Czytasz dzięki

Odmrożeniowa oferta BGK

Rozmawiał Bartłomiej Mayer
opublikowano: 21-05-2020, 22:00

Postaramy się zwiększyć pulę pieniędzy przeznaczonych na pomoc dla firm w czasie pandemii — mówi Radosław Kwiecień z zarządu banku

„PB”: Jaki instrument z tych, które BGK wprowadził w związku z pandemią, cieszy największym powodzeniem?

Radosław Kwiecień: Są dwa produkty, które pomagają w zachowaniu płynności. Pierwszy to gwarancje de minimis, ale poszerzone o możliwość zabezpieczania kredytów płynnościowych i o wydłużonych terminach, bo aż 39 miesięcy.

Wcześniej było 27…

Tak. Ponadto na trudny okres, kiedy wszyscy liczyli każdy grosz, zrezygnowaliśmy z opłat z tytułu udzielania tej gwarancji. Z tej pomocy do dziś skorzystało już blisko 8,3 tys. firm, a wartość udzielonych poręczeń wyniosła 3,2 mld zł.

Na ile to pokrywa popyt na ten instrument?

Trudno to ocenia. Jesteśmy gotowi, aby zabezpieczyć 20 mld zł finansowania. Trzeba wziąć też pod uwagę fakt, że chodzi o ofertę dla małych i średnich firm. To naprawdę dobry wynik.

Ile trzeba czekać na to, żeby z niego skorzystać?

BGK nie uczestniczy w udzielaniu finansowania w ramach tych gwarancji — procedura jest realizowana poprzez banki komercyjne i spółdzielcze. Należałoby więc o to pytać przedsiębiorców.

Chyba jednak nie wszystko gra, bo zdarza się, że banki komercyjne nie zapewniają należycie obsługi tego instrunentu, odmawiając finasowania.

Mamy takie informacje, zarówno od rzecznika finansowego, jak też w ramach reklamacji zgłaszanych na naszą infolinię czy na „kontakt BGK”. Firmy sygnalizują, że jest problem z uzyskaniem finansowania, że mimo gwarancji de minimis BGK banki podchodzą asekuracyjnie, żądając dodatkowych zabezpieczeń, a nawet wręcz nie chcą go udzielać.

To chyba nie jest zgodne z państwa zamysłem.

Dlatego zwiększyliśmy poziom zabezpieczenia i wydłużyliśmy okresy, by system bankowy mógł udzielać finansowania pod te zabezpieczenia.

Mówi się, że jest nawet czarna lista branż, które nie mogą korzystać z tej oferty. Co BGK robi, by przedsiębiorcy, np. z branży gastronomicznej, otrzymali finansowanie pod te gwarancje?

Ściśle współpracujemy z bankami i będziemy rozmawiać, choćby na poziomie Związku Banków Polskich, żeby banki były bardziej otwarte na potrzeby swoich klientów, a także nowych. Po to BGK wprowadzał takie instrumenty, żeby ten ich opór przełamać i żeby udzielalały finansowania, które jest bezpieczne również dla sektora bankowego. Moim zdaniem nasze instrumenty gwarancyjne dają bezpieczeństwo bankom.

Kiedy można się spodziewać efektów tych rozmów?

Jesteśmy w ciągłym dialogu, słuchamy, jakie korekty wprowadzić. Zbieramy wszystkie informacje i modyfikujemy programy, ale taki dialog musi chwilę trwać. Wierzę, że sektor zadziała odpowiednio i w momencie, kiedy ten instrument będzie najbardziej potrzebny, banki będą otwarte, by realizować jego założenia.

Dużym popytem cieszą się też pożyczki z programu Innowacyjny Rozwój z Unii Europejskiej?

Mamy taki instrument gwarancyjny — Biznes Max. Warto też wspomnieć o pożyczkach w ramach pieniędzy unijnych. W ramach tych pożyczek lokujemy na rynku 550 mln zł. Popyt na nie jest bardzo duży.

Wspomniał pan o dużych kwotach, które są przeznaczone na poszczególne programy. One jednak nie wystarczą. Czy nie trzeba tych kwot podwyższyć?

Monitorujemy sytuację, mamy codzienne raporty. Wcześniej takie pożyczki w ramach funduszy europejskich były nastawione na wydatki inwestycyjne. Teraz zmodyfikowaliśmy program o możliwość finansowania potrzeb obrotowych, płynnościowych i podejmiemy działania, żeby zwiększyć jego pulę, bo popyt jest duży.

Czy w ofercie BGK znajdzie się jeszcze coś nowego?

Tak, rozmawiamy jeszcze na innych polach. Trzeba bowiem myśleć o tym, co się stanie w momencie, kiedy biznes ruszy, kiedy gospodarka będzie odmrożona i będą potrzebne kolejne instrumenty. Co zrobić, żeby firmy mogły finansować choćby potrzeby związane ze zmianą modelu biznesowego. Już chyba wszyscy mają jasność, że nie wracamy do tej samej rzeczywistości — to łańcuchy dostaw, relacje, ryzyko prowadzenia biznesu… Firmy będą musiały zmieniać swoje podejście do biznesu. Mamy już taki instrument jak kredyt technologiczny. Z końcem czerwca otworzymy na nie kolejny nabór. To szansa, by firmy mogły dokonać zmian np. związanych z zabezpieczeniem dostaw komponentów czy rozpoczęciem ich produkcji dla innych podmiotów, które sprowadzano z zagranicy.

Wywiad jest skróconym zapisem rozmowy z odcinka podcastu "Puls Biznesu do słuchania" pt. "Recepty na wysychającą płynność finansową".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Polecane