Od szczytu WIG20 cofnął się już ponad 7 proc.

(Artur Szymański)
opublikowano: 16-03-2005, 16:51

W środę wszystko sprzysięgło się przeciwko giełdowym bykom – począwszy od kontynuacji osłabienia złotego poprzez spadki na giełdach Eurolandu, a na złych danych z USA i dużym spadku na giełdzie węgierskiej skończywszy. Inwestorzy w Warszawie przytłoczeni ciężarem pesymistycznych informacji musieli się ugiąć, czego efektem końcowym jest 2,44-proc. spadek WIG20.

W środę wszystko sprzysięgło się przeciwko giełdowym bykom – począwszy od kontynuacji osłabienia złotego poprzez spadki na giełdach Eurolandu, a na złych danych z USA i dużym spadku na giełdzie węgierskiej skończywszy. Inwestorzy w Warszawie przytłoczeni ciężarem pesymistycznych informacji musieli się ugiąć, czego efektem końcowym jest 2,44-proc. spadek WIG20.

Jeszcze przed otwarciem środowego handlu na GPW można było mieć obawy o możliwość powstrzymania naporu rosnących w siłę niedźwiedzi. Po tym jak we wtorek złoty tracił w oczach, otwarcie na rynku walutowym przyniosło dalsze osłabienie polskiej waluty. Na dodatek straszyły spadki na Wall Street poprzedniego dnia i ujemne otwarcie rynków zachodnioeuropejskich.

Sprzedający postanowili wykorzystać okazję i dobitnie zasygnalizowali kto w środę będzie dyktował warunki. WIG20 dzień rozpoczął od razu 10 pkt poniżej psychologicznej bariery 2000 pkt. Potem było już tylko gorzej. Fatalne nastroje umacniał bardzo ostro zniżkujący (nawet ponad 6 proc.) węgierski BUX.

Popołudniowe dane z USA wywołały kolejną falę wyprzedaży. Wielkość amerykańskiego deficytu obrotów bieżących przeszła najśmielsze oczekiwania. Okazało się, że deficyt wzrósł do 187,9 mld USD z 164,71 mld USD w trzecim kwartale. Analitycy spodziewali się wzrostu do „tylko” 181,9 mld USD. Gorsze od oczekiwań dane zmroziły inwestorów na giełdach Europy Zachodniej, których indeksy zanurkowały na dzienne minima. W ślad za nimi WIG20 zaliczył spadek do 1950 pkt. W ostatniej godzinie notowań udało się odrobić tylko 14 pkt. Od szczytu z 25 lutego WIG20 stracił już 7,3 proc.

Najmocniej ucierpiały największe spółki warszawskiego parkietu. Jest to zrozumiałe w obliczu rosnących obaw o wycofywanie się kapitału zagranicznego z Polski. Aż siedem spółek z WIG20 zanotowało spadki po ponad 3 proc. Najgorzej na rynek wpłynął PKN Orlen, na akcjach którego zanotowano ponad 170 mln zł obrotów. Nieco mniej spadł kurs Telekomunikacji Polskiej, ale przy prawie 230-mln obrotach. Na całym rynku handel podsumowano na 945 mln zł, co wymownie potwierdza siłę sprzedających i rodzi obawy o kontynuację dekoniunktury.

Z gigantów rynku najlepiej wypadł KGHM, którego akcje nie zmieniły od wtorku wartości. Podrożały tylko Dębica i Orbis, lecz przy znikomych obrotach. Mimo pogorszenia klimatu inwestycyjnego udanie zadebiutowały PDA Biotonu. Papiery cieszyły się dużym zainteresowaniem inwestorów, którzy nie zdołali kupić wystarczającej liczby akcji w ofercie publicznej. Na zamknięciu pierwszego dnia notowań PDA spółki zyskały 20 proc. AS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Artur Szymański)

Polecane