Odrębna sprawa

  • Tomasz Kolecki-Majewicz
27-02-2015, 00:00

Katalonia na każdym kroku zaznacza swoją odmienność od kraju, w ramach którego administracyjnie funkcjonuje. Własny język, inne zwyczaje…

Wystarczy wspomnieć o zamiłowaniu Katalończyków do dwóch uważanych za najbardziej hiszpańskie tradycji — flamenco i corridy. Pierwsze najłatwiej obejrzeć w kastylijskiej enklawie w Barcelonie, czyli Hiszpańskim Miasteczku na wzgórzu Montjuic.

Drugie zaś zostało zakazane, a areny niegdyś służące tej rozrywce zaaranżowano na centra handlowe i kulturalne. Nie bez kozery też dwie jedyne apelacje winiarskie Hiszpanii o najwyższym statusie są oznaczane na etykietach w podobny, lecz inny sposób: DOC w Rioja i DOQ w Priorat, leżącym w sercu regionu.

Jeśli chodzi o wina łatwo dostępne, katalońskie winnice słyną z dwóch, no dobrze — trzech: Cava, Penedes i Priorat. Owszem — w regionie, szczególnie w piwnicach wokół Sant Sadurni de Anoia, powstaje około 95 proc. wszystkich win Cava, czyli trzeciego najpopularniejszego wina musującego na świecie. Jednakże oprócz Katalonii to wino może powstawać w kilku ościennych dzielnicach kraju.

Owszem — Penedes dominuje nad innymi apelacjami, a winnice wokół Pacs i Vilafranca del Penedes pełne są słynnych nazwisk i nazw parceli, jednak to nie ta część regionu jako pierwsza sławiła imię Katalonii w innych krajach. Tę rolę w czasach antycznych, średniowiecza i później spełniały wina Tarragony, wspaniałego portu, z którego wyruszała w morze niejedna ważna wyprawa kupiecka.

Owszem — Priorat ze swoimi skoncentrowanymi, gęstymi, widowiskowymi winami czerwonymi to dosłownie i w przenośni najjaśniejsza gwiazda i esencja możliwości lokalnych winnic, jednak jest tak maleńka, że tych cacuszek nie wystarczy dla wszystkich, a ceny z oczywistych względów należą raczej do tych z górnej półki.

Dziś na katalońskiej mapie roi się od miejsc niemożebnie ciekawych i różnorodnych, a ich wina mimo wielu podobieństw trudno czasem przyrównać. Bo jak tu porównywać soczyste Conca de Barbera do aksamitnych, szczodrych Montsant? Jak potraktować tak samo czyste owocem Terra Alta i pięknie poukładane przez winiarza wina z Emporda?

Po prostu się nie da, a to najlepszy powód, by region objąć bardziej zaciekawionym spojrzeniem. Śmiem rzucić śmiałą tezę: wina żadnego innego hiszpańskiego regionu nie są tak zróżnicowane! Musi być jednak jakiś wspólny mianownik… Jest. W porównaniu z kastylijskimi ikonami (Rioja, Ribera del Duero, Rueda itd.) Katalończycy stawiają na całkiem inne odmiany winorośli. Ktoś powie: „Jak to? Przecież znajdziemy tu i legendarne Tempranillo, i wszędobylską Viurę!”.

Tak, tak. Lecz grają role drugorzędne, zazwyczaj jako element większej całości, a Viura nikt tu nie powie, lecz Macabeo… Katalonia stawia na Parellada i Xarel-lo, które wraz z Macabeo stanowią recepturę większości Cava, lecz coraz częściej mają solowe partie. Wśród czerwonych prym wiodą Carinena, Syrah, Garnatxa i Monastrell, wspierane przez Cabernet Sauvignon, Merlot i Pinot Noir.

Zresztą pozostałych francuskich i niemieckich przybyszów obydwu kolorów także tu nie brakuje — ze wspaniałymi Chardonnay na szpicy, niezależnie, czy mowa o winach z bąbelkami, czy bez.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Kolecki-Majewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Odrębna sprawa