Operatorzy twierdzą, że tracą 70 mln zł

Katarzyna Latek
opublikowano: 17-04-2009, 00:00

Polskie stawki rozliczeń międzyoperatorskich są za niskie — alarmują operatorzy komórkowi. Zdaniem naszego nadzoru, nie ma problemu.

Tyle co roku ma wyciekać z powodu stawek międzyoperatorskich

Polskie stawki rozliczeń międzyoperatorskich są za niskie — alarmują operatorzy komórkowi. Zdaniem naszego nadzoru, nie ma problemu.

Czy polscy operatorzy komórkowi stracą w ciągu trzech lat ok. 200 mln zł? Dotarliśmy do wyliczeń, z których wynika, że może tak się stać z powodu różnicy stawek MTR (opłaty za kończenie połączeń w sieciach), ustalonych przez Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) i średniej europejskiej stawki obowiązującej operatorów zagranicznych. Problemem ma zająć się w poniedziałek Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. Jednak UKE przekonuje, że operatorzy sami mogą rozwiązać przynajmniej część problemu.

Kowalski zapłaci

Na czym polega ten mechanizm? Niskie stawki w Polsce sprawiają, że polscy operatorzy muszą uiszczać zagranicznym wysokie stawki MTR, a jednocześnie sami nie mogą pobierać adekwatnych kwot. Przez to w relacjach międzynarodowych powstaje saldo ujemne na niekorzyść "naszych" — ok. 70 mln zł rocznie. Nierówność ta ma się też przekładać na indywidualnego użytkownika, który dzwoniąc na zagraniczną komórkę musi dopłacać dodatkowo tamtejszy MTR (np. w przypadku Niemiec 40 gr), natomiast obywatel Niemiec, dzwoniąc na polską komórkę, dopłaca tylko 17 gr. Dysproporcja jest też widoczna w roamingu, gdzie występuje tzw. stawka MOC (wyższa niż MTR) za umożliwienie wykonywania połączeń z obcej sieci. Ta stawka jest w UE właściwie jednolita, natomiast MTR — regulowana. Dlatego zagraniczni operatorzy pobierają większą marżę (różnica między MOC a MTR).

Uciekające inwestycje?

— Obniżenie stawek MTR spowodowało zmniejszenie przychodów i zysków z ruchu międzynarodowego uzyskiwanych przez trzech głównych operatorów komórkowych w Polsce. Korzyści w tym zakresie odnieśli operatorzy zagraniczni, którzy zwiększyli zyski z marży na połączeniach do sieci komórkowych w Polsce. Taki transfer jest szczególnie niekorzystny w sytuacji, gdy polski rynek usług komórkowych ponosi ciągle wysokie nakłady inwestycyjne — mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange.

Problem widzi również Polkomtel.

— Straty Polkomtela są znaczne — liczone w milionach złotych. W skali całego rynku to 200 mln zł w ciągu trzech lat. Kwota ta mogłaby być przeznaczona na dodatkowe inwestycje — wyjaśnia Elżbieta Sadowska, rzecznik Plusa.

Jacek Strzałkowski, rzecznik UKE uważa, że problem jest wyolbrzymiony.

— Operatorzy dobrze wiedzą, że marże za rozmowy międzynarodowe nie są regulowane ani przez urzędy krajowe, ani przez Komisję Europejską. Te opłaty są zapisywane w umowach zawieranych na zasadach dobrowolności i żaden urząd nie ustala za nich — mówi Jacek Strzałkowski.

Dodaje, że skoro spadają MTR-y za kończenie połączeń w każdym z państw UE, to nikt nie zabrania operatorom, aby dbając o rachunki swoich klientów, mogli wynegocjować niższe marże w swoich umowach z partnerami zagranicznymi.

Przedstawiciel UKE przypomina, że podobny problem wystąpił przed wprowadzeniem przez Komisję Europejską rozporządzenia o eurotaryfie w roamingu. Okazało się wówczas, że połączenia realizowane przez Polaków przebywających za granicą były jednymi z najwyższych w Europie.

— Tak wysokie stawki wynikały z umów roamingowych, które polscy operatorzy sami zawarli z operatorami zagranicznymi. Nie spieszyli się, żeby je zmienić na niższe. Dopiero dwa lata temu problem ten rozwiązała KE wprowadzając odgórnie jednolite stawki roamingowe na całym obszarze UE — wyjaśnia Jacek Strzałkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu