OECD: Polska ma ogromne rezerwy

Jacek Kowalczyk
29-08-2011, 11:42

Potężna biurokracja to udręka, ale też szansa. Deregulacja gospodarki wywołałaby wybuch wydajności firm. Złagodzenie przepisów podniosłoby polski PKB o 14 proc.

Spośród 24 przebadanych krajów Polska ma największe rezerwy, które mogą łatwo pobudzić polską gospodarkę - wynika z badania Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Jej ekonomiści wyliczyli, że gdyby polski rząd rozluźnił regulacje dla najważniejszych sektorów gospodarki, jej wydajność (a w ślad za nią PKB) skoczyłaby o 14 proc. w ciągu dziesięciu lat. Żadnemu innemu państwu upraszczanie bzdurnych przepisów nie jest tak potrzebne jak Polsce i nigdzie nie przyniosłoby tak widocznych efektów. Dlatego deregulacja mogłaby być polskim sposobem na ewentualną drugą falę spowolnienia gospodarczego.

- W czasie ostatniego kryzysu konwencjonalne metody stymulowania gospodarki się wyczerpały. Dlatego państwa muszą pilnie wprowadzać reformy strukturalne, które będą miały podobny efekt, czyli nakręcą koniunkturę - przekonuje Romain Bouis, ekonomista OECD.

Mamy większe rezerwy, nawet niż słynąca z zakazów i nakazów Japonia - tam deregulacja zwiększyłaby wydajność gospodarki o 13 proc. Na dole rankingu są Dania, Szwecja, Holandia i USA, w których miejsca do walki z regulacjami jest znacznie mniej, więc i efekty byłyby mniejsze - wydajność podskoczyłaby zaledwie o 2-4 proc.

- OECD pokazała, że polska gospodarka na tle innych krajów ma olbrzymie rezerwy wzrostu wydajności. Z jednej strony widać, że od lat nie wykorzystujemy pełnego potencjału firm i gospodarki. Z drugiej jednak, mamy wciąż proste rezerwy, które rząd mógłby w każdej chwili uruchomić i pobudzić koniunkturę - mówi Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte.

OECD przekonuje, że gospodarka ruszyłaby do przodu nawet wtedy, kiedy rząd w działaniach deregulacyjnych skupiłby się na kilku kluczowych sektorach gospodarki - energetyce, komunikacji, handlu detalicznym, bankowości i usługach specjalistycznych (np. inżynieryjnych).

- Wywołałoby to wybuch wydajności na niższych poziomach gospodarki - przekonuje Romain Bouis.

Jeśli spadłyby koszty w energetyce, obniżyłaby się cena prądu, a to zmniejszyłoby koszty każdej firmy w łańcuchu dostaw.

- To jest słuszna koncepcja. Dlatego dobrze, że minister skarbu państwa wreszcie zdecydował się na odważną prywatyzację przemysłu energetycznego. Wymuszona przez rynek większa transparentność i konkurencja w tym sektorze to dobra wiadomość dla wszystkich odbiorców prądu - mówi Rafał Antczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / OECD: Polska ma ogromne rezerwy