Odlewnie chcą pod skrzydła banków

Magdalena Graniszewska
13-03-2009, 13:12

Spółka rozważają oddanie bankom-wierzycielom nawet połowy kapitału. Wszystko po to, by zgodziły się na  układ.

Negocjacje Odlewni Polskich z bankami-wierzycielami wkraczają w decydującą fazę. Starachowicka spółka, która z powodu opcji walutowych od połowy lutego jest w upadłości z możliwością zawarcia układu, w ciągu dwóch tygodni może porozumieć się z jednym z banków.

- Chodzi o jeden z głównych banków „opcyjnych”, czyli taki, w którym mieliśmy bardzo dużą ekspozycję walutową – wyjaśnia Leszek Walczyk, wiceprezes Odlewni.

Banki wezmą akcje...

Strony negocjują obecnie porozumienie składające się z trzech elementów: umorzenia części zobowiązań, spłaty ich części w gotówce i konwersji długu na akcje spółki. Jeśli Odlewniom uda się podpisać taką umowę z pierwszym bankiem, z pozostałymi podobne rozmowy mogłyby pójść łatwiej. To ważne, ponieważ łącznie firma jest im winna ponad 100 mln zł.

- Liczymy, uda się zredukować te zobowiązania o ponad połowę. To byłoby sprawiedliwe – uważa Leszek Walczyk.

Ewentualne objęcie akcji przez banki (Citibank, Fortis, BGŻ, ING BSK i Millennium) zostałoby przeprowadzone w drodze emisji.

- Proponujemy, żeby banki obejmowałyby akcje po cenie nominalnej, która wynosi 3 zł (obecny kurs to około 0,56 zł – red.). Ich udział w akcjonariacie byłby poważny. Nie mogę wykluczyć, że wyniósłby ponad 50 proc. - mówi Leszek Walczyk.

To oznacza, że menedżerska spółka OP Invest, w której wiceprezes ma udziały, może stracić wiodącą pozycję w Odlewniach (dziś ma 43,6 proc. proc. głosów).

- OP Invest będzie nadal akcjonariuszem znaczącym, ale już nie strategicznym. W średnim terminie będziemy analizować możliwość wyjścia banków ze spółki. Prawdopodobnie poszukamy inwestora branżowego, który odkupiłby papiery zarówno od banków, jak i od OP Invest. Możliwe też, że zawrzemy koalicję z takim inwestorem – zapowiada Leszek Walczyk.

… a firma powalczy o Niemców

Niezależnie od negocjacji z wierzycielami Odlewnie kontynuują działalność operacyjną.

- Firma normalnie działa. Pierwsze dwa miesiące roku były w miarę dobre i pozwoliły osiągnąć dodatni wynik netto – podkreśla Leszek Walczyk.

Niektórych problemów nie da się jednak uniknąć.

- Zamówienia zmalały o około 30 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem. To skutek m.in. utraty ponad połowy kontraktów niemieckich. Tamtejsi klienci zerwali umowy ze względu na naszą upadłość, ale pracujemy nad poprawą pozycji na tym rynku. Myślę, że w 2010 r. odzyskamy połowę tego, co utraciliśmy – przewiduje Leszek Walczyk.

Jego zdaniem, drugi kwartał może być trudny, ale w drugiej połowie roku sytuacja powinna się poprawić. Takie tendencje widać w zamówieniach.

- Na bieżąco dostosowujemy koszty do sprzedaży. Przykładowo, rozmawiamy obecnie ze związkami o przejściowym obniżeniu płac, ale nie planujemy zwolnień grupowych – zapewnia Leszek Walczyk.

Nie kryje jednocześnie, że status Odlewni jako firmy w upadłości mocno go uwiera.

- Dlatego musimy jak najszybciej wyjść z tego stanu. Szacuję optymistycznie, że układ z wierzycielami mógłby się uprawomocnić już we wrześniu lub październiku 2009 r. - mówi wiceprezes Walczyk.

Magdalena Graniszewska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Odlewnie chcą pod skrzydła banków