Od rowerów po auta elektryczne

Materiał partnera
aktualizacja: 17-05-2018, 09:22

Rozmowa z Joanną Erdman, wiceprezes ING Banku Śląskiego.

W ING Banku Śląskim pracowała pani na wielu różnych stanowiskach. Jakie, z pani punktu widzenia, następowały największe zmiany w banku przez te wszystkie lata?

Zobacz więcej

Joanna Erdman, wiceprezes ING Banku Śląskiego Fot. ARC

Przede wszystkim to zmiana sposobu pracy, oderwanie się od stereotypowych struktur organizacyjnych, w których widoczna jest hierarchia, i przejście do otwartych struktur, w których ludzie mają większą swobodę działania, ale i odpowiedzialność. Sami organizują sobie pracę, monitorują postępy, dbają o zasady współpracy między zespołami. Zmiana ma większy wymiar, dotyczy bowiem całej rozległej sfery kultury korporacyjnej i trzeba się do niej dobrze przygotować. Chodzi o gen przedsiębiorczości pracowników, zdawania sobie sprawy z konsekwencji, jaką taka przestrzeń niesie. Kilka lat temu jako organizacja nie byliśmy jeszcze na to gotowi.

Bank bardzo mocno zaangażował się w działania ekologiczne. To również duża zmiana w ofercie produktowej. Co przesądziło o pójściu w tym kierunku, oprócz mody na ekologię?

Nie było punktu zwrotnego. Coraz więcej mówi się o kwestiach środowiskowych, temat jest coraz bardziej dostrzegany, wzrasta świadomość zagrożeńi ryzyka. Wszyscy większą wagę przywiązujemy do tego, w jakim tempie żyjemy, jak się odżywiamy. Zaczęliśmy więc obserwować jaki wpływ mamy na środowisko, na co również często zwracali nam uwagę pracownicy. Zaczęliśmy od prostych rzeczy: oszczędzania energii elektrycznej, wody, papieru do wydruków, po dojeżdżanie do pracy na rowerach.

Pod koniec roku ING Bank Śląski ogłosił Deklarację Ekologiczną. Czy to efekt współdziałania z klientami?

W dużej mierze. Przede wszystkim jednak Deklaracja Ekologiczna wynika z naszych wartości. Jesteśmy przekonani, że powinniśmy zaprzestać szkodliwych działań i wzmacniać te, które są prośrodowiskowe.

Nie odbije się to na klientach?

Zmiany nie są proste. Esencją naszych działań jest przecież klient, z którym często współpracujemy od lat i wobec którego mamy zobowiązania kontraktowe. Musimy dać czas klientom, z którymi będziemy ograniczali współpracę, na znalezienie alternatywy. To również nasza powinność i odpowiedzialność.

Jakie są najważniejsze priorytety Deklaracji Środowiskowej?

Przede wszystkim podkreślenie, że nasze cele są długofalowe, wpisują się w strategię banku. Zaznaczaliśmy też wpływ naszych przekonań na relację z klientami. Stąd data 2025 r., do której zobowiązaliśmy się zminimalizować współpracę z tymi podmiotami, które działają wyłącznie w biznesach szkodliwych dla środowiska.

Warunki Ekopożyczek i Eko-kredytów są cały czas preferencyjne, czy to promocje okresowe?

To oferta stała. Zwracamy prowizję, jeżeli realizowane są cele ekologiczne. Jest to wpisane w strukturę tego produktu.

Cieszy się powodzeniem?

Tak. Oferta jest dostępna od trzech miesięcy, ale wciąż mamy wiele pytań o to, co można finansować — zarówno od klientów detalicznych, jak i firm z sektora MSP.

Jakie inwestycje można sfinansować kredytem ekologicznym?

Lista jest bardzo długa. Dla klientów detalicznych to przede wszystkim działania proekologiczne związane z infrastrukturą domową. Nawet proste — jak wymiana okien, drzwi, termoizolacje, kotły grzewcze, piece gazowe, panele fotowoltaiczne, wszystko, co redukuje emisję. Ale może to być także rower. Dla mniejszych firm czy gmin jest to również zagospodarowanie terenów zielonych wokół siedziby. Mamy także ekoofertę leasingową dla samochodów flotowych.

Bank kupił do testowania pierwsze samochody elektryczne. Czy w planach jest kupno następnych?

Chcemy ten projekt rozwijać. Na razie auta udostępnione zostały na potrzeby pracownicze. Inicjatywa jest spójna z naszą Deklaracją Ekologiczną i cieszy się dużym zainteresowaniem. Aby jednak auta zaczęły funkcjonować na większą skalę, potrzebna jest cała infrastruktura. Dlatego już przyglądamy się rozwiązaniom związanym ze stacjami ładowania. Oczywiście nie jesteśmy jedyną spółką, która myśli i działa w tym kierunku, infrastruktura będzie się więc rozwijała. Już w tej chwili niektóre samochody elektryczne mogą przejechać dystans od 300 do 500 km. Tematem mogą więc być zainteresowane korporacje taksówkarskie.

Uważa pani, że Polacy przesiądą się do aut elektrycznych?

To kwestia czasu. Na razie barierą jest cena tych samochodów. To młody rynek, ale sądzę, że w ciągu kilku lat wiele się zmieni. Widzimy, co dzieje się w Europie. Duże niemieckie miasta planują, aby od 2030 r. można było wjechać do centrum wyłącznie autami elektrycznymi. Do tego czasu musi się więc rozwinąć infrastruktura. U nas potrwa to dłużej.

Advertisement

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Od rowerów po auta elektryczne