Od wczoraj polskie firmy zarabiają tylko na siebie

Lesław Kretowicz
25-06-2002, 00:00

Według obliczeń Centrum im. Adama Smitha, 24 czerwca 2002 r. był Dniem Wolności Podatkowej. To oznacza, że aż pół roku przychody obywateli i zyski firm pożera państwo. Zbyt wysokie obciążenia fiskalne skłoniły ekspertów z centrum do opracowania nowego systemu podatkowego.

W niedzielę, 23 czerwca, minęło 47,6 proc. roku podatkowego 2002. Taką samą część produktu krajowego brutto (PKB) stanowią wydatki publiczne Polski w tym roku. Według definicji Centrum im. Adama Smitha, od tego dnia Polacy i polskie firmy pracują na własne konto.

Eksperci z centrum podkreślają, że święto ma charakter bardzo umowny. Rozpropagowanie go ma przede wszystkim na celu uświadomienie podatnikom, jak wysokie są obciążenia fiskalne w naszym kraju. Tym bardziej że podatki dochodowe od firm i ludności to — według centrum — tylko margines w dochodach publicznych. Dominują bowiem podatki pośrednie i składki płacone przez pracodawcę, zawierające się w cenach dóbr rynkowych.

Eksperci centrum ostrzegają przed rosnącymi kosztami obsługi długu Skarbu Państwa. W 1995 r. stanowiły 12 proc. ogółu wydatków, 2 lata temu spadły o połowę, ale znów rosną. Obecnie jest to ponad 7 proc.

— Obsługa długu dorównuje wydatkom na edukację czy publiczną opiekę zdrowotną. Najwyższy niepokój musi więc budzić niefrasobliwość rządu w zaciąganiu nowych zobowiązań — ostrzega Krzysztof Dzierżawski, doradca zarządu Centrum im. Adama Smitha.

Niezadowoleni z obecnych rozwiązań eksperci centrum zapowiedzieli opracowanie nowego i nowoczesnego systemu podatkowego. Powołali w tym celu Komitet Obywatelski i za rok zamierzają przedstawić projekt. Punktem wyjścia inicjatywy jest założenie nieingerowania w sferę wydatków sektora publicznego. Według założeń, zmieni się natomiast sposób uzyskiwania dochodów.

Najlepszym rozwiązaniem jest — w ocenie specjalistów centrum — wprowadzenie podatku liniowego oraz ujednoliconej, ryczałtowej stawki dla przedsiębiorstw.

— Nowy system musi być wolny od patologii, prosty i tani. Będziemy zmierzać do likwidacji podatku dochodowego od firm i zastąpienia go inną, prostszą formą — powiedział Paweł Szałamacha, ekspert centrum.

Natomiast Krzysztof Dzierżawski podkreślił, że zmiana systemu podatkowego jest konieczna, jeżeli rząd chce zmniejszyć bezrobocie.

— Teraz w Polsce funkcjonuje opodatkowanie dochodów z pracy. Przy zatrudnianiu podatek stanowi aż 90 proc. płacy netto — wyliczył ekspert centrum.

Jego zdaniem, należy także maksymalnie ograniczyć koszty ściągania oraz przekazywania podatków. Uproszczenie systemu zmniejszy te koszty, ograniczając liczbę instytucji oraz urzędników kontrolujących właściwe funkcjonowanie fiskusa. Centrum nazywa to głupimi podatkami.

— Opodatkowanie rent i emerytur jest głupim podatkiem. Te pieniądze i tak wracają do ZUS w formie dotacji, ale pokonują długą drogę przez kilka instytucji pośredniczących w ich przekazywaniu. To niepotrzebny koszt — mówi Andrzej Sadowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Od wczoraj polskie firmy zarabiają tylko na siebie