Olej rzepakowy na monitorze fiskusa

Do listy towarów, których przepływ będą monitorować skarbowi urzędnicy, dopisany zostanie olej rzepakowy. W ubiegłym roku handlujący nim oszuści wyłudzili 1 mld zł

Resort finansów chce, by przedsiębiorcy handlujący towarami akcyzowymi, takimi jak paliwa czy susz tytoniowy, rejestrowali ich przewóz w specjalnym systemie. Wdrażająca go ustawa czeka na podpis prezydenta. Pierwotnie w jej projekcie na liście monitorowanych produktów był także olej rzepakowy, jednak w trakcie prac z niej wypadł.

ROZWIĄZANIE ZASTĘPCZE:
Zobacz więcej

ROZWIĄZANIE ZASTĘPCZE:

Organizacje przedsiębiorców szacują, że dzięki odwróconemu VAT na olej rzepakowy do 2025 r. można zapobiec wyłudzeniu 8 mld zł podatku. Urzędnicy fiskusa obawiają się jednak, że do wprowadzenia tego systemu nie uda się przekonać Brukseli, i proponują monitoring transportu. [FOT. FOTOLIA]

Miliard dla oszustów

Fiskus nie zamierza jednak odpuścić. Przygotował projekt rozporządzania dotyczący włączenia oleju w system monitoringu. Jest to bowiem towar bardzo popularny wśród przestępców wyłudzających zwrot podatku. „W latach 2012-15 w obrocie olejem rzepakowym wszczęto i zakończono 245 postępowań kontrolnych, w których kwota uszczupleń w podatku od towarów i usług wyniosła 1 mld zł” — napisano w uzasadnieniu do projektu rozporządzenia. W 2016 r. było jeszcze gorzej, bo oszuści oszukali fiskusa na kolejny miliard. Branżowi specjaliści sceptycznie oceniają plan fiskusa.

— Celem wprowadzenia monitoringu przewozu oleju rzepakowego jest walka z oszustami wyłudzającymi VAT. Uważamy jednak, że bardziej efektywnym rozwiązaniem jest wprowadzenie odwróconego obciążenia VAT albo jednolitej stawki podatkowej na poziomie 5 proc. — uważa Adam Stępień, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju.

Obecnie ta stawka VAT obowiązuje na olej jadalny, a na ten sam produkt, używany jako biopaliwo — 23 proc. Przestępcy podatkowi często sprzedają olej jadalny jako dodatek do paliw, nie odprowadzając podatku, ale wyłudzając jego zwrot. Adam Stępień ma nadzieję, że wprowadzenie monitoringu nie będzie dla administracji stanowić „legitymacji do zaniechania wprowadzania realnie efektywnych rozwiązań problemu”.

— Monitoring i rejestracja przewozu niewiele pomoże. Obawiamy się przede wszystkim braku skuteczności systemu, ponieważ nielegalne podmioty i tak nie będą rejestrować przewozów. Warto też zwrócić uwagę, że znaczna część wyłudzeń podatkowych jest efektem jedynie transakcji papierowych, a towar faktycznie nie jest przewożony, więc nie ma co mówić o jego monitorowaniu — twierdzi Adam Stępień. Monitoringiem nie będą także objęte przewozy tranzytowe.

— Wystarczy prowadzić proceder za pośrednictwem przewoźników zarejestrowanych na przykład w Czechach, by nie podlegać obowiązkowi rejestracji przewozu. To w danych handlowych z podmiotami z tego kraju obserwujemy najwięcej nielegalnych transakcji — mówi Adam Stępień.

Jego zdaniem, monitoring transportu niewiele pomoże w walce z oszustami, spowoduje natomiast dodatkowe obciążenia biurokratyczne dla legalnie działających podmiotów i narazi ich na ryzyko kar w razie pomyłek w dokumentach zgłoszeniowych itp.

List do prezydenta

Przepisy dotyczące monitoringu negatywnie oceniają także organizacje przedsiębiorców. Przedstawiciele sektora paliwowego oraz transportu i logistyki zaapelowali do prezydenta Andrzej Dudy, by nie podpisywał ustawy wprowadzającej rejestrację przewozu paliw i tytoniu. Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w liście do prezydenta podkreśla, że firmy transportowe i kierowcy będą odmawiać przewożenia towarów objętych monitoringiem. Za błędy lub uchybienia w dokumentacji zgłoszeniowej grozi im bowiem nawet 20 tys. zł kary, a sankcje dla dostawców i odbiorców sięgają nawet 46 proc. wartości ładunku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu