Odrodzony Dywilan idzie na giełdę

Kamil Kosiński
opublikowano: 05-10-2010, 00:00

Firma zniknęła na 10 lat. Reaktywowana rok temu, poza dywanami chce tkać trawę. I do tego na parkiecie. A nawet dwóch.

Firma zniknęła na 10 lat. Reaktywowana rok temu, poza dywanami chce tkać trawę. I do tego na parkiecie. A nawet dwóch.

Zamkniecie instrumentu pochodnego typu CIRS ze stratą 1,1 mln zł będzie główną przyczyną straty łódzkiej spółki Dywilan w 2010 r. W 2011 r. chce już wypracować 1,4 mln zł zysku netto, przy 3,9 mln zł zysku EBITDA i 16,7 mln zł przychodów. W 2010 r. zysk EBITDA ma wynieść 1,6 mln zł, a przychody 11,3 mln zł.

Poprawa wyników w 2011 r. ma nastąpić głównie za sprawą sztucznej trawy. W 2011 r. jej sprzedaż ma osiągnąć 5,5 mln zł, a w ciągu 2-3 lat doprowadzić do podwojenia obrotów spółki.

Sprzedaż wełnianych dywanów, których produkcją firma zajmowała się dotychczas, ma wzrosnąć o 11 proc. W przypadku Dywilanu, dywany i trawę łączyć jednak będzie wykonanie na maszynach tkackich. Krosno do produkcji sztucznej trawy firma uruchomiła we wrześniu.

— Okres kontraktacji sztucznej trawy to wiosna i lato. W tym roku prawie nic więc na niej nie zarobimy — przyznaje Piotr Jakubiak, prezes Dywilanu.

Dodaje, że nabywców trawy firma chce szukać głównie za granicą.

— Rynek sztucznej trawy jest bardzo obiecujący. W Polsce przyrasta o 20 proc. rocznie. Rynek Europy Zachodniej jest bardziej nasycony, ale też rośnie — mówi Piotr Jakubiak.

Krosno do produkcji sztucznej trawy kosztowało 3,8 mln zł, z czego 2,2 mln zł udało się jej uzyskać w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Łódzkiego. Teraz zabiega o kolejne 1,6-1,9 mln zł w ramach oferty prywatnej. Nowym akcjonariuszom zaproponowano akcje dające nieco ponad 5 proc. głosów na walnym zgromadzeniu. Pieniądze z emisji chce przeznaczyć na zasilenie kapitału obrotowego i marketing związany ze sztuczną trawą oraz dalsze inwestycje w produkcję dywanów. W grudniu 2010 r. akcje Dywilanu mają trafić na rynek NewConnect. Potem firma chciałaby wprowadzić obligacje do obrotu na rynku Catalyst.

Dywilan nie jest bezpośrednim następcą państwowej Fabryki Dywanów Dywilan, choć ma z nią sporo wspólnego. Wywodzi się z prywatnej spółki J. Jakubiak, która zajmowała się sprzedażą maszyn i surowców dla przemysłu włókienniczego. Nazwę przyjęła zaś w sierpniu 2009 r., czyli 10 lat po upadku państwowego Dywilanu. W październiku 2000 r. odkupiła od syndyka starego Dywilanu znak towarowy, prawa do wzorów towarowych, część budynków i wznowiła produkcję dywanów. Zmianę nazwy poprzedziło przeniesienie działalności J. Jakubiak niezwiązanej z produkcją dywanów do innych spółek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu