Opcje? To było jak polowanie na sawannie

AB
opublikowano: 04-11-2009, 00:00

Zbigniew Jakubas, prezes Polskiej Rady Biznesu

Zbigniew Jakubas, prezes Polskiej Rady Biznesu

i znany inwestor giełdowy*

"PB": Jak wygląda krajobraz w rok po wybuchu bomby "toksycznych" opcji?

Zbigniew Jakubas: Użył pan dobrego określenia, ponieważ ogólnie rzecz ujmując, to krajobraz po bitwie. Moja spółka [Feroco — red.] doszła do porozumienia z bankami, ale w wielu firmach struktury opcyjne przyczyniły się do bankructwa, a w innych wciąż istnieje jego groźba. "Toksyczne" opcje miały być zabezpieczeniem transakcji walutowych, a okazały się w większości jawną spekulacją. Przez rozmiar i strukturę powodują spustoszenie w gospodarce, a po polskiej stronie są sami przegrani. Struktury te okazały się pułapką założoną na naiwne polskie firmy, ich zarządy, właścicieli i niektóre banki działające w Polsce. To jednak te ostatnie mogą okazać się największymi przegranymi.

Mały dług to problem dłużnika, ale duży — to już problem banku?

Dokładnie tak. "Toksyczne" instrumenty znalazły się nawet w tych przedsiębiorstwach, które nie mają kontaktów z zagranicą i nie miały co zabezpieczać. Banki sprzedawały im spekulacyjne produkty, bo nie liczyły się z tak szybką i gwałtowną deprecjacją złotego, jaką zobaczyliśmy jesienią ubiegłego i na początku obecnego roku. Banki myślały, że wszystko, łącznie z ryzykiem, jest jedynie problemem klienta. Tak się jednak nie stało, gdyż straty na opcjach sięgnęły dziesiątków miliardów złotych, a przy braku możliwości pokrycia ich przez firmy, stały się zmartwieniem banków. Ubolewam, że doszło u nas w kraju do takiego przejawu zachłanności i głupoty, która będzie ciążyła na gospodarce przez kolejne lata.

Spodziewa się pan prób powtórzenia scenariusza wyprowadzania olbrzymich pieniędzy za granicę poprzez nowe instrumenty finansowe za jakiś czas?

Jestem o tym przekonany. Duzi spekulanci z Londynu czy Nowego Jorku, których można kolokwialnie, ale celnie, nazwać wielkimi cwaniakami, na pewno wymyślą coś nowego. Sprawa "toksycznych" opcji walutowych przypomina mi polowanie, gdzie upatrzoną zwierzynę osacza się, a następnie atakuje. Tak też postąpiono na polskim rynku — systematycznie umacniano złotego, prognozując jego dalsze wzrosty, a następnie zmieniono prognozy, wywołując panikę i osłabiono złotego do nierealnych wartości prawie 5 zł za euro na przestrzeni pięciu miesięcy.

Czy właściciele firm mogą jakoś zabezpieczyć się przed kolejną "wpadką"?

Nie sądzę. Przed "toksycznymi" opcjami też nie udało się w pełni zabezpieczyć. Najlepszym przykładem jest jedna z moich spółek — kolejowe Feroco. W ogólnodostępnym statucie było zapisane, że zarząd może podejmować zobowiązania do 2 mln zł. Powyżej tej kwoty zarząd musiał mieć zgodę rady nadzorczej, w której jestem przewodniczącym. Byłem więc spokojny, że bez mojej wiedzy nic istotnego w spółce wydarzyć się nie może. Tymczasem członek zarządu przekroczył uprawnienia w zawieraniu zobowiązań 80-krotnie! Cztery banki podpisały z nim umowy, ale żaden z banków nie sprawdził, jakie uprawnienia statutowe ma zarząd. Taka sytuacja przypomina bardziej cyrk niż rzeczywistość gospodarczą.

Sądzi pan, że spółkom, które sądzą się z bankami, łatwo będzie uzyskać odszkodowania?

System prawny w naszym kraju pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza w zakresie sądownictwa gospodarczego. Przede wszystkim postępowania sądowe są bardzo przewlekłe, trwają latami. W tej sytuacji prawnej dochodzenie racji może zakończyć się bankructwem dla wielu firm, gdyż nie sposób funkcjonować, jeśli firmy mają pozajmowane konta przez banki. Przykładów takich sytuacji mamy bardzo wiele. Jestem jednak przekonany, że niektóre banki będą miały duże problemy w wymiarze finansowym, społecznym i moralnym, jeżeli firmy odsłonią przed sądami kulisy opcyjnych transakcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy