Odstrzał planowy

Jacek Zalewski
28-02-2007, 00:00

Nocne usunięcie Bronisława Wild- steina ze stanowiska prezesa Telewizji Polskiej nie mogło być zaskoczeniem ani co do samego faktu, ani co do trybu. Przecież od grudnia wisiał w powietrzu taki wniosek, nierozpatrywany jedynie z powodu wakatu w radzie nadzorczej. Pewną niespodzianką może być co najwyżej gwałtowne przyspieszenie wydarzeń w poniedziałek wieczorem.

Jego przyczyny są oczywiste. Dopóki na Wildsteina dybały Samoobrona i Liga Polskich Rodzin, prezes spał może nerwowo, ale się wysypiał — wszak koalicyjne przystawki są jak ryby i głosu nie mają. Stopniowo jednak realni decydenci, czyli bracia Kaczyńscy, doszli do wniosku, że TVP nie dotrzymuje tempa w budownictwie IV Rzeczypospolitej. Przełomem było spłycenie i zlekceważenie dziejowego znaczenia raportu z rozwiązania WSI. Zauważmy, że upłynęło ledwie kilka dni, a już pies z kulawą nogą nie interesuje się dokumentem, który miał Polską wstrząsnąć i przynieść przełom. Ogromny wpływ na to miało wykpienie toporności i błędów raportu przez media, ze współudziałem w tym procederze telewizji publicznej.

Zaostrzająca się walka o lepsze jutro nieubłaganie weryfikuje kadry. Wielu ludzi postawionych przez IV RP na odpowiedzialnych odcinkach może było fachowcami, ale nie tak zaangażowanymi ideowo, jak tego wymaga kierownictwo. Przykłady klasyczne to ministrowie: spraw zagranicznych Stefan Meller i obrony narodowej Radosław Sikorski. Musieli zostać zastąpieni przez działaczy z drugiego, jakby wewnętrznego, kręgu wtajemniczenia. Taka jest istota odzyskiwania resortów i instytucji państwa przez siły patriotyczne. I ten właśnie syndrom dotknął Wildsteina.

W Polsce zmieniają się ustroje, także forma prawna TVP — ale ponadczasowe pozostaje przekonanie najwyższego kierownictwa, że kto ma swoją telewizję, ten ma władzę. Zasada wstawiania swojego człowieka na Woronicza jest łącznikiem między dawnymi a nowymi laty. Edward Gierek przywiózł ze sobą Macieja Szczepańskiego, Wojciech Jaruzelski w dziejowej chwili postawił na Jerzego Urbana, w orszaku Lecha Wałęsy przybył wierny Marian Terlecki, Jan Olszewski powołał Zbigniewa Romaszewskiego — zatem także bracia Kaczyńscy (bardziej prezydent) obsadzili sobie Andrzeja Urbańskiego. Na razie tylko jako komisarza — formalnie zostanie wszczęte postępowanie konkursowe, nikt jeszcze nie stawia głośno tezy, że Urbański zostanie prezesem. Ale jeśli nie on, to kto, równie wierny i dyspozycyjny? Sławomir Siwek? To jednak nie ten format.

Najbardziej cieszą się oczywiście stacje komercyjne, w wojnie o władzę w TVP wietrzące swoją szansę. I jeśli do Wildsteina naprawdę można mieć zastrzeżenia, to także, że nie radził sobie z kierowaniem spółką prawa handlowego. Po raz kolejny okazało się, że kwalifikacje publicysty nie wystarczają do bycia menedżerem. Notabene ta sama uwaga dotyczy Andrzeja Urbańskiego, który miał duże osiągnięcia jako telewizyjny twórca, natomiast okazywał się nieudacznikiem na kolejno zajmowanych stanowiskach decyzyjnych — od działalności wydawniczej przez stołeczny ratusz do kancelarii głowy państwa.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Odstrzał planowy