Odwieczne dylematy

TOMASZ KOLECKI, MISTRZ POLSKI SOMMELIERÓW 2007/2008/2009/2010, EKSPERT PORTALU WINEZJA.PL
opublikowano: 30-08-2017, 22:00

Tak długo, jak istnieje wino, a ludzkość zwraca uwagę na to, co stoi na stole, wciąż aktualne jest pytanie o jego dopasowanie nie tylko do człowieka, okazji lub okoliczności przyrody, lecz przede wszystkim do posiłku.

Warto pamiętać o wpływie smaków potraw na odbiór wina, a wiele zależy od tego, czy potrawa jest od niego słodsza czy kwaśniejsza. Jeżeli wino jest dość wytrawne, w pierwszym przypadku wyda się nieprzyjemnie kwaśne, a w drugim mniej wytrawne, a nawet słodkawe. Precyzyjne dobranie obu elementów czasami może okazać się nawet niemożliwe. Przestrzegając jednak kilku podstawowych zasad, prawdopodobnie w większości przypadków uda się znaleźć udaną bądź kompromisową kombinację.

Najpopularniejszą i najłatwiejszą metodą, choć wcale nie gwarantującą dobrych rezultatów i przeważnie dającą sporo satysfakcji, jest „jem i piję to, co lubię”. Na pewno wiele zawdzięczamy tu autosugestii, lecz nikt nie może mieć nam tego za złe. Prawda? Oczywiście, ale pod warunkiem, że nie zmuszamy do niej wszystkich dookoła…

Metodą polecaną i ze wszech miar najłatwiejszą, bo logiczną, jest klasyczna, czyli stawiająca na zachowanie równowagi między potrawą i winem. Jej głównym założeniem jest dopasowanie ciężaru wina do najbardziej treściwego składnika potrawy, np. czerwonego mięsa lub ryby. I tak: dobrym wyborem do krwistego steka będzie dobrze zbudowane wino czerwone, zaś do krewetek z grilla lekkie wino białe. Równie ważnym elementem tej metody jest dopasowanie aromatyczności i smaku wina do dominującego smaku składnika potrawy, np. sosu, ziół albo warzyw.

Podążając za potrawami przytoczonymi wcześniej, jeżeli stek podamy z borowikami, poszukajmy dobrze zbudowanego wina czerwonego, które dobrze połączy się z aromatami wniesionymi przez grzyby, jak choćby Shiraz lub Barolo, a do krewetek w towarzystwie czosnku i ziół — lekkiego wina białego o podobnym i równie intensywnym aromacie, np. Sauvignon Blanc.

Kiedy już opanujemy posługiwanie się tą metodą i będziemy w stanie określić w pamięci cechy charakterystyczne wielu win i potraw, możemy spróbować sił w najtrudniejszej, ale przynoszącej najciekawsze rezultaty. Chodzi o metodę łączenia kontrastów. Tu podstawą jest orientowanie się w charakterystyce aromatyczności szczepów i budowie gatunków win. Możemy wtedy spróbować ocenić potrawę o szerokim spektrum smaków i zastanowić się, czy chcielibyśmy do nich dodać kolejny element, którego obecność, naszym zdaniem, mogłaby jeszcze bardziej uświetnić dzieło.

Jeżeli taki znajdziemy, staramy się dobrać wino charakteryzujące się mocnym poszukiwanym akcentem, nawet wśród takich, które wagą nie dorastają do potrawy. W ten sposób możemy otrzymać taki oto efekt: potrawa całkowicie zdominuje wino, nie pozostawiając po nim śladu oprócz tego jednego elementu, który dominował wino, a którego obecności brakowało nam w potrawie. Metoda ta jest jednak szalenie indywidualną sprawą i własne doznania nie zawsze zostaną potwierdzone przez resztę biesiadników.

Po prostu nasze smaki się różnią. Ostatnim sposobem jest postawienie na etniczność. Zamawiając potrawę skojarzoną z jakimś regionem winiarskim, zaufajmy tradycji i doświadczeniu żyjących tam ludzi. Przez dekady, a może i wieki na pewno kształtowali swoje wina tak, żeby wraz z lokalną kuchnią były wspaniałą nagrodą za dzień ciężkiej pracy. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TOMASZ KOLECKI, MISTRZ POLSKI SOMMELIERÓW 2007/2008/2009/2010, EKSPERT PORTALU WINEZJA.PL

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Odwieczne dylematy