OFE czy ZUS? Ostatnie dni na decyzję

Robert Szklarz
26-07-2016, 22:00

Najnowsze wyniki OFE nie zachęcają do kapitałowego systemu emerytalnego, ale ich przedstawiciele bronią się, że w długim terminie efektywność jest wysoka, a ważna jest też dywersyfikacja

Tylko do końca lipca możemy zadecydować, czy chcemy, aby część składki emerytalnej stanowiąca 2,92 proc. wynagrodzenia zasiliła nasze oszczędności emerytalne w OFE, czy w ZUS. Następnym razem taką decyzję będziemy mogli podjąć dopiero za cztery lata od kwietnia do lipca 2020 r. Aby zmienić decyzję sprzed dwóch lat, kiedy to było otwarte pierwsze okno transferowe, należy wypełnić „Oświadczenie o przekazywaniu składki do otwartego funduszu emerytalnego albo zewidencjonowaniu składki na subkoncie prowadzonym przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych”, a następnie przekazać do ZUS osobiście, w urzędomacie, wysłać pocztą lub drogą elektroniczną za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych.

Trudna decyzja

Od momentu zamknięcia poprzedniej możliwości wyboru sposobu zagospodarowania części składki emerytalnej wyniki otwartych funduszy emerytalnych nie zachwycały. W ciągu ostatnich 24 miesięcy dodatnią stopę zwrotu zanotował tylko jeden fundusz — Metlife OFE — który zarobił w tym czasie 0,26 proc. Najgorzej radził sobie Generali, który stracił 7,75 proc. Marnym pocieszeniem jest fakt, że indeks WIG radził sobie jeszcze gorzej i stracił od lipca 2014 r. 9,15 proc. Ci, którzy zdecydowali się całość składki przenieść do ZUS, znaleźli się w nieporównywalnie lepszej sytuacji. Pieniądze zapisane na ich indywidualnym subkocie zostały powiększone o wskaźniki waloryzacji, które w latach 2014 i 2015 wynosiły — odpowiednio — 2,06 i 5,37 proc.

Na taką dysproporcję w stopach zwrotu ma wpływ przede wszystkim sposób wyznaczania wartości w obu filarach. Wskaźnik waloryzacji w ZUS jest zależny od wskaźnika inflacji liczonego dla cen towarów i usług konsumpcyjnych powiększonego o wzrost realny sumy przypisu składek na ubezpieczenie emerytalne w poprzednim roku kalendarzowym. Co istotne dla przyszłego emeryta, nie może być on ujemny. Otwarte Fundusze Emerytalne inwestują zgromadzony kapitał na rynku kapitałowym i ich wartość zależy od cen aktywów na rynkach. Po przeniesieniu do ZUS będących w posiadaniu OFE obligacji skarbowych udział akcji polskich spółek giełdowych w portfelach wzrósł przeciętnie do 75 proc., czego podstawowym skutkiem było zwiększenie ekspozycji na ryzyko.

— Obecnie na działalność OFE w dużej mierze mają wpływ zmiany prawne wprowadzone w 2014 r. Ich konsekwencją jest silne uzależnienie wyników funduszy od sytuacji na GPW pozostającej od tego czasu pod presją — mówi Małgorzata Rusewicz, prezes Izby gospodarczej Towarzystw Emerytalnych.

Specjalistka zwraca także uwagę, że część ryzyka dotyczącego nacjonalizacji pozostałego w OFE kapitału, którego obawiali się inwestujący na warszawskim parkiecie, zostanie wyeliminowana w konsekwencji zmian zaprezentowanych przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

Daleka perspektywa

Małgorzata Rusewicz zauważa także, że efektywność funduszy emerytalnych powinno się oceniać w długim okresie, ponieważ horyzont inwestycyjny OFE może wynosić nawet 40 lat. Z tej perspektywy OFE radzą sobie całkiem dobrze. Od początku istnienia kapitałowego filara systemu emerytalnego mediana ich całkowitych stóp zwrotu wyniosła 246 proc., podczas gdy skumulowana waloryzacja zapisów księgowych przypisanych do ZUS wyniosła 264 proc. WIG urósł w tym czasie o 197,3 proc. Jednym z podstawowych założeń przyświecających twórcom drugiego filara systemu emerytalnego była dywersyfikacja źródeł finansowania i wypłaty świadczenia emerytalnego. Miało to związek przede wszystkim z zagrożeniami związanymi ze zmieniającą się strukturą demograficzną Polski. Na jedną osobę w wieku poprodukcyjnym przypada coraz mniej osób w wieku produkcyjnym, co stwarza wiele zagrożeń dla wypłacalności repartycyjnego filara systemu emerytalnego, gdzie składki przeznaczane są na wypłatę bieżących świadczeń.

— Dywersyfikacja źródeł zabezpieczenia emerytalnego jest istotna, ponieważ pierwszy filar się nie bilansuje. Deficyt w ZUS sięga 50 mld zł rocznie i będzie się powiększać ze względu na pogarszającą się proporcję liczby emerytów do pracujących. To pociągnie za sobą pogorszenie relacji średniej emerytury do średniego wynagrodzenia, która już teraz wynosi 50 proc. — uważa Wojciech Backiel, p.o. prezesa zarządu PTE PZU.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Robert Szklarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / OFE czy ZUS? Ostatnie dni na decyzję