Odejdzie - i kto po nim?

Jacek Zalewski
08-03-2006, 00:00

Jak ten czas leci... Wydzierka obok pochodzi z 22 grudnia 2000 r. — dnia dramatycznego głosowania Sejmu nad kandydaturą profesora Leszka Balcerowicza na prezesa NBP. Na szczęście dla Polski przyniosło ono wynik 226:214, przy braku głosów wstrzymujących się i 20 posłach nie głosujących, wśród których znalazł się obecny na sali Balcerowicz. Tamto głosowanie było ostatnim przejawem rozsądku klubu AWS, który wówczas już się rozpadał.

Zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich oznaczało automatycznie, że Leszek Balcerowicz nie zostanie zgłoszony Sejmowi jako kandydat na prezesa NBP na drugą kadencję. Dlatego wypowiadając 3 marca m.in. opinie: „Chcę się zwrócić do tej niebalcerowiczowskiej części i to są ludzie, którzy bardzo często znacznie lepiej niż pan prezes przewidywali rzeczywistość ekonomiczną, nie mieli tylko siły przebicia. Chcę im dać tę siłę” oraz „Profesor Balcerowicz jest bardzo wyraźnym monetarystą. W istocie kategorie ekonomiczne, którymi się posługuje, to są kategorie związane z jego siłą, inflacją. Nikt nie twierdzi, że tego rodzaju czynniki w ekonomii nie są istotne, ale jest dużo innych jeszcze uwarunkowań” — prezydent niczym nas nie zaskoczył. Odpowiedź prezesa NBP zamieszczamy poniżej.

Warto przypomnieć, z jakiej wstępnie wyłonionej piątki prezydent Aleksander Kwaśniewski wybrał w roku 2000 jednego kandydata, którego przedstawił Sejmowi: Leszek Balcerowicz, Marek Belka, Dariusz Filar, Andrzej Sławiński i Jerzy Stopyra. Z perspektywy czasu jego wybór bezapelacyjnie okazał się strzałem w dziesiątkę. Również wcześniejsza decyzja Lecha Wałęsy, który postawił na Hannę Gronkiewicz-Waltz — przeforsowaną w Sejmie dopiero za drugim podejściem — po latach oceniona została jako doskonała. Prezydentowi Kaczyńskiemu wypada życzyć, żeby nie zerwał tej dobrej tradycji i miał podobnie szczęśliwą rękę przy wyborze szefa banku centralnego.

Uwadze prezydenta polecamy zdanie, kończące przypomniany powyżej komentarz z dnia wyboru Leszka Balcerowicza: „Szefa banku centralnego pilnie potrzebuje podmiot znacznie ważniejszy od głowy państwa, parlamentu, rządu, partii itd. Nasz poczciwy, stąpający po jakże cienkiej linie — polski złoty”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Odejdzie - i kto po nim?