Od piachu do słoja na półce

Marek Kowalski
opublikowano: 09-05-2007, 00:00

Piasek szklarski (ma mało żelaza i niską granulację) trafia do Jedlic z Białej Góry koło Tomaszowa Mazowieckiego. Cysterny przywożą sodę, wapień, dolomit, skaleń i anhydryt, które trafiają do komputerowo nadzorowanej zestawiarni. Tam bada się ich wilgotność i skład.

Surowce pneumatycznie są dostarczane w odpowiednich proporcjach do specjalnych zbiorników. Zamknięte taśmociągi transportują je do mieszalni, gdzie dodawana jest stłuczka (10-15 proc.). Stamtąd całość wędruje do pieca szklarskiego, w którym panuje temperatura 1500 stopni. Zasilacze podają płynną masę do automatów szklarskich, które tną ją na krople o odpowiedniej wadze (waga wyjściowa słoja 90-400 gramów). Kolejny automat formuje kształt wstępny i ostateczny. W piecach odprężarkowych słoje stygną i przechodzą kontrolę, są wywracane i czyszczone sprężonym powietrzem. Dopiero wtedy są układane na paletach i foliowane.

Marek Kowalski

kierownik produkcji Huty Szkła Jedlice

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Kowalski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu