Od hiperaktywnych do ultrapasywnych

Piotr Henzler
08-01-2007, 00:00

Pracodawcy skarżą się, że trudno znaleźć odpowiednich pracowników. Ale czy na pewno wiedzą, jak ich szukać?

Im mniejsza podaż pracy, tym lepiej trzeba poznać kandydatów, by skutecznie do nich dotrzeć. Najlepsi są tacy, którzy aktywnie szukają posady. Nie czekają, aż pojawi się informacja o wakacie, tylko sami próbują dotrzeć do pracodawcy — taką opinię podziela duża część dyrektorów personalnych, specjalistów HR i kandydatów. Czy zawsze jest ona słuszna?

Aktywności na pewno wymaga się od tych, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy. Od studentów czy absolwentów oczekuje się, że będą zabiegali o posadę, udowadniając swoją determinację, ambicję, wytrwałość i przebojowość. Ale często pracodawca ma stosy podań od takich kandydatów, a żadne nie spełnia oczekiwań.

Cztery grupy

Nie można traktować kandydatów do pracy jako homogenicznej grupy, do której łatwo dotrzeć, publikując ogłoszenie w internecie lub w prasie. Są co najmniej cztery kategorie kandydatów: hiperaktywni, aktywni, pasywni i ultrapasywni (patrz ramka). Docierając do każdej z nich, trzeba używać różnych narzędzi i dróg. Zastosowanie tych samych kanałów komunikacji nie będzie skuteczne, a poza tym jest droższe, trwa dłużej i daje mniejszą gwarancję dobrej rekrutacji. W początkowej fazie planowania rekrutacji trzeba więc wiedzieć, do jakiej grupy należą ci, na których nam zależy.

Szukając ludzi na stanowiska szeregowe: recepcjonistki, sekretarki, asystenta, przedstawiciela handlowego, młodszego specjalisty, można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że wielu kandydatów to osoby aktywne, a nawet hiperaktywne. Mogą to być bezrobotni, młodzi wchodzący na rynek pracy lub pracujący, ale szukający zatrudnienia na atrakcyjniejszych warunkach. Dotarcie do nich jest stosunkowo łatwe. Wystarczą tradycyjne ogłoszenia o pracy w portalach internetowych czy w gazetach. Warto też skorzystać z elektronicznych narzędzi wspomagających rekrutację — e-mailowe czy SMS-owe „powiadamiacze” pozwalają dotrzeć bezpośrednio do zainteresowanych, a także pokazują pracodawcę jako nowoczesnego, korzystającego z najnowszych technologii — w domyśle: firmę wartą zainteresowania.

Im wyżej, tym trudniej

Trudniejszym celem są specjaliści, menedżerowie średniego i wyższego szczebla. Często są zadowoleni ze swojej pracy, realizują się zawodowo. Nie oznacza to jednak, że nie śledzą ofert, choć robią to tylko od czasu do czasu, zwracając uwagę na szczególnie interesujące propozycje. Nie można zrezygnować z zamieszczania dla nich ofert w gazetach czy w portalach (część takich osób może być aktywna), ale warto ten przekaz wzmocnić dodatkowymi działaniami.

Najlepiej skorzystać z usług firmy, która ma informacje o szukających pracy i potrafi zawiadomić ich o nowej ofercie. E-mailing, czyli list elektroniczny, wysyłany do określonej grupy odbiorców, to najskuteczniejszy sposób dotarcia do tych, którzy nie spędzają kilku godzin dziennie na przeglądaniu ofert. Można też do nich docierać innymi sposobami — ważne, by było to oryginalne, zwracało uwagę. Nie należy zapominać o budowaniu wizerunku firmy jako ciekawego pracodawcy. Skutki takich działań rzadko są natychmiastowe, ale wartość inwestowania w budowanie świadomości kandydatów jest nie do przecenienia.

Najtrudniej dotrzeć do ultrapasywnych. Oni nie chcą zmieniać pracy. Nie czytają ogłoszeń w prasie i w portalach, nie subskrybują newsletterów. Można ich pozyskać przede wszystkim przez kontakt bezpośredni, czyli przez head-huntera.

Nowe rozwiązania

Nie jest tak, że im wyższe stanowisko ktoś zajmuje, tym bardziej jest pasywny na rynku pracy. Scharakteryzowane kategorie są płynne. Hiperaktywnym może się stać wybitny specjalista z likwidowanej firmy, ultrapasywną — świetna sekretarka, zadowolona ze swojej pracy. To, do jakiej grupy ktoś się zalicza, zależy od jego indywidualnych wartości, planów i ambicji. Można jednak śmiało stwierdzić, że im ktoś bardziej zadowolony z pracy, tym mniej aktywny. A bardziej zadowoleni są ludzie dobrze wykształceni, o dużym doświadczeniu i umiejętnościach. Czyli są najbardziej łakomym kąskiem dla pracodawców.

Niełatwo dotrzeć do pracowników z tej grupy. Firmy rekrutacyjne i media ciągle szukają na to najlepszych sposobów. Na przykład portale rekrutacyjne od kilku miesięcy starają się dotrzeć do najlepszych kandydatów poprzez telewizyjne kampanie reklamowe.

Piotr Henzler

Pracuj.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Henzler

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Od hiperaktywnych do ultrapasywnych