Odpowiedzialność za własny rozwój

Dorota Czerwińska
opublikowano: 19-08-2011, 00:00

Nie wykorzystujemy potencjału nowych form uczenia się, podczas gdy w USA tylko niecała połowa szkoleń ma tzw. tradycyjną formę.

Rozmowa z Markiem Hylą, dyrektorem zarządzającym firmy e-learning.pl (Grupa House of Skills)

Nie wykorzystujemy potencjału nowych form uczenia się, podczas gdy w USA tylko niecała połowa szkoleń ma tzw. tradycyjną formę.

"Puls Biznesu": Po co nam e-learning? Jakie są korzyści z nauki on-line?

Marek Hyla, dyrektor zarządzający firmy e-learning.pl:

Korzyścią, na którą najczęściej zwraca się uwagę, jest wymiar finansowy. E-learning może być po prostu tańszą formą budowania kompetencji pracowników. Ale warto docenić również inne jego pozytywne strony. Odpowiednie wkomponowanie e-learningu w proces szkoleniowy może poprawić jego efektywność. Jest również czynnikiem kulturotwórczym.

Kulturotwórczym? To znaczy?

Uczy brania odpowiedzialności za własny rozwój, co jest jednym z kluczowych wyzwań nowoczesnych firm. Nie bez znaczenia jest również to, że nowe pokolenia pracowników pożądają takiej właśnie — szybkiej, krótkiej, realizowanej samodzielnie — formy uczenia się.

W jakich dziedzinach e-learning się nie sprawdza?

Tradycyjnie uważa się, że e-learning dobrze się nadaje do tzw. szkoleń twardych, dotyczących konkretnej wiedzy, faktów, informacji. Moim zdaniem nim odpowie się na to pytanie niezbędne jest jednak zdefiniowanie pojęcia "e-learning". Jeśli rozumiemy pod nim wyłącznie szkolenia elektroniczne, czyli zbiory ekranów z treścią, to takie tradycyjne rozumienie nie jest pozbawione sensu. Jeśli jednak pojęcie to potraktujemy szeroko i do form e-learningowych zaliczymy inne metody rozwojowe, np. social learning (nauczanie społecznościowe), symulacje, blended learning (połączenie nauczania zdalnego z tradycyjnymi metodami nauczania) — to możliwości zastosowań zdecydowanie rosną. Adekwatny do uwarunkowań dobór metod nauczania pozwala na wykorzystanie szeroko rozumianych mechanizmów e-learningowych do uczenia wszystkich dziedzin.

Jaka jest efektywność edukacji prowadzonej w ten sposób? W jaki sposób się ją bada?

Szkolenia e-learningowe podlegają dokładnie takim samym regułom jak każdy inny typ szkoleń. Jeśli są kiepsko przygotowane i prowadzone, to ich efektywność jest słaba. Mistrzowski warsztat daje natomiast doskonałe rezultaty.

Czy w Polsce wystarczająco doceniamy e-learning?

Wciąż nie wykorzystujemy w pełni potencjału, jaki niosą nowe formy rozwojowe. W Stanach Zjednoczonych na przykład już tylko niecała połowa szkoleń realizowana jest przy wykorzystaniu tzw. tradycyjnych form. Badania jednoznacznie pokazują, że ma to kluczowy wpływ na dwa czynniki: wzrost liczby godzin szkoleń, jakimi są objęci pracownicy, oraz spadek budżetów wydawanych na rozwój. W Polsce zainteresowanie mechanizmami e-learningowymi sukcesywnie rośnie — sądzę, że za około 5, może 7 lat odsetek szkoleń tradycyjnych spadnie do podobnego poziomu jaki obecnie notujemy za oceanem.

Jakie są pana zdaniem największe przeszkody w rozwoju e-learningu w Polsce?

Za główną przeszkodę w rozwoju e-learningu w Polsce uważam brak rzetelnej informacji. Badań, które nie są tworzone z myślą o sprzedaży jakiegoś produktu, konferencji, których prelegenci nie mają za cel przekonanie do własnych rozwiązań, artykułów i czasopism, które nie są sponsorowane, przemyślanej treści wolnej od reklam. Zmorą rozwoju każdego rynku jest brak dostępu do wiedzy, która jest produktem samym w sobie, którą osoba nią zainteresowana jest gotowa kupić w zamian za gwarancję, że jest rzetelna i kompletna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu