Odkładanie problemów nie popłaca

Janusz Lewandowski
28-12-2007, 00:00

Przełom roku zachęca do podejmowania osobistych zobowiązań, które mają ulepszyć nasze życie. Pod tym względem przypomina czas wyborów, gdy padają obietnice poprawy losu całego narodu. Uderzające podobieństwo polega na tym, iż z jednych i z drugich obietnic zostaje niewiele.

Dlatego zagadka, jaką kryje rok 2008, nie wiąże się z poczynionymi obietnicami i zdolnością ich spełnienia. Niewiadomą gospodarczą jest zawartość tego miłego dla oka opakowania, jakim jest gabinet Donalda Tuska. Z czasem się okaże, jaki użytek uczyni z nadzwyczajnego kapitału założycielskiego — kapitału zaufania, jakim został obdarzony na gruzach IV RP. Czy będzie to dryfowanie z prądem opinii publicznej, czyli sztuka podobania się i zaniechania? Czy też — w imię odpowiedzialności za państwo — rząd weźmie się do rozwiązywania problemów, co jednak rodzi polityczne ryzyko? Nie są to problemy porównywalne, w swym dramatyzmie, z wyzwaniami, jakie spadły na pierwsze rządy po roku 1989. Są one możliwe do rozwiązania, jak wszystkie problemy współczesnej Europy, która ma za sobą okres tragiczny i heroiczny, przed sobą zaś nudnawą stabilizację. Niemniej — nawet małe i średnie problemy, odkładane na półkę, nabrzmiewają i stają się kulą u nogi.

Wierzę zatem, że w roku 2008 wygra strategia odpowiedzialności, czyli reform, tyle że opakowana w polityczny marketing, którego premierowi Tuskowi nie brakuje. Kto poprzestaje na politycznych sztuczkach — płynie z prądem i nigdy nie dociera do źródła.

Janusz Lewandowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Odkładanie problemów nie popłaca