Od strategii do ochrony wynalazku

Dorota Zawiślińska
07-05-2017, 22:00

Prawo: Patent to nie tylko zabezpieczenie pomysłu, ale także ważne źródło informacji o tym, co robi konkurencja

Wicepremier Jarosław Gowin często zachęca przedstawicieli biznesu i nauki, aby jak najwięcej mówili o innowacjach. Na słowach nie mogą jednak poprzestać, jeżeli chcą konkurować nowatorskimi rozwiązaniami i skutecznie chronić je na zagranicznych rynkach.

BEZ PLANU NA PRZYSZŁOŚĆ:
Zobacz więcej

BEZ PLANU NA PRZYSZŁOŚĆ:

Magdalena Zawadzka, partner w Crido Taxand, podkreśla, że — jeśli chodzi o ochronę własności intelektualnej — nasze firmy znajdują się daleko za światowymi liderami, których wartość w ponad 90 proc. opiera się m.in. na wynalazkachi patentach. Zdaniem Łukasza Czernickiego z Crido Taxand, polskim przedsiębiorstwom brakuje dobrze przemyślanej strategii innowacyjności. Marek Wiśniewski

— W wielu firmach istnieje wprost proporcjonalna zależność między liczbą zgłoszeń patentowych a osiąganymi przez nie przychodami. Jeżeli ona rośnie, to dochody szybują w górę — podkreśla Magdalena Zawadzka, partner z Crido Taxand. Ekspertka zwraca uwagę na potrzebę właściwego zabezpieczenia praw własności intelektualnej. Nie zadbała o to np. firma Xerox. Mało kto wie, że komputer osobisty nie jest wynalazkiem IBM, a drukarka laserowa — pomysłem HP.

Oba produkty są efektem prac badawczo-rozwojowych wspomnianego amerykańskiego koncernu. Łukasz Czernicki, rzecznik patentowy w Crido Taxand, zauważa, że patent nie musi zawsze oznaczać wielkiego odkrycia, tyko jakieś usprawnienie. Zastrzega jednak, że rozwiązanie powinno być nowością światową i spełniać przesłanki dotyczące wynalazku. Przedsiębiorca może uzyskać patent maksymalnie na 20 lat. Tylko w farmacji okres ten może być wydłużony o kolejnych kilka lat. Powód? Badania kliniczne w tej dziedzinie trwają bardzo długo.

— Około 15-20 proc. wszystkich wydatków na prace badawczo-rozwojowe dotyczy kwestii, które już zostały wynalezione i znajdują się w dokumentacji patentowej. Przedsiębiorcy często wydają niepotrzebnie pieniądze i odkrywają koło, które już istnieje — podkreśla Łukasz Czernicki.

Analiza to podstawa

Warto podkreślić, że patent to nie tylko ochrona wynalazku, ale także podstawowe źródło informacji o tym, co robi konkurencja. Umiejętne korzystanie z dostępnej na rynku wiedzy może przynieść firmie dużo korzyści.

— Jeszcze kilka lat temu przez strategię własności intelektualnej (IP) rozumiano kwestie związane z miejscem zgłaszania patentów oraz z pozycjonowaniem przedsiębiorstwa na tle konkurencji. A przecież pozwala ona zidentyfikować nisze technologiczne, trendy rynkowe, a także to, co robią inni innowatorzy. Dzięki analizom dotyczącym własności intelektualnej przedsiębiorcy mogą odpowiednio ustawić w swoich firmach procesy związane z badaniami i rozwojem oraz określić, a następnie aktualizować i monitorować agendę badawczą w porównaniu z tym, co mają konkurencyjne firmy — zaznacza Łukasz Czernicki.

Strategia IP może być pomocna również w wyszukiwaniu partnerów biznesowych do zawierania porozumień na rynku nowych technologii.

Niewiele zgłoszeń

W 2016 r. do Europejskiego Urzędu Patentowego wpłynęło tylko 619 polskich zgłoszeń, podczas gdy np. firma Philips wniosła ich aż 2568.

