30-latkowie zarządzają firmą wspólnie z żonami. Dosłownie — bo podwójne, są nawet gabinety. Żona Krzysztofa Buczkowskiego jest dyrektorem pionu finansów i administracji, żona Wojciecha dyrektorem marketingu.

— Proszę się nie uśmiechać. Przynajmniej nie mogą nam zarzucić, że nas rzadko widują — uśmiecha się prezes Komputronika.

Oprócz komputerów bracia z Poznania mają też inną wspólną pasję — motoryzację. Krzysztof Buczkowski, który w swoim 450-konnym audi RS6 często brał udział w wyścigach na ćwierć mili, przejął nawet dwa lata temu warsztat, w którym tuningował swoje auta.

— W House of Tuning zajmujemy się przede wszystkim wizualną przeróbką aut. Odpowiedzialnym osobom wykonujemy bardziej skomplikowane i mechaniczne przeróbki. Skąd ta pasja? Z tuningiem aut jest mniej więcej tak jak z podkręcaniem komputerów, a tym też się kiedyś pasjonowaliśmy — mówi Krzysztof Buczkowski.

Wojciech Buczkowski uśmiecha się pod nosem. Pewnie domyśla się, że brat lubi także adrenalinę. Bo lekki samochód — przygotowany na ćwierć mili — obniżony o sześć centymetrów, z bidonem zamiast zbiornika paliwa, litrową chłodnicą, taki z instalacją na piorunujący podtlenek azotu — musi jej dostarczać.

— Bardziej dbam o bezpieczeństwo, niż mój brat — rzuca prezes Komputronika.

Dlatego Wojciech Buczkowski śmiga do pracy fabrycznie doładowanym autem. Jego audi A8 z 6-litrowym, 12-cylindrowym silnikiem też ma 450 koni. n

Szybcy i wściekli

Świat ekstremalnego tuningu i wyścigów na ćwierć mili, którymi pasjonuje się jeden z braci Buczkowskich, przybliżył światu w 2001 r. Rob Cohen reżyser filmu „Szybcy i wściekli”. Film opowiada o historii Briana O’Connera (Paul Walker), który chce przeniknąć w świat wyścigów ulicznych i dotrzeć do ich głównego organizatora Dominica Toretto (Vin Diesel). Nielegalne wyścigi odbywają się nocą — wygrany (zwykle Toretto) zbiera 10 tys. dolarów. „Szybcy i wściekli”, ze świetnymi scenami pościgów i wyścigów, przystojnymi kierowcami i seksownymi dziewczynami, zrobili w światowych kinach taką furorę, że powstały dwie kolejne części filmu „Za szybcy za wściekli” (2003) oraz „Szybcy i wściekli 3: Tokyo Drift” (2006).

Nowości na giełdzie

Komputronik debiutuje na GPW tuż po tym, jak na początku czerwca zaczęła ona korzystać z nowej platformy sprzętowej obsługującej system Warset. Komputer centralny Tandem S 70006 zastąpiła nowa maszyna — HP Integrity NonStop NS16000. W chwilach największego obciążenia liczba zleceń na sekundę może dochodzić do 100.

Komputronik policzony

51

proc. O tyle Komputronik chce zwiększyć przychody w 2007 r. Mają wynieść 510 mln zł.

740

mln zł Taki poziom mają osiągnąć przychody Komputronika w 2008 r.

19,30

mln zł Taki ma być zysk netto Komputronika w 2008 r. W 2006 r. wyniósł 8,6 mln zł. W tym roku ma wzrosnąć do 11,7 mln zł.

Pierwszy komputer

Do 1975 r., kiedy swoje informacje odtajnili Brytyjczycy, za pierwszy komputer na świecie uważano oficjalnie komputer ENIAC, przygotowany na potrzeby amerykańskiej armii. Skonstruowany został on w latach 1943-45 przez Johna P. Eckerta i Johna. W. Mauchly’ego na Uniwersytecie Pensylwanii w USA. Dziś za pierwszy komputer uważa się Collosusa, serię programowalnych maszyn cyfrowych opartą na teorii Alana Turinga, angielskiego matematyka, jednego z twórców informatyki. Pierwsze urządzenie z serii Collosus powstało w Wielkiej Brytanii w 1943 r. i przeznaczone było do zastosowań wojskowych — do rozpracowania sposobu działania niemieckiej maszyny Lorenza. Projektem kierowali Max Newman i Tommy Flowers.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu