Oliwa wypływa w Orlenie

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 17-03-2011, 00:00

W PGNiG szybko i bez zmian, w PGE z drobną korektą, w PZU i Orlenie niespodziewana konkurencja, a w PKO BP iskrzy.

Tłumy menedżerów walą do zarządów giełdowych gigantów z Klubu 5P

W PGNiG szybko i bez zmian, w PGE z drobną korektą, w PZU i Orlenie niespodziewana konkurencja, a w PKO BP iskrzy.

Grażyna Piotrowska-Oliwa chce rządzić w PKN Orlen — dowiedział się "PB". Według naszych nieoficjalnych informacji, potwierdzonych w trzech niezależnych źródłach, zgłosiła się do konkursu na stanowisko wiceprezesa ds. sprzedaży. W kuluarach mówi się, że jej ambicje sięgają nawet wyżej i za jakiś czas zechce zasiąść w fotelu prezesa.

— Bez komentarza — ucina Grażyna Piotrowska-Oliwa.

Ambitna menedżerka

Będzie miała trudnych rywali. O stanowisko ubiega się także Wojciech Kotlarek, dotychczasowy szef sprzedaży, a według naszych informacji — również Paweł Żuk, związany z branżą paliwową od 1995 r. (w 2007 r. jako pierwszy Polak stanął na czele Shell Polska). W rozmowie "PB" jednak zaprzeczył. Grażyna Piotrowska-Oliwa jako jedyna w tym gronie nie ma związków z branżą paliwową, dlatego jej start to duże zaskoczenie. Karierę zaczynała od pracy w Ministerstwie Skarbu Państwa. Potem przez wiele lat związana była z grupą Telekomunikacji Polskiej. W 2007 r. została szefem PTK Centertel, operatora sieci Orange. Odeszła niespodziewanie we wrześniu 2009 r. i zniknęła z pierwszej ligi — zasiadała w radzie nadzorczej PZU i działała w organizacji Pracodawców RP. Ma opinię bardzo ambitnej menedżerki. Dlatego przymierzana była nie tylko do PZU, ale też PGE czy TVP. Nigdy jednak oficjalnie nie stanęła w szranki. Ponoć dlatego, że nie była pewna wygranej. Według jednej z hipotez, w przypadku Orlenu poczuła wsparcie Andrzeja Malinowskiego, szefa Pracodawców RP, który uchodzi za postać mającą wpływy w PSL. A z tej partii wywodzi się Krzysztof Kołach, członek rady nadzorczej Orlenu, wójt gminy Bedlno.

Według naszych informacji, do zarządu Orlenu aplikuje blisko 30 chętnych. Rozpoczęcie wyboru rada nadzorcza zaplanowała wstępnie na przyszły tydzień. Orlen będzie ostatnią spółką z Klubu 5P (PGE, PGNiG, PKN Orlen, PKO BP, PZU), która pozna nowego szefa. W czterech już rozstrzygniętych konkursach na fotelu prezesa pozostali dotychczasowi. I tak będzie prawdopodobnie w Orlenie, bo absolutnym faworytem jest Jacek Krawiec. Wysokie noty za pracę zbiera zarówno od rynku, jak i ministra skarbu.

W PGNiG konkurs odbył się błyskawicznie, a cały zarząd w komplecie został powołany na nową kadencję. Wczoraj rozstrzygnął się także konkurs w PGE. Bez niespodzianki szefem został Tomasz Zadroga, a zdaniem naszych źródeł, miał tylko jednego rywala. Według nieoficjalnych informacji (do zamknięcia wydania nie było oficjalnego komunikatu), stanowisko utrzymało także dwóch z trzech członków zarządu, a rada uzupełniła też wakat na stanowisku członka zarządu odpowiedzialnego za finanse, z którego na początku stycznia w kontrowersyjnych okolicznościach został odwołany Wojciech Topolnicki.

Moc prezesa

W PGNiG, PGE i PKN Orlen rada nadzorcza samodzielnie decyduje o składzie zarządu, więc dobiera ludzi według własnego klucza. Często nie daje to dobrych efektów, o czym świadczą konflikty w PKN Orlen za poprzedniego prezesa Wojciecha Heydla czy tarcia w obecnym zarządzie PKO BP. W przypadku obecnych konkursów do PKO BP i PZU głos rady nie jest tak donośny. Przygotowuje ona krótkie listy kandydatów. Z nich prezes dobiera sobie współpracowników. Jeśli żaden nie znajdzie jego uznania, stanowisko pozostaje nie obsadzone. Rada nie może mu narzucić współpracowników, a obaj prezesi zamierzają wykorzystać uprawnienia.

