Ogień w kieszeni

Dorota Wojnar
opublikowano: 30-04-2010, 00:00

Palenie wychodzi z mody. Czy producentów zapalniczek czeka nieciekawa przyszłość? Niekoniecznie. Pozostają im kolekcjonerzy zapaleńcy.

MMyślisz o kultowej zapalniczce? Przed oczami staje ci amerykańska Zippo. Ale do słynnych wytwórców należą też m.in. Colibri, Sarome czy Ronson — firma, która produkowała zapalniczki już pod koniec XIX stulecia.

Historia Zippo trwa dopiero 75 lat. Nazwa pochodzi od ang. zipper, czyli zamek błyskawiczny. Wymyślił ją George Blaisdell z Pensylwanii, któremu się zamarzyło stworzenie amerykańskiego odpowiednika austriackiej zapalniczki, której używał jego przyjaciel, bo nie gasła na wietrze.

Amerykański produkt okazał się tak dobry, że jego twórca dał mu dożywotnią gwarancję. W 1935 r. wykorzystano powierzchnię zapalnicz -ki do celów reklamowych, umieszczając na niej logo firmy Kendall Oil. To był strzał w dziesiątkę — firma stosuje tę praktykę do dziś.

Klub Zippo podaje na swojej stronie internetowej, że zapalniczki doskonale się sprawdzały zarówno w codziennym użytku, jak i na polach bitew (podczas II wojny światowej producent wytwarzał je tylko dla amerykańskiego wojska). Podobno niejeden raz kula zamiast w pierś żołnierza trafiała w schowaną w kieszeni zapalniczkę. Dziś modele z tamtych czasów to najsmaczniejszy kąsek dla zbieraczy.

Dla kolekcjonerów z bardziej zasobnym portfelem produkuje się zapalniczki ze złota i srebra, kosztujące nawet 3 tys. dolarów. A gdy na zapalniczce widnieje unikatowy ręczny grawerunek, cena szybuje nawet do 15 tysięcy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Wojnar

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Ogień w kieszeni