Operatorzy GSM ignorują potencjał kart SIM

Kamil Kosiński
opublikowano: 10-09-2003, 00:00

Usługi związane z kartami SIM Toolkit nie podbiły polskiego rynku GSM. Operator sieci Idea nawet ich nie oferuje. Tymczasem w połączeniu z mającym już moc wiążącą podpisem elektronicznym karty SIM Toolkit stwarzają właściwie nieograniczone możliwości.

To, że karty z mikroprocesorem są na razie rzadkością w bankowości, a i podpis elektroniczny dotąd się nie upowszechnił, nie oznacza że karty z mikroprocesorem są technologią niszową. Na masową skalę używane są w sieciach telefonii komórkowej jako tzw. karty SIM. To, że są one dużo mniejsze od kart płatniczych, wynika z tego, że będący ich głównym elementem procesor jest właściwie pozbawiony otaczającego plastiku. W sytuacji, gdy karty SIM miesiącami leżą w tym samym miejscu przykryte baterią, nie jest on po prostu potrzebny. Wygodny uchwyt potrzebny do posłużenia się kartą w sklepie lub bankomacie nie jest przecież w tym przypadku potrzebny. Dużo bardziej przydają się za to różnego rodzaju aplikacje zainstalowane w pamięci karty. Karty SIM, które w takie aplikacje wyposażono, określane są mianem Toolkit.

Na dużą skalę kart SIM Toolkit używa Polkomtel, czyli operator sieci Plus GSM. Pojawiły się one u tego operatora we wrześniu 2000 r. Obecnie są standardowo udostępniane wszystkim nowym klientom. Niejako na przeciwległym biegunie sytuuje się pod tym względem PTK Centertel, operator sieci Idea. Jako jedyny nie udostępnia na razie swoim klientom kart SIM Toolkit. Pojawią się one w ofercie dopiero za dwa miesiące, a więc trzy lata później niż w Plusie.

— Poza aplikacjami bankowymi karty SIM Toolkit właściwie nie przynoszą operatorom i ich klientom korzyści. My postawiliśmy na technologię WAP, która jest ekwiwalentną wobec kart Toolkit. W zakresie usług lokalizacyjnych wybraliśmy rozwiązania niezależne od kart SIM, a oparte na architekturze sieci — tłumaczy Krzysztof Sieczkowski, dyrektor biura rozwoju produktów PTK Centertel, operatora sieci Idea.

Bez wątpienia jest w tym trochę racji. Połączenia z WAP-em są w Idei najtańsze na rynku. Nie wszystkie możliwości kart Toolkit można jednak zastąpić innymi technologiami.

— Firmom proponujemy usługę Plus Turbo, w ramach której klienci otrzymują fizycznie jedną kartę SIM, która logicznie wdziana jest przez nas jako dwie karty SIM. Dzięki temu w określonych godzinach użytkownicy telefonów mogą korzystać z taryf biznesowych na koszt swoich pracodawców, a po nich posługiwać się tym samym numerem telefonu na prywatny rachunek — przypomina Marek Tabor, kierownik ds. kart w Polkomtelu, operatorze sieci Plus GSM.

Inną usługą ściśle związaną z kartą SIM Toolkit jest tzw. sejf. Można w nim przechowywać własne dane, np. numery telefonów, które chce się dodatkowo zabezpieczyć przed dostępem ze strony osób trzecich.

— Jeśli zostawimy telefon na biurku i ktoś zechce odczytać numery telefonów zapisane w tzw. książce, to nie będzie miał z tym żadnych problemów. Nie dostanie się jednak do zapisanych w tzw. sejfie. Aby mieć dostąp do tych informacji, trzeba bowiem znać PIN karty — wyjaśnia Marek Tabor.

Nie ma jednak co udawać. Usługi oparte na kartach Toolkit są w Polsce ograniczone głównie do szeroko rozumianych serwisów informacyjnych. Polkomtel udostępnia co prawda również karty pozwalające na obsługę rachunków bankowych, ale współpracuje w tym zakresie tylko z dwoma bankami. Tymczasem w niektórych krajach podobne operacje nie są niczym niezwykłym.

— Najszerzej z kart Toolkit korzysta się w Skandynawii. W Norwegii dokonuje się za ich pomocą nawet transakcji giełdowych. Oprócz aplikacji, do obsługi takiego serwisu, na karcie znajdują się również narzędzia do składania podpisu elektronicznego. Wiadomo więc, kto dokonał danej transakcji, a co za tym idzie nie można się wykpić z jej finansowych konsekwencji — twierdzi Tomasz Sekutowicz, dyrektor regionalny polskiego przedstawicielstwa firmy Setec, będącej producentem kart mikroprocesorowych.

Skoro od kilku miesięcy podpis elektroniczny jest w Polsce równoważny klasycznemu, to i u nas nie ma formalnych barier ograniczających rozwój tego typu usług. Problemem jest jednak strategia, jaką przyjmowali dotychczas operatorzy w zakresie rozwoju ofert opartych na kartach SIM Toolkit. Stawiają oni na projekty statyczne, a więc takie, które ograniczają funkcjonalność kart SIM do aplikacji preinstalowanych na nich przez operatora. Pomimo iż pamięć kart zwiększyła się w ostatnich latach czterokrotnie, nadal jest bardzo mała, a więc aplikacji takich nie można zmieścić w nich wiele. To z kolei powoduje, że opornie powstają nowe aplikacje, bo i tak na karcie nie ma dla nich miejsca. Użytkownicy telefonów nie interesują się zaś nawet tym, czy mają kartę Toolkit czy nie, bo usługi z nią związane są ograniczone. Skorzystanie z nowych możliwości wymaga zaś odwiedzin w salonie operatora w celu wymiany karty SIM na nową, z inną paletą aplikacji. Klienci Polkomtelu używają np. trzech takich zestawów. Tymczasem cała ta procedura mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.

— U nas, aby zmienić zestaw aplikacji na karcie, trzeba pójść do salonu operatora i wymienić kartę. W Czechach i w Finlandii zestaw aplikacji można zmienić on-line. Z punktu widzenia operatorów taka modyfikacja własnych systemów informatycznych to niewielka inwestycja, zwłaszcza w kontekście możliwości zwiększenia ruchu w związku z udostępnieniem klientom wyboru większej ilości aplikacji — dodaje Tomasz Sekutowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Operatorzy GSM ignorują potencjał kart SIM