Open Finance: ECB nie zmienił stóp i nie zamierza ich obniżać

Open Finance
opublikowano: 10-01-2008, 18:03

Zgodnie z oczekiwaniami Bank Anglii i  Europejski Bank Centralny nie zmieniły stóp procentowych. Inwestorów zaskoczyła za to nieco retoryka wystąpienia prezesa ECB.

Jean Cloude Trichet dał bowiem do zrozumienia, że ECB nie zamierza iść w ślady Banku Anglii czy Fed i wyciągać pomocnej dłoni do rynków finansowych, lecz zamierza skoncentrować się na swoim podstawowym działaniu - czyli kontrolowaniu inflacji. Nawet w warunkach spowolnienia gospodarczego. Nie do końca jest to pomyśli inwestorów, przynajmniej nie w krótkim terminie. Prezes ECB, powiedział że Rada gotowa jest do działań adekwatnych do sytuacji i nie pozwoli na rozwinięcie się efektów tzw. drugiej rundy, czyli wtórnego wzrostu inflacji na skutek wyższych cen energii i żywności.

SYTUACJA NA GPW

Można mówić o kopii wczorajszych notowań. Znów mieliśmy krótką walkę o utrzymanie rynku na początku notowań, po której popyt spasował. Doszło do znaczących spadków, w których ponownie przodowały akcje małych i średnich firm. Wzrostowa końcówka w czasie której WIG20 odrobił 45 pkt (prawie 1,5 proc.) znów wygląda bardziej na rodzaj zakładu między inwestorami, o to czy jutro rozpocznie się odbicie, niż na silne przekonanie, że najgrosze mamy już za sobą.
Obroty ponownie były wysokie, podliczono je na 2,1 mld PLN, choć to nieco mniej niż wczoraj. Podrożały akcje 46. spółek, potaniały 266. Nastroje rynkowe nie są tak złe jak wynikałoby to z zachowania rynku. Z każdym kolejnym spadkiem rośnie grupa inwestorów i analityków oczekujących odbicia na najbliższych sesjach. Również kontrakty na WIG20 wyceniane są powyżej samego indeksu. Te nadzieje są zbyt silne, by rzeczywiście mogło dojść do trwałego odbicia.

GIEŁDY W EUROPIE

Europejskie indeksy zaczęły dzień na lekkich plusach odreagowując po wczorajszych spadkach oraz w nadziei, że któryś z dużych europejskich banków centralnych obniży dziś stopy procentowe, bądź zasygnalizuje taki ruch w przyszłości. Nic takiego się jednak nie stało. Zarówno ECB jak i Bank Anglii pozostawiły stopy niezmienione, a rozczarowani inwestorzy znów pozbywali się akcji. Najbardziej ucierpiały na tym spółki przemysłowe, ponieważ wysoka inflacja najbardziej odbije się na ich kosztach oraz sektor wydobywczy tracący na spadkach cen surowców. Nastroje pogorszyły się jeszcze bardziej po rozpoczęciu sesji na Wall Street, gdzie główne indeksy rozpoczęły dzień na pół-procentowych minusach po obniżeniu prognozy zysku za 2007 rok o 20 proc. przez Capital One Financial. W rezultacie, europejskie indeksy są najniżej od półtora miesiąca po spadku DAX o 0,7 proc., CAC40 o 0,5 proc. i FTSE o 0,6 proc.

WALUTY

Po tym jak prezes ECB dał do zrozumienia, że bank centralny strefy nie zamierza obniżać stóp procentowych, wspólna waluta podrożała niemal o centa do 1,473 USD, a mimo to nie doszło do wybicia z konsolidacji. Nadal nie ma więc wyraźnego sygnału, co do tego jak rozwinie się sytuacja na tej parze. Po prostu w ciągu dnia kurs euro odbił się od jednej bandy do drugiej, niczego nie przesądzając.
Jen umocnił się o 0,5 proc. wobec dolara i niemal nie zmienił wartości wobec euro, co jest prostym odzwierciedleniem ruchów pary euro/dolar.
U nas dolar spadł poniżej 2,44 PLN, euro poniżej 3,59 PLN, a frank poniżej 2,20 PLN. Są to ruchy bez większego znaczenia w średnim, czy nawet i krótkim terminie.

SUROWCE

Cena ropy spadła o 2 proc. w wyniku obaw o stronę popytową rynku, które znów rozbudził bank Goldman Sachs. Po wczorajszym raporcie wieszczącym recesję w Stanach, dziś takie prognozy podano odnośnie gospodarki japońskiej. Zważywszy na to, że oba kraje odpowiadają za 30 proc. światowej konsumpcji ropy nic dziwnego, że londyńska baryłka brent potaniała do 92,50 USD, a nowojorska crude do 93,60 USD, obie do poziomów najniższych od dwóch tygodni. Wystarczy dodać, że wczorajszy raport pokazał wzrost zapasów paliw w Stanach aby uświadomić sobie, jak duża presja spadkowa działa obecnie na cenę ropy.
Obawy o kondycję światowej gospodarki ciągną w dół również cenę miedzi, która spadła dziś na londyńskiej giełdzie o 1,5 proc. Za tonę tego surowca trzeba zapłacić 7.110 USD.
Złoto również zaczęło dzień od silnych spadków, jednak blisko dwuprocentowa strata została odrobiona w zaledwie dwie godziny w wyniku silnego osłabienia dolara wczesnym popołudniem. O godz. 17 za uncję tego kruszcu płacono 884 USD, czyli kilka dolarów wyżej niż na otwarciu.

KOMENTARZ PRZYGOTOWALI
OPEN FINANCE: Łukasz Mickiewicz - giełdy w Europie, surowce;
Emil Szweda - wydarzenie dnia, sytuacja na GPW, waluty

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Open Finance

Polecane