— Nasze przedsiębiorstwa znajdują się daleko za światowymi liderami, których wartość w ponad 90 proc. opiera się m.in. na własności intelektualnej i patentach. Dla 500 największych firm z rynku amerykańskiego — według indeksu S&P — wskaźnik ten wynosi powyżej 85 proc. Tymczasem dla polskich spółek giełdowych z WIG-u sięga on ok. 17-19 proc. To oznacza, że jesteśmy w takim miejscu, w jakim Stany Zjednoczone były we wczesnych latach 70. To pokazuje, jak dużego skoku rozwojowego muszą dokonać firmy w Polsce, aby konkurować czymś innym niż tania siła robocza — tłumaczy Magdalena Zawadzka.

W Stanach Zjednoczonych tylko 5 proc. uczelni i jednostek naukowych zgłasza patenty do urzędu. Resztę stanowią przedsiębiorcy. W Polsce jest to mniej więcej pół na pół. — Wydaje się, że olbrzymi potencjał tkwi w polskich firmach. Brakuje im jednak odpowiedniej kultury patentowej oraz rozsądnie ustawionej strategii innowacyjności i budowania agendy badawczej na podstawie analiz technologicznych, ekonomicznych oraz prawnych — ocenia Łukasz Czernicki. Liderami technologii na świecie są m.in. Japonia i Holandia. Wydawałoby się, że w czołówce powinna być również Wielka Brytania.

Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że silna gospodarka brytyjska bazuje na czymś zupełnie innym niż rozwój technologiczny — na usługach finansowych. Dlatego stawia na rozwiązania podatkowe związane m.in. z ochroną wynalazków — po to, aby tamtejsi przedsiębiorcy byli bardziej aktywni na tym polu.

Za granicą szybciej

Od kilku lat do drzwi polskiego Urzędu Patentowego puka Andrzej Fijałkowski, wiceprezes Fabryki Okularów, która specjalizuje się w optyce.

— Nasz wynalazek to innowacyjna soczewka bifokalna, w której pacjent czuje się bezpiecznie, komfortowo i estetycznie. Cztery lata temu wystąpiliśmy o patent do rodzimego urzędu, na razie bezskutecznie. W tym samym czasie taką prośbę — w ramach ścieżki ekspresowej — złożyliśmy do amerykańskiego odpowiednika naszego urzędu. Po roku otrzymaliśmy patent w Stanach Zjednoczonych — mówi z dumą Andrzej Fijałkowski.

Firma szuka szczęścia w aż 67 krajach, w tym we wszystkich europejskich, a także w Rosji, Chinach, Korei, Japonii, Singapurze, Malezji, Australii oraz w Ameryce Południowej. — Jedną z kwestii, którą musieliśmy wyjaśnić w polskim urzędzie, było porównanie naszej soczewki, noszonej poza ciałem, czyli zamontowanej w okularach, do soczewki kontaktowej. To przedłużyło całą procedurę ubiegania się o patent. Wyjaśnienia prowadzimy również w innych krajach europejskich, a także w Meksyku i Australii — opowiada Andrzej Fijałkowski.

Wiceprezes Fabryki Okularów przyznaje, że utrzymanie patentu zaraz po jego przyznaniu nie jest aż tak kosztowne. Tym bardziej że od tego roku zniknął podatek dochodowy od własności intelektualnej wnoszonej do spółki. Do katalogu kosztów kwalifikowanych zostały wpisane koszty uzyskania i utrzymania patentu, prawa ochronnego na wzór użytkowy oraz prawa wynikającego z rejestracji wzoru przemysłowego.

— Możliwość ich odliczenia przysługuje wyłącznie małym i średnim przedsiębiorstwom — wyjaśnia Filip Kotarski, menedżer w zespole ulg i dotacji inwestycyjnych EY. Dopiero później wysokość rocznej opłaty za ochronę patentu szybuje w górę. — To są koszty rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy dolarów rocznie. Czy to się firmie opłaci? Jeżeli są zwroty z inwestycji, to oczywiście należy chronić pomysł — uważa Andrzej Fijałkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Zawiślińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Od strategii do ochrony wynalazku