Dwóch śmiałków

Od wczoraj nowym-starym prezesem PZU jest Andrzej Klesyk. Według naszych informacji, w boju pokonał dwóch rywali: Zygmunta Kostkiewicza, prezesa KUKE, a przed laty szefa PZU, oraz Krzysztofa Mastalerza, również przed laty długo związanego z grupą PZU. Wczoraj odbyła się pierwsza tura spotkań z kandydatami na sześć stanowisk w zarządzie. Według naszych informacji, są w tym gronie obecni włodarze ubezpieczyciela — Witold Jaworski, odpowiedzialny za sprzedaż, i Przemysław Dąbrowski, odpowiedzialny za finanse. To faworyci, ale mają sporo rywali — według naszych informacji, do zarządu zgłosiło się ponad 30 chętnych. Najwięcej na stanowisko szefa finansów: 10. Nasze źródła wskazują, że wśród chętnych był m.in. Wojciech Rabiej, który przed laty rozkręcał Link4, a ostatnio był szefem porównywarki ubezpieczeniowej rankomat.pl. O zarządzie giganta zamarzył też Adam Horosz, do listopada szef Link4.

Wietrzenie drużyny

Wietrzenie czeka zarząd PKO BP. Szefem, bez niespodzianek, został Zbigniew Jagiełło, który na łamach "PB" tłumaczył, że "zmiany są nieodłącznym elementem życia i budowy sukcesu zespołu". Według naszych informacji, nie chce już współpracować z Wojciechem Papierakiem, który stanął z nim w szranki w konkursie. Napisał nawet do rady list, w którym tłumaczy, że przedstawił inną wizję rozwoju banku, więc nie ma możliwości, by realizował przyjętą strategię banku. Chętnie zastąpiłby go Jackiem Obłękowskim, wiceprezes BNP Paribas Fortis. Jednak Wojciech Papierak nie zamierza się poddać i wystartuje również na członka zarządu. Nie jest też tajemnicą, że dalekie od idylli są także relacje Zbigniewa Jagiełły z Krzysztofem Dreslerem i konkurs jest dobrą okazją do rozstania.

okiem eksperta

Konkursy są dobre, ale nie zawsze

Michał Szymański, partner zarządzający Money Makers

Sama idea organizowania konkursów na nowe władze spółek z udziałem skarbu państwa wydaje się dobra. Sprzyja poszerzeniu liczby potencjalnych kandydatów i systematyzuje proces wyboru. Ważne, by zarząd wyłoniony w drodze konkursu był rzeczywiście zespołem, który będzie w stanie realizować wspólne cele. Równie ważną rzeczą jest, by wybór odbywał się tylko i wyłącznie na podstawie kryteriów merytorycznych. Jeśli jednak rada nadzorcza jakiejś spółki jest zadowolona z dotychczasowych działań zarządu i opowiada się za kontynuacją dotychczasowej strategii, to może warto byłoby zastanowić się nad przedłużeniem kadencji. W takiej sytuacji ogłaszanie konkursu mogłoby wprowadzać niepotrzebne zamieszanie w samej spółce i wokół niej.

okiem eksperta

Państwowe firmy uwalniają się od polityki

Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan

Fotel prezesa w państwowych gigantach kusi menedżerów, bo firmy te wyszły spod rygoru ustawy kominowej. Ale nie sądzę, by był to jedyny powód. Dla doświadczonych, "ustawionych" finansowo menedżerów wysokość pensji nie jest decydującym czynnikiem. Stanowiska w państwowych kolosach zyskały na atrakcyjności też dlatego, że ograniczony został wpływ polityków na decyzje prezesów. Po dużych debiutach giełdowych prezesi nie muszą rozliczać się ze swoich decyzji tylko przed rządem, ale też przed innymi właścicielami. Menedżerowie mają nadzieję, że w ich pracy decydować będą kwestie ekonomiczne, a nie — jak dotychczas — polityczne. Ponadto część z menedżerów nie startowało w konkursach, bo byli przekonani, że karty i tak są już rozdane.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu